31.03.2013

Radosnego Alleluja!

Radosnych, rodzinnych i pogodnych Świąt!
Mimo zimowej aury niech ciepło zagości w Waszych sercach.
Basia i Bianka :-)

30.03.2013

Rok Bianki z nami

Dokładnie 30 marca 2012 roku Bianka pojawiła się w naszym domu. Niewiarygodne, to już 12 miesięcy, a wydaje mi się jakby mieszkała z nami całe lata. Pamiętam jaka była wystraszona i przez dwa dni siedziała w moim pokoju najpierw za łóżkiem, a później za biurkiem. Nawet oznaczyła mój pokój, bo nie wiedziała gdzie jest kuweta... Z tej małej przestraszonej kotki wyrosła niezła trzpiotka. Zawsze mnie wita w progu i w najsmutniejszy dzień mam uśmiech na twarzy. Żyj jak najdłużej, zdrowa i szczęśliwa!

A co poza tym w domu? Krzątanina przedświąteczna. Zapachy się przeplatają, jajka, żurek, babka, sernik, babeczki, ciasteczka. I oczywiście ja piekąca na ostatnią chwilę. Wszystkie barwne dekoracje i pachnące wypieki pokażę Wam w najbliższych dniach. Teraz muszę trochę odetchnąć.
Dobranoc :-)

28.03.2013

Waniliowo odwrócone

Hej! Dzisiejsza wizyta u znajomej choć krótka, to bardzo udana. Jednak mamy jeszcze tyle do obgadania, że jedno spotkanie to zdecydowanie za mało. Musimy ponownie się umówić :-) Cieszę się, że ciasto smakowało i w ogóle, że się udało, bo piekłam w tempie przyśpieszonym. Cała ja, myślę, że: och! na pewno zdążę, bez pośpiechu. Tia, a później biegam jak szalona po mieszkaniu i co chwilę spoglądam na zegarek.
Bardzo proste, do zrobienia również z innymi owocami z syropu. Ja użyłam brzoskwini w syropie waniliowym, które wypatrzyłam niedawno w Lidlu i po prostu musiałam je kupić.
Moje ciasto mogło jeszcze z kilka minut dłużej posiedzieć w piekarniku, ale nie jest źle ;-)
Odwracane ciasto z brzoskwiniami
|na formę 20 cm x 20 cm lub tortownicę 20 - 22 cm|
inspiracja 

185 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 i 3/4 szklanki mąki pszennej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
pół szklanki mleka
1 puszka lub słoik brzoskwiń w syropie

Masło utrzeć na puszystą masę razem z cukrem. Wbić po jednym jajku, miksować do połączenia się składników. Wlać ekstrakt, wymieszać. Dodać w 3 turach na zmianę mąkę wymieszaną z proszkiem i mleko (zacząć od mąki, skończyć na mleku). Za każdym razem zmiksować do połączenia składników. Brzoskwinie pokroić w plasterki, wyłożyć nimi dno blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Na brzoskwinie przełożyć ciasto. Włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piec przez 40 - 50 minut, do suchego patyczka. Ciasto wystudzić na kratce, następnie odwrócić do góry dnem i przełożyć na talerz. Pokroić i zajadać :-)

27.03.2013

Miracle

Witajcie :-) Troszkę mnie nie było, ale byłam zajęta porządkami i zajęciami. Do tego gorsze samopoczucie, wczoraj miałam prawdziwy kryzys. Poza tym nie miałam czym się pochwalić, bo do kuchni tylko szybko wpadałam i wypadałam. Jestem z siebie zadowolona, że po części ogarnęłam swój pokój, jednak szafa wciąż czeka i jestem już baaardzo blisko spotkania pierwszego stopnia ;-)
Dziś ostatni dzień na zajęciach i mamy tydzień przerwy. Mogę skupić się na świątecznych wypiekach, chociaż szczerze mówiąc nie mam dla kogo... i poczytam książki, a ostatnio uzbierał mi się mały stosik. Jutro wybieram się do znajomej z wizytą i specjalnie na to spotkanie upiekę ciasto. Obiecałam coś pysznego i nie zawiodę. Wypiekiem z pewnością się z Wami podzielę :-) Ale zanim ciasto, dzisiaj naszła mnie ogromna ochota na coś słodkiego i szybkim rozwiązaniem okazała się domowa czekolada na gorąco. Nie żałowałam sobie i wypiłam cały duży kubek - a co! raz kiedyś można sobie pozwolić. Wyczerpałam swój czekoladowy limit i mam dosyć czekolady na najbliższych kilka dni.

