20.07.2012

Holandia

Jestem praktycznie spakowana, pozostały tylko drobiazgi. Nie wiem o której pójdę spać, ale i tak długo nie pośpię, bo około 4:30 mam pobudkę. Nie cierpię pakowania... i tak wczesnego wstawania. Szkoda, że wyjazd nie jest trochę później, ale cóż poradzić.
Celem mojej podróży jest miasto Gouda (tak, to od sera ;-)). Dostęp do internetu powinnam mieć i postaram się w międzyczasie coś napisać. Ale obszerniejszych relacji ze zdjęciami spodziewajcie się w drugiej połowie sierpnia.
Bianka bacznie obserwowała czy dobrze się pakuję ;-)
Och, będę tęsknić za nią..

Do zobaczenia!

18.07.2012

Sweet Dream

Letnie wyprzedaże trwają i ciężko mi nie kupić czegokolwiek. Jednak bez szaleństwa i skromnie, tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Pieniądze przydadzą się na wyjeździe ;-)
Czy u Was też pogoda płata figle? Od kilku dni widzę deszcz, deszcz i deszcz :-( Przez tą aurę chodzę senna i najchętniej nic bym nie robiła, a za trzy dni jadę. Na szczęście zakupy, porządki oraz inne sprawy przebiegają spokojnie. Jeszcze jutro wybieram się z mamą do centrum. Obym niczego nie zapomniała, bo najgorzej kiedy przypomnę sobie o czymś już w drodze.
Zobaczcie kilka rzeczy, które kupiłam po okazyjnych cenach.
Sukienka i top - Vero Moda
 Torebka - Diverse
Takiej torby szukałam. Duża, pakowna i nawet ma miejsce na laptop.
 Pidżama - Reserved
Słodkich snów :-)

16.07.2012

Owoce leśne schowane w chlebku

Szklanka malin, garstka jeżyn i borówek, biała czekolada oraz masło orzechowe. A co z tego otrzymamy? Najpyszniejsze owoce leśne ukryte w miękkim, wilgotnym chlebku, który pachnie masłem orzechowym i czaruje słodyczą białej czekolady. Aby było jeszcze lepiej, to wbrew pozorom nie jest tak mocno kaloryczny jak mogłoby się zdawać. To ciasto marzenie :-)
Chlebek malinowy z białą czekoladą i masłem orzechowym
/keksówka średniej wielkości/

130 g masła orzechowego z białą czekoladą (wymieszałam 140 g gładkiego masła orzechowego z 60g roztopionej w kąpieli wodnej białej czekolady, później odmierzyć 130g)
130g musu jabłkowego (użyłam cały mini słoiczek "Jabłuszek" Gerber)
1 szklanka mąki pszennej
3/4 szklanki mąki pszennej razowej (u mnie pszenna pełnoziarnista)
1 duże jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (może być aromat waniliowy lub cukier wanilinowy)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
szczypta soli
1 szklanka maślanki
1 szklanka malin (dodałam troszkę jeżyn i borówek)
1/2 szklanki posiekanej białej czekolady
1/4 szklanki dżemu malinowego

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Keksówkę wysmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia.
W dużej misce zmiksować razem masło orzechowe (z białą czekoladą) z musem jabłkowym, aż do uzyskania gładkiej masy. Wbić do tego jajko, dodać ekstrakt waniliowy i zmiksować do połączenia składników.
W mniejszej misce wymieszać dokładnie mąki, proszek do pieczenia, sodę i sól.
Do dużej miski dodawać na zmianę - pół mącznej masy i pół maślanki. Powtórzyć czynność raz jeszcze. Wymieszać tylko do połączenia składników.
Delikatnie wmieszać maliny (jeżyny i borówki) oraz posiekaną białą czekoladę. Przełożyć ciasto do keksówki za pomocą łyżki (będzie dość gęste) i wyrównać. Na wierzch wyłożyć dżem malinowy i za pomocą noża rozsmarować po cieście tworząc esy-floresy.
Piec około 40-45 minut, studzić w uchylonym piekarniku przez 10 minut, po czym wyciągnąć i pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
A maliny, jeżyny i borówki są wprost z maminej działki ;-)

