30.04.2014

Pierwszy rabarbar i migawki kwietnia

Sezon na własne owoce i warzywa wprost z ogródka uważam za otwarty! Wczoraj mama przywiozła piękny rabarbar i od razu wiedziałam, że wyląduje w moim śniadaniu.
Postanowiłam upiec owsiankę z cynamonem i wewnątrz schowałam kawałki cudownie pachnącego rabarbaru. Jakoś wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale podoba mi się ten zapach... taki orzeźwiający, nieco kwaśny z nutą słodyczy. Owsianka udała się bezbłędnie! Przepis znalazłam na blogu Majanowe pieczenie. A z dodatkiem pozostałego rabarbaru mama upiecze swój najlepszy drożdżowiec :-)
Co działo się w kwietniu? Przede wszystkim świątecznie, kolorowo, ciepło!

Wielkanocne dekoracje//nowa torebka doskonała na schowanie najważniejszych drobiazgów//genialny serniczek waniliowy z serka homogenizowanego//drzemka Bianki w słońcu//kici-kanapka//Magnum razem ze mną świętuje w tym roku

25.04.2014

Takie proste

Pogoda rozpieszcza codziennie serwując sporą dawkę słońca, ale dla zachowania równowagi pojawia się także deszcz. Jednak nie jest on uciążliwy, taki prawdziwy wiosenny, powietrze jest ciepłe i nawet miło spacerować schowanym pod parasolką. Czasami gdzieś na horyzoncie błyśnie się i zagrzmi, lecz to już mniej ważne... ;-)
Wczoraj spotkał mnie taki bardziej deszczowy dzień, a dziś w pełnym słońcu wybieram się na zakupy.

Placki z jogurtem greckim
inspiracja

180 g jogurtu greckiego
1 jajko
1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia

Wlać jogurt do miski, dodać jajko i dokładnie wymieszać. W większej misce wymieszać mąkę z sodą. Dodać mokre składniki do suchych i mieszać do uzyskania jednolitej masy.
Na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju nakładać dowolną ilość ciasta i smażyć aż placki się zarumienią.

Zjadłam z dżemem truskawkowym i migdałami. Do tego mrożona kawa.
Miłego dnia!

21.04.2014

Wielkanocne chwile

Święta dobiegają końca. Jak zawsze, wszystkie dobre chwile szybko mijają. Mam nadzieję, że każdy z Was rodzinnie, ciepło i smacznie spędził ten czas.
U mnie Wielkanocna niedziela upłynęła w gronie najbliższych, jedliśmy pyszne potrawy przygotowane przez mamę, było dużo rozmów, śmiechu.
Wśród słodkości był mój mazurek. Nareszcie udało mi się upiec swój pierwszy - jogurtowy z białą czekoladą i migdałami, i bardzo mnie cieszy, że wszystkim smakował. Poza tym, królowała babka majonezowa i najlepszy sernik z rosą.
Nie zabrakło rozmów o kotach. Bo kiedy pośród krewnych są także kociarze, to można mówić i mówić. To taki niekończący się, futrzasty i wciągający temat. Bianka większość dnia przespała, ale czasami do nas zaglądnęła lub my do niej ;-)

20.04.2014

Wspaniałych i kolorowych

Radosnego czasu spędzonego w gronie najbliższych, przy stole pełnym dobroci.
Pogodnych i spokojnych Świąt!

Basia i Bianka

19.04.2014

Wanilia i jajeczka, serniczek!

Przygotowania w pełni. Mazurek, babka i sernik upieczone, pisanki gotowe, a jeszcze kilka rzeczy pozostało do zrobienia. I co bardzo cieszy, to przepiękna pogoda. Idąc dzisiaj z koszyczkiem nie musiałam ubierać kurtki, wystarczył sweter. To się nazywa wiosna!
Jutro w rodzinnym gronie zasiądziemy przy stole. Jednak zanim zjemy Wielkanocne śniadanie, dziś upiekłam delikatny serniczek waniliowy. Jedno porcjowy, nadzwyczaj prosty, o cudownym aromacie wanilii, z czekoladowymi jajeczkami.