Na koniec trochę muzyki, która rozbrzmiewa u mnie od dobrych kilku dni. Namiętnie wsłuchuję się w nowy album Hurts - Exile. Niesamowity... Płytę promuje singiel Miracle.
To jest post numer 400!
Miłego słuchania, ciao!

22.03.2013

Cytrynowo na przekór

Hej! Jak tam Wasz dzień? Ja dziś miałam wolne i siedzę w cieplutkim domu, bo wciąż leżący śnieg skutecznie zatrzymuje mnie w pokoju. Na przekór zimie wiosną, upiekłam muffinki pachnące słońcem. Miękkie, wilgotne, z małymi kuleczkami maku. Pachną wspaniale orzeźwiająco. Przywołajmy wiosnę!
Cytrynowe muffinki z makiem
|mnie wyszło 13 sztuk| inspiracja

2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki masła
1 szklanka cukru
1 szklanka kwaśnej śmietany - u mnie maślanka
1/2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
skórka otarta z 2 cytryn
2 łyżki soku z cytryny
2 jajka
2 łyżki maku

Masło ubić mikserem z cukrem i skórką cytrynową na puszystą masę. Ciągle mieszając, dodać kolejno jajka. Mąkę wymieszać z solą, proszkiem do pieczenia i sodą. 1/3 tej suchej mieszanki wmieszać do maślanej masy. Wlać sok z cytryny i 1/2 śmietany (maślanki). Wymieszać. Dodać 1/2 pozostałej ilości mąki i resztę śmietany (maślanki). Zmiksować, dodać resztę mąki i mak.
Ciastem napełnić foremki do babeczek (prawie do brzegu). Piec w 180 stopniach przez około 25 minut. Lekko przestudzić. 
Świetnie smakują polane odrobiną miodu :-)

Słonecznego weekendu!

21.03.2013

Pierwszy Dzień Wiosny?

Witajcie :-) Znacznie bardziej pasowałby tu pierwszy dzień zimy, ale cóż... Gdyby nie zajęcia z niemieckiego, nigdzie bym się rano nie ruszała. Sypało, wiało prosto w oczy i chlapa. Na szczęście nie jest szczególnie zimno i część z tego co pada, topi się. Jednak roztopy to nieprzyjemna wizja, przecież takie ilości śniegu, to masa wody! Tylko uważać aby nie zostać ochlapanym w drodze na uczelnię (co już kiedyś mi się przydarzyło).
Kalendarz mówi, że wiosna przyszła, więc oficjalnie witam ją, jeszcze śnieżnie. I mam nadzieje, że szybko się u nas rozgości ;-)
Jutro zapraszam Was na słoneczne muffinki :-)
Dobrej nocy!

20.03.2013

Sukienka prosta i elegancka

Orsay
Obiecałam i jest, moja nowa sukienka. Właśnie takiego kroju poszukiwałam od jakiegoś czasu. Nie jestem fanką mini, zdecydowanie lepiej czuję się w trochę dłuższych kreacjach. Ta sukienka spełnia moje oczekiwania. W jasnym kolorze, z paseczkiem ozdobnym w talii, z ciekawymi zakończeniami rękawów i sięgająca długością do kolan. Ma również przyjemny, grubszy materiał. Świetnie nada się na nadchodzące święta, ale z pewnością sprawdzi się podczas egzaminów lub innych codziennych wyjść. Jestem tym bardziej zadowolona bo kosztowała mnie tylko 30 zł, nie mogłam przepuścić takiej okazji ;-)

Borówki na start

Dzień dobry! Jestem już po smakowitym śniadaniu i niedługo wychodzę na zajęcia. Za oknem to samo co wczoraj, ale przynajmniej nie napadało nic nowego. Przez tą pogodę męczy mnie jakiś dziwny katar... nie wiem, czy to już początki wiosennej alergii czy jakieś małe przeziębienie. W każdym razie jest to denerwujące. Kichanie, smarkanie, kichanie, chusteczki się mnożą w niezłym tempie.
W niedzielę pisałam o sukience, którą wypatrzyłam z przyjaciółką w Orsay. I muszę się pochwalić, bo już jest w moich rękach! Pokażę Wam wieczorem mój nowy nabytek ;-)
Moje dzisiejsze śniadanie - owsianka z płatków owsianych błyskawicznych i otrębów owsianych, posłodzona cukrem trzcinowym i borówki. Do tego zielona herbata zaparzona w kubku o jakim marzyłam od jakiegoś czasu. Miałam zamiar kupić taki kubek, ale okazało się, że mama ma bardzo podobny w pracy i nie korzysta z niego od dłuższego czasu. Tak oto znalazł się w moich rękach. Teraz bez problemu mogę parzyć liściastą herbatę.
Miłego dnia!