15.07.2012

W minionym tygodniu

Byłam w kinie, na zakupach, z Bianką u weterynarza. Usmażyłam pachnące cytryną pancakes i przygotowałam owsiankę w słoiku, która nie przypadła mi do gustu. Stwierdziłam, że owsianka na zimno nie jest czymś co lubię. Na wielu blogach robi karierę, więc i ja postanowiłam spróbować. Ale to nie dla mnie. Preferuję na ciepłym mleczku ;-)
Ostatnie dni przed wyjazdem i jak zwykle są najbardziej zabiegane. Czekają mnie ostatnie zakupy, pranie i porządki w pokoju. Och, jak ja nie lubię robić wszystkiego na ostatnią chwilę. A za każdym razem kiedy planuję, że tym razem będzie inaczej, na spokojnie, to wychodzi tak jak zawsze.. Mam nadzieję, że w piątek spakuję się bez stresu.
Tymczasem zostawiam Wam przedsmak jutrzejszego przepisu :-)
 Dobranoc i udanego tygodnia!

13.07.2012

Choco - loco

Hej! Pogoda chyba się pogniewała i ma bardzo zmienny nastrój. Raz świeci słońce, a po chwili na horyzoncie widać zbliżającą się granatową chmurę, która przynosi ulewę i grzmoty. Później ponownie wychodzi słońce i tak w kółko... Szkoda, że znowu zrobiło się chłodno i tak właściwie.. nijako. Ciekawe jaką pogodę będziemy mieć w Holandii.
W przeciwieństwie do kapryśnej pogody, poranek miałam promienny i orzeźwiający. Pancakes - bo ich nigdy za wiele :D, przygotowałam z przepisu, który całkiem niedawno prezentowałam na blogu. Mowa o limonkowych pancakes. Wtedy pojawiły się komentarze o wersji z cytryną i pisałam, że taką opcję również wypróbuję. I oto są! Delikatne, kwaskowate.. jestem zakochana w cytrusowych pankejkach! Tak jak poprzednio, zjadłam z dodatkiem masła orzechowego, ale dodałam jeszcze borówki. Niebiańskie smaki! Już zastanawiam się z czym zjeść jeżyny, maliny i borówki z maminej działki ;-)
Zapomniałabym. Do całości wypijcie czekoladowy shake. Cudowności od Dr. Oetker.
A wszystko będzie choco - loco :D
Cytrynowe pancakes
I znowu były mini pancakes ;D
----------
Dziś z Bianką musiałyśmy ponownie odwiedzić weterynarza. Oj, nie lubi tych wizyt (ja zresztą też) i zawsze jest zestresowana, aż łapki jej się pocą. Mam nadzieję, że na jakiś czas zapominamy o panu doktorze, bo wszystko co konieczne załatwiłyśmy. Teraz możemy spać spokojnie.
Dobranoc!

11.07.2012

Mus

Jak mus to mus. Truskawkowy rzecz jasna ;-) Chociaż prędzej można to nazwać sosem.
Mała miseczka truskawek stała samotnie w lodówce, więc aby się nie zmarnowały chwyciłam za blender. Po chwili stwierdziłam, że nie był to najlepszy pomysł... wszystko wokół włącznie ze mną było w czerwone kropki. Ale cóż z tego, skoro otrzymałam znakomity mus. Dobry do bezpośredniego wyjadania łyżeczką lub jako dodatek do lodów czy placków. A najlepiej smakuje schłodzony :-)

Mus/sos truskawkowy
/na jedną małą porcję/

garść truskawek
drobny cukier

Truskawki i cukier zmiksować blenderem do uzyskania jednolitej, płynnej konsystencji. Ilość cukru zależy od Waszych upodobań. Ja dałam niewiele, bo truskawki były już same w sobie dość słodkie.
 Jeszcze gdzieniegdzie można spotkać świeże truskawki, także korzystajmy :-)

