Niewiarygodne, że to już trzy lata odkąd Bianka postawiła swoje łapki w naszym mieszkaniu. Taka młodziutka, wystraszona, od razu schowała się w moim pokoju. Najpierw weszła za łóżko, później nie wiem jakim cudem, ale wcisnęła się za biurko i tak przez około dwa dni. Jednak jej ciekawość zwyciężyła i wyszła zwiedzać inne pomieszczenia.
Z uśmiechem wspominam tamte chwile, wszystkie zadrapania, łobuzowanie. Nawet nie wiedziałam, że z niej taka gaduła! Wita mnie kiedy wracam do domu, zaczepia, kiedy coś chce, a jej spojrzenie jest tak urocze, że trudno się oprzeć jej urokowi :-).
Zdjęcie z dzisiaj. W tym samym miejscu co trzy lata temu, tylko, że dziś już nie chowa się tam ze strachu. Lubi sobie tam czasami wejść i tak po prostu posiedzieć ;-). Sentyment?
I dla porównania pierwsze zdjęcie i godziny w nowym miejscu. Hm, teraz chyba wąs jej się nieco zakręcił.
Bianka oczywiście została wymiziana i dostała porcję ulubionego mięska.
Nawet nie wiesz, jak bardzo Ci zazdroszczę takiej towarzyszki! Oby była z Tobą jak najdłużej! :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, także w imieniu Bianeczki! :-)
UsuńByle jak najwięcej wspólnych lat! :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy! ;-)
UsuńUrocza kocia!Też bym chciała takiego"łobuza",ale na razie jest króliczek,bo tylko na niego mogę sobie pozwolić.Życzę jeszcze XXX lat wspólnej zabawy
OdpowiedzUsuńDziękuję! A króliczek to też uroczy towarzysz :-).
Usuń