Serniczek waniliowy

150 g serka waniliowego homogenizowanego
1 jajko
1 łyżka budyniu waniliowego
1 - 2 łyżeczki cukru

Wszystkie składniki zmiksować na gładko. Kokilkę natłuścić masłem i przelać masę. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez 30 minut. Wyjąć i zjadać na ciepło lub zimno.
Można podawać z ulubionymi owocami lub innymi dodatkami - u mnie świątecznie, z czekoladowymi jajeczkami w cukrowej skorupce.
 Pięknego sobotniego popołudnia :-)

16.04.2014

Czekoladowe gniazdo

Kolorowe pisanki, cukrowe jajeczka, czekoladowe zajączki, baranki, kurczaczki - tyle barw i radości! Mieszkanie bajecznie ozdobione, a z kuchni lada moment zaczną wydobywać się wspaniałe aromaty. Do moich zadań należą słodkości i mam ich kilka w planach.
Czekoladowy tort nie pojawi się w Święta, jednak był świetnym wyborem, który wprowadził nas w wielkanocny czas. Poza tym można go piec o każdej innej porze roku :-)

Trochę jak brownie, iście czekoladowy, nie za słodki i rozpływający się. Zrobienie nie zajmuje zbyt wiele czasu i jest bezglutenowy. Przepis od Madame Edith i za nią podaję.
Tort wielkanocny
|tortownica 26 cm, 8 - 10 porcji|

100 g czekolady gorzkiej
100 g czekolady mlecznej
125 g niesolonego masła
6 jajek (2 całe, 4 rozdzielone na białko i żółtko)
150 g drobnego cukru (100 g do piany z białek, 50 g do utarcia z żółtkami)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli

Krem
400 ml śmietany kremówki 30%
100 g gorzkiej czekolady
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
cukrowe lub czekoladowe jajeczka do ozdobienia

Mleczną i gorzką czekoladę roztopić w kąpieli wodnej wraz z masłem. Masę odstawić by trochę przestygła.
W misie miksera ubić 4 białka ze szczyptą soli. Następnie stopniowo dodać 100 g cukru. Ubijać aż piana będzie błyszcząca, ale nie całkiem sztywna. Pianę przełożyć do innego naczynia, a misę umyć i utrzeć w niej 2 całe jajka, 4 żółtka, 50 g cukru wraz z ekstraktem waniliowym.
Kiedy masa będzie miała jasnożółty kolor powoli, bardzo stopniowo dodać nieco przestudzoną, roztopioną czekoladę. Następnie dodać łyżkę ubitych wcześniej białek i mieszać na najwolniejszych obrotach. Później dołączyć w 2 - 3 partiach resztę białek i ostrożnie wymieszać.
Masę przelać do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (boków nie smarować tłuszczem).
Piec 35 - 40 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni (bez termoobiegu) lub 160 stopni z tą funkcją. Po tym czasie wyjąć z pieca. Ciasto będzie pękało i opadało - zrobi się w nim zagłębienie / krater - tak ma być.

Ciasto przed wyłożeniem kremu musi dobrze przestygnąć. Najlepiej po ostygnięciu w temperaturze pokojowej włożyć je na godzinę do lodówki, by było zupełnie zimne.
W międzyczasie w kąpieli wodnej rozpuścić ostatnią tabliczkę czekolady. Przed dodaniem do ubitej śmietany powinna ostygnąć.
W zimnej misie miksera ubić schłodzoną kremówkę. Następnie, ciągle mieszając, dodać do niej ekstrakt waniliowy oraz rozpuszczoną, przestudzoną czekoladę. Momentalnie uzyskamy krem straciatella, z małymi kawałkami czekolady.
Zimny krem wyłożyć na wyciągnięte z lodówki ciasto. Wypełnić nim powstały "krater".
Na koniec tort udekorować jajeczkami z czekolady lub w polewie cukrowej.
Tort należy trzymać w lodówce ze względu na masę śmietanową. U mnie, jak widać, już trochę za długo pozował do zdjęć ;-)

12.04.2014

Przysmak twój, przysmak mój

Kiedy wąsiaty mruczek wytrwale próbuje dostać się do pokoju i to już od samego rana, to nie zawsze oznacza, że chce cię przywitać. Czasami nie chodzi o ciebie, a o doniczkę ze świeżo wyrośniętym owsem, który aż się prosi o skubnięcie. I na nic tłumaczenia, że musi jeszcze troszkę urosnąć. Bianka chce już, teraz! "pańcia dawaj tego owsa!".
Tak to było od wczoraj, aż dzisiaj dostała wymarzoną zieleninę. Rety, jakaż ona była szczęśliwa! Tak niewiele potrzeba kotu do szczęścia ;-)
Przysmak Bianki już poznaliśmy, czas na moją słodycz. Czekolada! dziś jej święto i rano zjadłam owsiankę z jej udziałem, a po południu kupiłam dwie tabliczki. Nowe wiosenne smaki Ritterek: z kremem karmelowym oraz z orzechami i bezami. Jestem ciekawa tych nowości :-)

Sobota z najlepszymi przyjaciółkami, kilka godzin od sklepu do sklepu, dużo rozmów, śmiechów, lody na deser. Niesamowicie udany dzień!