09.07.2012

Wędrówka kontynentów

Witajcie! Poniedziałkowy poranek rozpoczęłam z borówkami, ach, uwielbiam te owoce. Niespiesznie ogarnęłam siebie i Biankę i poszłam z Weroniką do kina. "Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów", bo bajki są nie tylko dla dzieci ;-) Świetne! tak samo jak i pozostałe części. Teraz wiem jak na prawdę powstały kontynenty ;D Oj ten wiewiór. Wielokrotnie popłakałam się ze śmiechu, doskonała rozrywka. Polecam!
Po seansie zajrzałyśmy jeszcze do kilku sklepów i kupiłam jedną rzecz po przecenie. W sumie mam dwa nowe nabytki, ale nie chcę zbyt dużo wydawać, bo za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżam. Przed wyjazdem muszę kupić kilka niezbędnych rzeczy, więc mam ważniejsze wydatki. Czas zacząć przygotowania.
Z Bianką życzymy Wam udanego tygodnia :-)

07.07.2012

Słodko - kwaśne

Co powiecie na słodką, kruchą, bezową czapeczkę, która skrywa słodko - kwaśne wnętrze? Brzmi smacznie, prawda? A smakuje jeszcze lepiej! Babeczki bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, tym bardziej, że mój brat był nimi zachwycony, a to rzadko mu się zdarza, bo jest dość wybredny ;-) Wszystkim nam tak bardzo smakowały, że już nie ma ani jednej. Myślę, że to wystarczająca zachęta :-)

Pierwszy raz zrobiłam coś z agrestem. Szczerze mówiąc nie jestem jego wielbicielką, ale upieczony w słodkim towarzystwie smakuje na prawdę dobrze. I zagościł u mnie tylko dlatego, że u mamy w ogródku zakwitł pełen krzak. A Wy lubicie agrest?
Muszę się jeszcze czymś pochwalić. Udały mi się bezy! To mój mały kulinarny sukces :D Jakiś czas temu pisałam, że podjęłam pierwszą próbę, ale niestety zakończyła się katastrofą. Dlatego miałam obawy kiedy zabierałam się za ten wypiek. Jednak drugie podejście okazało się szczęśliwe.

Słodko - kwaśne babeczki z agrestem i bezą
/12 babeczek/
inspiracja 

125 g masła lub margaryny
100 g drobnego cukru
1 jajko
120 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
36 sztuk agrestu (tak, sztuk :-)), czyli około 20 dag

Beza
2 białka
100 g drobnego cukru
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej

Wszystkie składniki, z których przygotowujemy babeczki powinny być w temperaturze pokojowej.
Masło utrzeć mikserem do białości, pod koniec ucierania dodać cukier i nadal ucierać. Wbić jajko i ucierać. Dodać mąkę i proszek do pieczenia, wymieszać.
Blachę do muffinek wyłożyć papierowymi papilotkami. Między papilotki podzielić równo ciasto (ciasta będzie dość mało, ale tak ma być - mocno rośnie). Na ciasto układać agrest, po 3 sztuki na każdą muffinkę.
Białka ubić do sztywności. Dodawać cukier, łyżka po łyżce, nadal ubijając. Dodać sok z cytryny, skrobię i ubić.
Pianę bezową wyłożyć bezpośrednio na ciasto, rozdzielając pomiędzy muffinki. Bezę wkładamy do środka papilotki - ciasto rosnąc 'wypchnie' bezę na górę.
Piec w temperaturze 160 stopni przez około 30 minut, lub chwilę dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, przestudzić na kratce.

06.07.2012

Upalne dni, burzowe noce

Ostatnio rzadziej bywam na blogu, ale jakoś nie mam weny do pisania. To chyba przez ten upał. Jednak do pieczenia chęci mam zawsze, nieważne jaka jest pogoda ;-) Znowu zachciało mi się topić w kuchni i piec w gorący dzień. I ponownie się opłaciło, bo efekty bardzo mnie zadowalają. Jutro się z Wami tym podzielę :-)
Na moją kochaną Biankę, co to za burza była wczoraj! Nie dość, że trwała kilka godzin, lało, wiało, błyskało, to jeszcze potężne pioruny uderzały w ziemię. Niesamowity huk.. Kilkakrotnie czułam po takim grzmocie drżenie podłogi. A serce mi nieomal wyskoczyło około pierwszej w nocy. Nagły grzmot i drugi kilka minut później. Nawet Bianka, która wcześniej była na lodówce w kuchni, uciekła stamtąd i siedziała w przedpokoju. Mam nadzieję, że dziś nie będzie powtórki, bo chciałabym się wyspać.
 Zgadniecie co to? :-)
Dobranoc!

