31.08.2017

Dzień nad morzem. I koniec sierpnia

Trudno uwierzyć, że to już koniec sierpnia i wakacji. W powietrzu czuć zbliżającą się jesień, a pierwsze dynie w sklepie tylko w tym utwierdzają. Jednak zanim nadejdzie ta chłodniejsza pora roku, podzielę się migawkami znad naszego morza.
W pierwszej połowie kończącego się miesiąca wybrałam się do Międzyzdrojów. Kolejny raz dużym atutem jest miasto, w którym mieszkam, bo w ciągu jednego dnia mogę spokojnie pojechać nad morze, spędzić miło czas i na wieczór być z powrotem w domu. Może drobnym minusem jest pobudka o piątej rano, ale myślę, że warto wcześniej wstać ;-). A tamtego dnia zdecydowanie warto było, bo pogoda zachwycała i zachęcała do przebywania na świeżym powietrzu. Choć jeszcze rano, po drodze padał letni deszcz, to po przybyciu na miejsce z każdą chwilą było tylko lepiej.
 W drodze.
Na dobry początek dnia świeżo wyciskany sok :-).
Mała przekąska podczas plażowania.
Wiatr we włosach, woda, piasek i... darmowy peeling stóp ;-).
Na obiad była rybka, a na deser nie mogłam wybrać nic innego jak gofry. U mnie z frużeliną wiśniową i bitą śmietaną. ♥

24.07.2017

Fairy Toast. Lato pachnące cynamonem

Cynamon kojarzy mi się przede wszystkim z jesienią, czasem wypiekania szarlotek, bułeczek i ciastek otulonych tym cudownym aromatem. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby również lato ze swym bogactwem owoców połączyło się z tą nutką jesieni.
Pomysł na wróżkowe tosty pojawił się po zobaczeniu bajki o Dzwoneczku. Tak, wiem, dzieckiem już dawno nie jestem, ale wciąż lubię od czasu do czasu oglądnąć bajkowe światy, pełne magii, przyjaźni i dobra. Szczególnie starsze produkcje Disneya należą do moich ulubionych.

Zainspirowałam się prostym przepisem znalezionym w sieci, który może być słodkim podwieczorkiem lub równie słodkim śniadaniem. Z pewnością tak podane tosty spodobają się dzieciom, ale i ci, co mają nieco więcej wiosen z radością i smakiem przyjmą taki talerz ze szczyptą magii ;-). Wiecie, że wróżki pachną cynamonem?
Fairy Toast - Wróżkowe tosty
|na jedną porcję|

2 kromki chleba tostowego
1 jajko
1 łyżka mleka
masło do smażenia
około 4 łyżki drobnego cukru białego i brązowego
cynamon, około 1 łyżeczka
owoce - truskawki, borówki lub inne sezonowe, takie jak lubicie

Kromki chleba tostowego przekroić na dwie części, po przekątnej, tak aby powstały cztery trójkąty. Na talerzu wymieszać cukry z cynamonem.
Na patelni rozpuścić masło. W talerzu roztrzepać jajko z mlekiem i w gotowej mieszance maczać chleb. Następnie kłaść na rozgrzaną patelnię i smażyć z obu stron, aż tosty się zarumienią i nabiorą złotego koloru. Jeszcze ciepłe obtoczyć z każdej strony w cukrowo-cynamonowej mieszance i układać na talerzu na kształt motyla. Udekorować owocami.

21.05.2017

Ciastka sezamowe. I nareszcie ciepło

Pisząc tutaj po raz ostatni miałam nadzieję na o wiele ładniejszą wiosnę. Tym bardziej wypatrywałam słońca i temperatury powyżej dziesięciu stopni, bo kwiecień zapowiadał się interesująco. Jechałam na kolejny koncert do stolicy i niestety, ale moje prośby o piękną aurę przepadły. Na koncercie świetnie się bawiłam, ale marznąć i moknąć nie chciałam. Nie sądziłam, że będę musiała ubierać płaszcz, szal i czapkę... a i rękawiczki nie byłyby głupie. Jednak najważniejszy był koncert, ludzie, atmosfera, a wszystko było niesamowite i bardzo chętnie bym powtórzyła :-).
Dobrze, że śnieg w kwietniu i maju poszedł w zapomnienie i możemy cieszyć się przepiękną pogodą. Jak tam u Was za oknami? U mnie w piątek było lato, szkoda, że jednodniowe, ale i tak nie mogę narzekać ;-).
W tym tygodniu przypadał Światowy Dzień Pieczenia i muszę się przyznać, że zwątpiłam kiedy dokładnie jest ten dzień. Najpierw natknęłam się na informację, że będzie to 17 maja, więc pomyślałam co bym mogła upiec z tej okazji i w środę przystąpiłam do działania. Następnego dnia wyczytałam, że to jednak 18 maja, a po chwili, że tak właściwie 21 maja, hahaha. Cóż, jaka by to nie była data, dla mnie każdy dzień jest dobry, aby coś pysznego wyczarować.
Przepis pochodzi z książki "Słodkie" Elizy Mórawskiej :-).
Ciasteczka sezamowe
12-18 ciasteczek