08.04.2014

12 truskawek

Tyle potrzebowałam. I dokładnie taką ilość znalazłam w lodówce. Albo na odwrót, tyle truskawek mi pozostało i chcąc jakoś kreatywnie je zużyć, znalazłam idealny przepis. Tak właściwie, to miałam ten przepis odłożony od jakiegoś czasu na stosie kartek 'do zrobienia' i w końcu nadarzyła się okazja. A efekt? Delikatne, miękkie babeczki, pachnące migdałami ze słodyczą truskawek. Ładnie urosły dzięki delikatnie ubitym białkom. Pozostała już tylko jedna babeczka, co oznacza, że domownikom zasmakowały. Swoją drogą, chyba poprawia się sytuacja w moim domu jeśli chodzi o zjadanie słodkości, które robię :-)

Delikatne babeczki migdałowe z truskawkami, na białkach
|12 babeczek| inspiracja

150 g masła, roztopionego i przestudzonego
6 białek
1 szklanka cukru pudru
1 szklanka i 2 łyżki mąki tortowej
1 łyżeczka ekstraktu z migdałów (użyłam aromatu)
12 truskawek
płatki migdałów, do posypania
cukier puder, do oprószenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Białka umieścić w misie miksera, ubić na delikatną, nie sztywną pianę.
Cukier puder i mąkę przesiać. Dodać do ubitych białek i wymieszać szpatułką. Wlać masło, ekstrakt z migdałów (aromat) i wymieszać do połączenia się składników.
Foremkę do 12 babeczek wysmarować masłem, oprószyć mąką. Ciasto przełożyć do foremek, nakładając do pełna. W sam środek włożyć po jednej truskawce. Oprószyć płatkami migdałów.

Piec w temperaturze 170 stopni przez około 20 - 25 minut lub do tzw. suchego patyczka.
Wyjąć, wystudzić na kratce, oprószyć cukrem pudrem.
Dzisiaj było tak ciepło, a po południu pierwsza wiosenna burza.
Poproszę o więcej takich dni.

04.04.2014

Malina, truskawka, mus - prawie jak latem

Prawie robi wielką różnicę, podobno. Ale takie śniadanie gości w letnie czerwcowe poranki, a my mamy dopiero początek kwietnia. Dzięki temu, że obecnie możemy kupić wiele z letnich owoców, za oknem błękitne niebo, słońce i kilkanaście stopni powyżej zera, to można poczuć się nieco wakacyjnie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie to samo, bo chociażby owoce, są najlepsze wprost z naszych ogródków. Jednak czasami już nie mogę się oprzeć i kupuję pudełko borówek, malin czy truskawek.
A do lata i tak już bliżej niż dalej ;-)
pancakes na bazie napoju jogurtowego o smaku malinowym
 
Dawno nie było u mnie pancakes, dlatego z wielką chęcią dzisiaj usmażyłam.
Mięciutkie, smakujące i pachnące malinami. Przepis z którego korzystałam, już kiedyś pojawił się na blogu - klik. Tylko tym razem mleko zastąpiłam napojem jogurtowym o smaku malinowym oraz zmniejszyłam ilość cukru pudru. Zjadłam w towarzystwie truskawek i bąbelkowego musu Aero - karmel i czekolada.

Udanego weekendu! Może zjecie w leniwy poranek takie letnie pancakes :-)

01.04.2014

Kwiecień plecień

Bez żartów, mamy już kwiecień. Świetnie, wiosna, dłuższe dni, cieplej... choć z pogodą bywa akurat w kratkę, ale ten szybko upływający czas oznacza, że termin mnie goni. I napiszę to całkiem serio - najprawdopodobniej niedługo nastąpi nieco dłuższa przerwa na blogu. Ale zanim tak się stanie, jeszcze trochę tutaj pobędę.
Na powitanie kwietnia z akcentem Wielkanocnym. W końcu święta za dwa tygodnie ;-)
A w minionym marcu było tak:
wiosenne kwiatki//urodziny przyjaciółki//pyszne czekoladowe kuleczki z kokosowym wnętrzem//owsianka z kremówką i Toblerone//wygrzewająca się Bianeczka//budyniowa owsianka z malinami
Słodko :-)