19.03.2013

Czy to żart?

Nie do wiary... śnieg, zamieć. Pogoda chyba sobie żartuje. Nawet już nie mam słów aby mówić cokolwiek więcej. Pojutrze Pierwszy Dzień Wiosny, a wygląda jakby był środek stycznia. Pozostaje nam tylko przetrwać te wybryki natury i wyglądać ciepłego słońca.
Dzisiaj w przygotowaniu śniadania bardzo pomocna była Bianka. Oj, miała chrapkę na sałatę i łososia.
A oto z czego dokładnie składał się mój poranny posiłek: jajko na miękko, bułka fitness z sałatą, twarogiem lekkim i łososiem wędzonym/twarogiem i zieloną papryką. Zdrowo i sytnie na początek dnia. Jutro zjem borówki, tylko z czym... ;-)
Ciao!

17.03.2013

Czasem słońce, czasem śnieg

Niedawno wróciłam z krótkiego wypadu do galerii handlowych. Wybrałyśmy się z Weroniką na poszukiwania czegoś ciekawego w Orsay. W końcu ma się te zniżki ;-) Upatrzyłyśmy cudowną sukienkę i już wiemy, że będzie nasza. Jednak musimy się pospieszyć i w ciągu najbliższych kilku dni udać się do sklepu, bo takie okazje lubią szybko uciekać. Poza tym odwiedziłyśmy też empik. Jestem w trakcie poszukiwania literatury do mojej bibliografii licencjackiej i udało mi się znaleźć kilka książek oraz coś ciekawego w jednym z magazynów kulinarnych. Dwie z nich mam już zamówione, a magazyn kupiony. Jestem zadowolona z wyboru tematu mojej pracy licencjackiej, bo naprawdę to wszystko mnie interesuje.

Mijający tydzień nie był najgorszy. Choć bywały lepsze. Na pewno było smacznie, zimowo i słonecznie. Ślady łapek Bianki na śniegu na balkonie znowu mnie rozczuliły... Tak samo jak widok wygrzewającej się na słoneczku na kuchennym blacie. Zdecydowałam się na zakup książki o życiu pewnej polki w Japonii. Jak tylko ją przeczytam, napiszę moją skromną opinię.
Jutro nowy tydzień i znowu trochę zajęć. Niech to będzie dobry tydzień!

15.03.2013

Popołudnie z kawą

Dobry wieczór! Dzisiejsze popołudnie choć jeszcze mroźne, to spędziłam bardzo miło w towarzystwie mojej przyjaciółki Uli :-) Trochę rzadko się widzimy, ale przynajmniej po dłuższej przerwie mamy wiele tematów do obgadania. Rozmawiałyśmy, oglądałyśmy ciuchy i na koniec wstąpiłyśmy na pyszną kawę. Wiadomo, że najlepsze rozmowy są przy szklance dobrej kawki ;-) Moja - latte orzechowa z malinami, jej - latte tiramisu z wiśniami.
Udanego weekendu!

14.03.2013

Pocieszające

Witajcie! Zima wciąż nie odpuszcza, ale śnieg powoli się topi i temperatura wzrasta. Podobno w przyszłym tygodniu ma być cieplej, a 21 marca mamy w końcu Pierwszy Dzień Wiosny. Niech już będzie ciepło na dłużej, bo grube zimowe buty, kurtki, szaliki i czapki są męczące. Na święta chcę ubrać sukienkę, więc słonko grzej najmocniej jak potrafisz ;-)
Wczoraj był trzynasty... i choć nie jestem jakoś specjalnie przesądna, to czułam aby lepiej nigdzie nie wychodzić. Miałam zamiar zostać w domu i to by było najlepsze rozwiązanie, ale coś mnie podkusiło i poszłam na zajęcia. Po jednym z wykładów wyszłam tak wkurzona, że jeszcze w domu wszystkim ciągle o tym mówiłam, a pod wieczór z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa. Przez to nie zrobiłam nic z zaplanowanych rzeczy i dzisiaj cały dzień siedzę w domu. Na pocieszenie usmażyłam placuszki z bananami. Dzięki maślance są cudownie delikatne i przyjemnie pachną. Swoją drogą, już dawno nie placuszkowałam ;-) Wspaniały powrót!
Pocieszającą inspirację znalazłam tutaj.
Zostawiam Was z placuszkami i wracam do pisania eseju.
Placuszki z bananami
|2 - 4 porcje|