250 g mąki pszennej
50 g sezamu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 g cukru
50 g cukru trzcinowego
120 g masła
1 łyżka suszonej skórki pomarańczowej
1 jajko

Temperatura piekarnika: 180°C.
Blacha piekarnika wyłożona papierem do pieczenia.

Suche składniki (oprócz cukru) wymieszać w misce. Masło utrzeć z cukrem i skórką, dodać jajko, potem wymieszane suche składniki. Wymieszać.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Przy pomocy łyżki do lodów lub 2 małych łyżeczek formować z masy kulki. Układać na blasze, zachowując 5 cm odstępu między ciasteczkami.
Blachę wstawić na górny poziom nagrzanego piekarnika, po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 150°C (włączyć termoobieg), dopiekać jeszcze 10 minut.
Wyjąć blachę z piekarnika i ostudzić na niej ciasteczka.

31.03.2017

Mini serniczki. Wiosna!

Pora wprowadzić tutaj trochę wiosny. Za oknami już zdecydowanie ją czuć, a co za tym idzie, nabieramy większej ochoty do działania. Sernik zawsze kojarzy mi się ze świętami, szczególnie Wielkanocą (przepyszny sernik z rosą w wykonaniu mojej Mamy na stałe wpisał się w nasze świąteczne menu - tutaj przepis :-)). Tym razem mam dla Was serniczki w wersji mini. Od dawna lubię różne dania podane właśnie w takiej małej formie, jak chociażby mini omlety, czy mini pancakes, które już kiedyś pokazywałam. Te serniczki piekłam już dość dawno, zdjęcia pstryknęłam, ale przepis nigdy się nie pojawił. Jednak szkoda nie podzielić się takimi pysznościami, a okres przedświąteczny to idealna pora.
Dla fanów masła orzechowego, słodko-słonych połączeń i czekoladek Reese's ;-).

Mini serniczki Reese's

Spód
100 g krakersów
50 g masła orzechowego

Krakersy pokruszyć w malakserze lub umieścić je w mocnym woreczku i pokruszyć przy pomocy wałka/tłuczka. Dodać masło orzechowe i wymieszać/lekko zmiksować. Masa ciasteczkowa może pozostać sypka.

Formę do muffinów wyłożyć papilotkami, rozdzielić pomiędzy nie pokruszone krakersy (mniej więcej 1 pełna łyżka na 1 mini serniczek), wyrównać.

Masa serowa
500 g twarogu tłustego lub półtłustego, zmielonego trzykrotnie
2 duże jajka
140 g jasnego i miałkiego brązowego cukru
180 g masła orzechowego (gładkiego lub z kawałkami orzechów)
45 ml śmietany kremówki 30%
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W misie miksera umieścić wszystkie składniki na masę serową i zmiksować do połączenia i gładkości. Nie miksować zbyt długo by specjalnie nie napowietrzyć masy serowej. Przygotowaną masę serową wyłożyć do papilotek, pozostawiając około 3 mm od górnej krawędzi papilotki na polewę czekoladową.
Piec w temperaturze 160°C przez około 25 - 30 minut, bez termoobiegu. Powierzchnia serniczków powinna być ścięta, może lekko wyrosnąć (podczas studzenia opadnie). Wyjąć, wystudzić, schłodzić.

Dodatkowo
orzeszki ziemne solone, do posypania
pokruszone krakersy, do posypania

Polewa czekoladowa (zastygająca)
85 g mlecznej czekolady (lub gorzkiej)
55 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
10 g masła

W garnuszku umieścić śmietanę kremówkę i masło. Podgrzać, prawie do momentu wrzenia, zdjąć z palnika. Dodać posiekaną czekoladę, odstawić na 2 minuty, bez mieszania. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego (w razie konieczności przetrzeć przez sitko).
Ciepły sos czekoladowy rozprowadzić po wierzchu schłodzonych serniczków. Oprószyć solonymi orzeszkami i krakersami. Włożyć do lodówki do stężenia polewy.
Przechowywać w lodówce.