03.07.2012

Słońce i deszcz

W nocy była burza, znowu. Dobrze, że się skończyła zanim poszłam spać, bo mam problemy z zaśnięciem kiedy grzmi i się błyska. Już nie wspomnę o której się położyłam... a miałam się przestawić na wcześniejsze godziny, tia. Cóż, dzisiaj całe niebo w chmurach, ale jest w miarę ciepło. Niedługo wychodzę na małe zakupy, bo wczoraj podczas wypadu z kuzynką wypatrzyłam interesujące przeceny. Jestem niepoprawna, ciuchy mi się nie mieszczą i idę jeszcze kupować ;D Na szczęście dużo nie kupię, fundusze na to nie pozwalają.
Nasz wczorajszy deser. Wzięłam pyszny sernik z malinami i herbatę mrożoną z cytryną. A kuzynka wybrała ciasto czekoladowe z wiśniami i colę.
Zawsze bierzemy to co dobre ;-)

Miłego dnia :-)

01.07.2012

Malinowe dni

Mocna burza przeszła dziś w nocy. Tak mocno padało, grzmiało i się błyskało, że budziłam się kilka razy i w efekcie się nie wyspałam. Po tak gorącym dniu można było się spodziewać burzowej aury. Dziś już nie tak upalnie, ale przyjemnie ciepło. Próbuję motywować się do małych porządków w pokoju i nieźle mi idzie. Zaczęłam od szafy, muszę kilka rzeczy wywalić, bo już mi się nie mieszczą. Jeśli po otwarciu drzwi wypadają buty, to wiedz, że coś jest nie tak ;-)

To co wczoraj piekłam i niemal rozpłynęłam się w kuchni, okazuje się być tartą. Pierwsza jaką zrobiłam i jest przepyszna. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i jeszcze wczoraj tuż po ostygnięciu ukroiłam kawałek. Na jej korzyść również przemawia fakt, że już nic nie zostało ;-)
Inspiracja - Moje Wypieki z moimi małymi zmianami.
Tarta z mascarpone i malinami na cieście francuskim

275 g ciasta francuskiego (1 płat) - w oryginale 375 g, może być mrożone
250 g mascarpone*
1 małe jajko
2 łyżki mielonych migdałów*
5,5 łyżki cukru pudru (dałam 5)
ekstrakt z migdałów, do smaku (u mnie aromat migdałowy)
kubek malin - u mnie mrożone
pół szklanki płatków migdałów
jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka, do posmarowania brzegów

Stolnicę oprószyć mąką. Wyłożyć na nią ciasto francuskie (jeśli jest zamrożone - wcześniej odmrozić). Ciasto powinno dojść do temperatury pokojowej (wtedy nie kurczy się podczas pieczenia). Brzegi ciasta posmarować jajkiem, założyć na ciasto w taki sposób, by powstała wyższa krawędź, około 1,5 cm wokół ciasta. Znowu posmarować jajkiem. Środek ciasta ponakłuwać widelcem, wyłożyć nań niedużą foremkę do pieczenia i ją obciążyć.
Ciasto podpiec w temperaturze 200 stopni przez około 20 minut. Następnie usunąć obciążenie i piec dodatkowe 8 minut do lekkiego zbrązowienia. Wyjąć z piekarnika.

W międzyczasie przygotować nadzienie.
Mascarpone, jajko, migdały, cukier puder, aromat migdałowy - wymieszać widelcem. Wyłożyć na podpieczone ciasto. Na wierzch wysypać maliny, posypać płatkami migdałów.
Piec w temperaturze 200 stopni przez kolejne 20 minut, do mocno złotego koloru krawędzi.
Przestudzone ciasto oprószyć cukrem pudrem.

*w oryginale jest 300 g serka kremowego typu philadelphia oraz 4 łyżki mielonych migdałów
 Cudownego tygodnia!