1 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 szklanki kwaśnej śmietany*
3/4 szklanki mleka*
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 banany
cukier puder, syrop klonowy do podania

W jednej misce wymieszać przesianą mąkę, proszek do pieczenie, cukier i sól. W drugiej - śmietanę, mleko, jajka i ekstrakt. Składniki suche i mokre wymieszać - tylko do połączenia - łyżką lub widelcem.
Banany obrać, pokroić w ćwierć plasterki/kosteczkę wielkości centymetra.
Na rozgrzaną, natłuszczoną (można smażyć je bez tłuszczu na patelni nieprzywierającej, ale wtedy nie uzyskamy chrupiących krawędzi) patelnię wykładać niewielkie porcje ciasta, które uformują placki o średnicy kilku centymetrów. Od razu rozsypywać na każdym po 5 - 6 kosteczek banana. 
Smażyć minutę - dwie na średnim ogniu, aż na ich powierzchni ukażą się pęcherzyki, a spód będzie rumiany. Wtedy odwracać, smażyć, aż zrumienią się z drugiej strony i będą dopieczone w środku.
Gorące posypywać cukrem pudrem i kropić syropem klonowym.

*Miałam na zbyciu maślankę, więc zastąpiłam śmietanę. Dałam szklankę maślanki i 1/3 szklanki mleka.
  Trzy lata... Czekam na ponowne spotkanie :-)

10.03.2013

Ponowne starcie z zimą

Dobry wieczór, zgodnie z obietnicą jestem :-) Jak tam Wasza niedziela i cały mijający tydzień? Na początku tygodnia było iście wiosennie i nie ukrywam, że nagły atak zimy bardzo mnie zmartwił. Od wczorajszego wieczora sypie i obecnie za oknem jest tak, jakby był środek stycznia. Jednak jakoś szczególnie mnie to nie dziwi, bo kilka lat temu w połowie marca doświadczyłam podobnie nagłej zmiany aury z pięknie świecącego słońca w zawieje śnieżne. Byłam na wyjeździe i chodzenie po raz pierwszy w obcym mieście w śniegu nie było czymś o czym marzyłam. Do dziś pamiętam przemoczone buty i przemarznięcie. Cóż, w marcu jak w garncu, w tym miesiącu wszystko jest możliwe. Mimo to mam nadzieję, że zima po tej wizycie opuści nas na najbliższe miesiące.
A w moim tygodniu było wiosennie. Zaczęłam dbać o formę i z przyjaciółką byłyśmy na spinningu. Kupiłam sportową odzież, prezent, wypiłam Bubble Tea i upiekłam torcik brownie na małe urodzinowe spotkanie u przyjaciółki. 
Torcik jest przekładany kremem fistaszkowym i w oryginale jest polany karmelem. Mnie niestety karmel się nie udał i powstało coś przypominające lukier. Obawiałam się, że właśnie na tym polegnę, bo pierwszy raz próbowałam ów karmel zrobić. Dla ratowania sytuacji wyszło coś słodkiego, ale karmelem to bynajmniej nie jest. Może Wy znacie jakieś sprawdzone przepisy na karmel? Będę wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki :-)
Tymczasem zapraszam na kawałek torcika.
Torcik brownie z kremem fistaszkowym

200 g gorzkiej czekolady, posiekanej
135 g masła
3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
3 duże jajka, w temperaturze pokojowej
80 g mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

W niedużym garnuszku umieścić masło i roztopić na niedużej mocy palnika. Wsypać posiekaną czekoladę, rozpuścić w maśle, mieszając od czasu do czasu. Zdjąć z palnika, odstawić do lekkiego przestudzenia.
W osobnej misce roztrzepać jajka z cukrem i wanilią (np. rózgą kuchenną). Wlać czekoladę i zmiksować. Dodać przesianą mąkę, wymieszać tylko do połączenia.
Okrągłą formę o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno). Przelać do niej masę brownie, wyrównać.
Piec w temperaturze 170 - 180 stopni przez około 25 minut. Ciasto powinno być mokre, ale po sprawdzeniu patyczkiem nie powinno być na nim śladów surowego ciasta.

Krem fistaszkowy
250 g serka mascarpone
200 g masła orzechowego (gładkiego)

Składniki umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką masę.