1.02.2017

Zimowa owsianka na powitanie lutego

Witajcie w lutym :-). Przyznam się, że trochę odzwyczaiłam się od pisania, ale jednocześnie cieszę się, że mogę znów tutaj być i dzielić się moją codziennością. Tak jak tym dzisiejszym śniadaniem. Przy okazji dziękuję Wam za miłe komentarze pod poprzednim urodzinowym wpisem. Bardzo mnie cieszy, że nadal ze mną jesteście :-).
Owsianki jadam od pewnego czasu rzadko, a wszystko przez kilka niemiłych doświadczeń. Zdaje się jednak, że uraz już mi minął i to pyszne sycące danie zagości z powrotem w moim menu ;-). Na pierwszolutowe śniadanie wybrałam wersję "wyjadania resztek masła orzechowego". Owsianka była kremowa dzięki dodatkowi śmietany kremówki, a całość zwieńczona porcją (z nowego już słoiczka :-)) masła orzechowego i kawałkami czekolady. Rozpływała się w słoiku, w którym zostało nieco masełka. Ilość nadawała się do zjedzenia łyżeczką, ale tym razem miałam fajniejszy pomysł. Przy okazji zaoszczędziłam na myciu miski ;-).
Luty choć krótki, to jest w nim kilka okazji do słodkiego świętowania. Ja chyba najbardziej czekam na Tłusty Czwartek, a Wy? Poza tym, te jedyne 28 dni przybliża nas do wiosny, której szczerze już wyczekuję. Póki co za moim oknem jeszcze trochę śniegu leży na ulicach, więc nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i rozgrzewać ciepłymi porcjami owsianki o poranku.

28.01.2017

6 urodziny bloga! Powrót

Dzień dobry! Mamy nowy, 2017 rok i prawie koniec jego pierwszego miesiąca. Wspominałam w ostatnim zeszłorocznym wpisie, że mam plany co do tego miejsca i wracam :-). Wracam z nadzieją, pomysłami i dobrym słowem. Jak możecie zauważyć Barbarella pozostała, tylko nagłówek uległ zmianie. Taka moja radosna twórczość ;-). Jak Wam się podoba?
W zeszłą sobotę była istotna data, czyli urodziny bloga :-). To już szóste! Uwierzycie? Mnie trochę trudno pojąć, że to już tyle czasu. Pamiętam moje koślawe początki, jak dopiero poznawałam tajniki obsługi bloga. Miło cofnąć się do starszych wpisów i przypomnieć sobie co działo się w moim życiu w przeciągu tych sześciu lat. A skoro okazja wyjątkowa, to i ciasto jak na urodziny przystało. Duuuża porcja czekolady, krem i polewa. Pachnące zimą i świętami, bardzo aromatyczne.

Korzenne brownie z kremem cynamonowym

180 g masła
300 g gorzkiej czekolady
1 łyżka kakao
1 łyżka przyprawy korzennej do piernika
3 duże jajka
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
220 g drobnego cukru
100 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W garnuszku roztopić masło, zdjąć z palnika. Do gorącego dodać posiekaną gorzką czekoladę, odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego.
W naczyniu lekko roztrzepać jajka rózgą kuchenną (nie ubijać). Dodać ekstrakt z wanilii, cukier, wymieszać. Dodać jeszcze ciepły sos czekoladowy, wymieszać rózgą kuchenną. Wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i przyprawą korzenną, wymieszać tylko do połączenia sie składników.
Masę czekoladową przelać do formy o wymiarach 17 x 27 cm (u mnie 21 x 21 cm) wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w temperaturze 165°C przez około 25 - 35 minut. Patyczek włożony do ciasta może być mokry, ale nie może być na nim śladów surowego ciasta. Wyjąć, wystudzić.

Krem cynamonowy
350 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej
150 g serka mascarpone, schłodzonego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
2 łyżeczki cynamonu
3 łyżki cukru pudru

Wszystkie składniki umieścić w misie miksera i zmiksować do otrzymania sztywnego kremu.

Polewa czekoladowa
80 g deserowej czekolady, posiekanej
80 ml śmietany kremówki 30% lub 36%

Kremówkę przelać do małego garnuszka, podgrzać prawie do wrzenia. Zdjąć z palnika, dodać czekoladę, odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać. Poczekać do lekkiego zgęstnienia i przestudzenia polewy.

Wykonanie
Na schłodzone brownie wyłożyć krem cynamonowy, wyrównać. Schłodzić w lodówce. Polać tężejącą polewą czekoladową. Dowolnie udekorować.
Przechowywać w lodówce. Przed podaniem wyjąć z lodówki np. 45 - 60 minut wcześniej i podawać (brownie twardnieje w lodówce na skutek dużej zawartości czekolady i masła. Zdecydowanie lepiej smakuje w temperaturze pokojowej, jednak dodatek kremu wymaga przechowywania w lodówce).
Tym wspaniałym brownie witam Was po przerwie. 6! ♥

31.12.2016

Z nadzieją na nowy rok

Dawno mnie tutaj nie było. Trochę dziwnie pisać po takiej dłuższej nieobecności, ale nie chciałam żegnać tego 2016 roku bez słowa tutaj. Nie wiem czy ktoś jeszcze zagląda do moich skromnych progów, widzę, że trochę się pozmieniało. A dlaczego mnie nie było? Tak różnie w życiu się układa, na pewne sprawy nie mamy wpływu, a ja musiałam poukładać myśli, zdarzenia. Na pewno ten kończący się rok dla mnie nie należał do najszczęśliwszych. Wszystko zaczęło się od pechowego wypadku... Aby jednak nie marudzić, to ostatnie dwanaście miesięcy przyniosły także radosne nowiny i pozytywne wydarzenia, bo przecież pewna równowaga powinna być zachowana ;-).
Oczekuję nowego roku z wielką nadzieją na lepszy czas. Również z blogiem mam pewne plany, choć kto wie, czy to nadal będzie Barbarella? ;-)

Życzymy Wam pięknego, radosnego, spełnionego, pełnego miłości 2017 Roku! Niech każdy dzień będzie pełen magii, uśmiechu i kociego mruczenia.

Basia i Bianka :-)

31.08.2016

Na koniec sierpnia i wakacji

Ponownie zjawiam się na koniec miesiąca i tak się składa, że także na zakończenie wakacji. Chociaż ja już od połowy sierpnia nie mam wolnego. Trochę się u mnie pozmieniało, drugi staż, poranne wstawanie. Niestety wczesne pobudki wciąż mi nie służą i jak jeszcze jest ciepło, a dzień długi, to nieco łatwiej się zmotywować. A co będzie jak nadejdzie jesień i wraz z nią chłody i późniejsze wschody słońca... Tego nigdy nie lubiłam, wstawania w ciemnościach, haha. Ale taka kolej rzeczy, lato się kończy i troszkę szkoda, że w tym roku było tak mało stabilnej pogody.
Mimo dynamicznej aury, co sobie pojadałam owoców, to moje ;-). I tak np. jedne z ulubionych, maliny niedawno wylądowały w drożdżówkach z białą czekoladą. Wciąż za rzadko używam drożdży i za każdym razem wyrobienie gładkiego, elastycznego ciasta to dla mnie nie lada wyzwanie. Szczęśliwie próby kończą się sukcesem i efekt końcowy jest zjadliwy ;-). Niemniej muszę więcej poćwiczyć.
Tymczasem do następnych wakacji :-).

31.07.2016

Pełnia owoców

Jak mija Wam lato? Jesteśmy na półmetku wakacji, aż trudno uwierzyć. Wciąż nie pojawiam się tutaj zbyt często, ale staram się korzystać z każdego ciepłego dnia, mimo deszczy. To świetny czas na spotkania, wycieczki małe i duże. Choć tych większych nie miałam i nie mam w planach, to mniejsze są równie ciekawe i przyjemne :-).
Na zdjęciu kwintesencja lata. Tyle cudownych owoców, a tak mało czasu na jedzenie. I kiedy zastanawiam się co z nich zrobić, najczęściej zjadam same lub dorzucam do płatków na śniadanie. Obecnie królują u mnie borówki i maliny. I tak na dzisiejsze śniadanie zgodnie z naszą tradycją były naleśniki, tym razem z masłem orzechowym i borówkami, a maliny wylądują w serniku. Dlaczego lato nie trwa dłużej... ;-).

20.06.2016

Burzowe lato i brownie

Sporo się dzieje jeśli popatrzymy w niebo. Jest ciepło, ale wody Matka Natura nie żałuje ;-). W zeszły poniedziałek w moim mieście było oberwanie chmury, wszystko pływało i moje szczęście, że mieszkam na wzgórzu. Nie brakuje burz, które mimo swej mocy lubię obserwować. Jednak nie lubię kiedy od rana wiszą ciężkie chmury i przez cały dzień leje. Wtedy najlepiej upiec ciasto z dużą ilością czekolady i korzystając z sezonu dodać plasterki truskawek. Brownie sprawdzi się idealnie!
Och, jak ja dawno nie piekłam brownie... Wielki błąd z mojej strony, który na szczęście nadrobiłam :-).