Sos karmelowy (który mi się nie udał...)
1/4 szklanki wody
150 g cukru
1/3 szklanki śmietany kremówki 36%

W płaskim rondelku lub na niedużej patelni umieścić wodę i cukier. Zagotować, zmniejszyć na średnią moc palnika i gotować do momentu aż cukier się całkowicie rozpuści. Gotować dalej kilkanaście minut, nie mieszając (można tylko mieszać trzymając za uchwyt garnuszka i lekko nim poruszając) aż syrop zacznie zmieniać kolor na lekko złoty, finalnie na bursztynowo - złoty.
Ściągnąć z palnika i ostrożnie wlać kremówkę (masa zacznie się mocno pienić). Mieszać aż kremówka połączy się całkowicie z karmelem. Odstawić do ostudzenia (sos zgęstnieje).

Dodatkowo
150 g solonych orzeszków ziemnych

Orzeszki wysypać na suchą patelnię. Podprażyć na średniej mocy palnika do zrumienienia orzeszków, mieszając od czasu do czasu.

Wykonanie
Wystudzone brownie ostrożnie przekroić na 2 blaty. Pierwszy blat położyć na paterze. Wyłożyć na niego połowę kremu fistaszkowego, wyrównać. Przykryć drugim blatem. Posmarować resztą kremu, wyrównać. Na wierzch wysypać podprażone orzeszki ziemne. Polać sosem karmelowym.
Karmelu niedużo zostanie, więc podawać z boku. Nie ma konieczności przechowywania ciasta w lodówce.

Jeszcze dzisiaj...

Zapraszam wieczorem na kawałek torcika ;-)
Miłej niedzieli!

08.03.2013

Dzień Kobiet

Najlepszego drogie panie w dniu naszego święta! ;-) I wszystko byłoby pięknie gdyby nie pogoda... było już tak cudownie wiosennie, a dziś, kiedy odsłoniłam rano roletę za oknem zobaczyłam śnieg. Niech to już będzie ostatnie spotkanie z zimą, bo bardzo potrzebuję słońca.
Jestem naprawdę niepoprawna. Ciągle próbuję zmotywować się do bardziej regularnego pisania tutaj i wciąż mi się nie udaje. Chcę częściej coś pichcić i również mi to nie wychodzi. Chciałam przy okazji naszego kobiecego dnia upiec jakieś pyszne ciasto, ale jak widać ciacha brak. Będzie jutro, bo wybieram się do przyjaciółki i chcę zanieść jej kawałek. A jedyne co wczoraj upiekłam to niezawodny placek na maślance z malinami i kruszonką dla brata do szkoły. Ech, beznadziejny ze mnie przypadek. Chyba potrzebuję jakiegoś porządnego kopa, bo póki co, leń - mój najlepszy przyjaciel mówi ciao!
Cieplutkiego weekendu!

05.03.2013

Jeszcze nie lato, ale...

Hej! Czy Wy już także czujecie wiosnę? Ach! Od kilku dni piękne błękitne niebo z coraz cieplej świecącym słońcem sprawia, że czuję się szczęśliwa :-) I choć wiosna jeszcze na dobre się nie rozpoczęła, to przez widok sklepowych półek z owocami mam wrażenie jakby już lato skrywało się za rogiem. Na wczorajszych małych zakupach zobaczyłam moje ulubione, najlepsze borówki amerykańskie i chyba nie muszę mówić, że bez zastanowienia powędrowałam z pudełeczkiem do kasy. Kilka dni wcześniej skusiłam się również na truskawki i od tej letniej owocowej dawki zapragnęłam ciepłych dni owianych delikatnymi sukienkami. Jednak zanim te dni nastąpią będę z przyjemnością oglądać jak natura budzi się do życia.
P.S. Borówki zjadłam tak jak lubię najbardziej, czyli z miodowymi kółeczkami zanurzonymi w ciepłym mleku ;-)
Ciao!

01.03.2013

Marzec

Marzec, słońce, wiosna! Choć dość nieprzyjemny chłodny wiatr przeszkadzał, to jasno świecące słońce na błękitnym niebie miło ogrzewało twarz. Wiosna jest tuż za rogiem, dzień coraz dłuższy, nareszcie!
Dobrze, że już weekend. Za mną tydzień troszkę stresujący, ale udało mi się załatwić co trzeba. Teraz chwila odpoczynku i będę musiała zabrać się za kolejne obowiązki. Moja szafa wciąż czeka na uprzątnięcie i chyba wiosenne porządki to jest odpowiedni czas. Wywalić to co zbędne i zaopatrzyć w coś nowego. Planuję zakupy, bo mam kilka rabatów i szkoda aby przepadły ;-)
Na zdjęciu owies zasiany specjalnie dla Bianki. Już zdążył pięknie wyrosnąć i Bianeczka bardzo chętnie podgryza czyniąc w doniczce spustoszenie. A nawet udało jej się zwalić całość z parapetu...

Słonecznego weekendu!