Brownie z truskawkami

200 g masła
200 g gorzkiej czekolady
3 jajka
250 g cukru
135 g mąki

Dodatkowo
opcjonalnie: 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii, 1 łyżka masła orzechowego lub szczypta soli
kilka truskawek
100 g czekolady deserowej lub mlecznej

Piekarnik nagrzać do 160°C. Przygotować małą prostokątną foremkę o wymiarach 21 x 28 cm (lub innej o takiej samej powierzchni np. 24 x 24 cm; ja użyłam foremki 21 x 21 cm), posmarować ją masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Masło włożyć do rondelka i na minimalnym ogniu roztopić. Dodać 2 gorzkie czekolady połamane na kosteczki i cały czas mieszając roztopić, odstawić z ognia.
W oddzielnej misce rozmiksować lub wymieszać rózgą jajka z cukrem. Dodać do nich roztopioną czekoladę z masłem, wanilię i masło orzechowe jeśli ich używamy, zmiksować lub wymieszać rózgą na gładką masę.
Dodać mąkę i zmiksować na jednolite ciasto. Wyłożyć do przygotowanej blaszki, na wierzchu położyć cienkie plasterki truskawek z zachowaniem ok. 1 cm odstępów. Posypać pokrojoną w 1, 2 cm kosteczkę czekoladą deserową lub mleczną.
Wstawić do piekarnika i piec przez ok. 35 minut, aż ciasto lekko urośnie (jeśli używamy większej blaszki, ciasto będzie gotowe szybciej, jeśli mniejszej - czas pieczenia należy wydłużyć; u mnie ze względu na nieco mniejszą blaszkę ciasto piekło się nieco dłużej, ok. 10 - 15 minut). Po upieczeniu i ostudzeniu pokroić na małe kawałeczki.
Kawałek takiego brownie zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na czekoladę :-). A smakowało jeszcze lepiej, bo dodałam kawałki mlecznej czekolady wprost z Hiszpanii. Uchowałam całą 300 g tabliczkę i tutaj wpasowała się fantastycznie, choć użyłam tylko 1/3.
A tak z Bianeczką obserwowałyśmy ponurą aurę. Podobno upały zbliżają się wielkimi krokami i możemy jeszcze zatęsknić za deszczem ;-).

31.05.2016

Lato czeka

Przerwa była dłuższa niż sądziłam. Czas upłynął szybko i nim się obejrzałam na kalendarzu pojawił się ostatni dzień maja. Aż dziwnie, mamy prawie lato, a jeśli spojrzeć za okno, to śmiało można stwierdzić, że jest lato. I skoro jest tak ciepło, to oznacza sezon świeżych owoców. W tym roku miałam już okazję jeść rabarbar oraz nasze krajowe truskawki. Rabarbar był bohaterem muffinek, a truskawki cudownie smakowały w torcie urodzinowym i tarcie :-). Najlepsze, że to dopiero początek owocowych, letnich wypieków. Nieśmiało przyznam, że chęci powracają i znów częściej współpracuję z piekarnikiem ;-). Ile dobrego z tego będzie?

Bez obietnic i zapewnień, po prostu - niech się dzieje. Pięknego lata!

9.04.2016

Wiosenne śniadanie

W ostatnich dniach takie śniadania goszczą na moim talerzu. Wiosennie, lekko i chrupiąco. Kremowy serek, świeża rzodkiewka, kiełki słonecznika, a to wszystko na chrupkim pieczywie wieloziarnistym na zakwasie. Prawdę mówiąc bardzo rzadko kupuję tego typu pieczywo, ale czasami mam ochotę na coś innego ;-). Do tego jajko i pyszna kawa zbożowa na mleku. I jak za oknem jeszcze świeci słońce, to dzień tak rozpoczęty z pewnością będzie udany :-).
Przy okazji zaprezentuję moją nową miau filiżankę :-). Kupiłam ją jeszcze zimą w Home&You, ale poza instagramem nie pokazywałam jej tutaj. Do filiżanki jest także podstawek ozdobiony małymi śladami kocich łapek. To chyba najbardziej uroczy z moich kocich gadżetów.
Skoro wspomniałam o instagramie, to nadal zapraszam na mój profil barbianka ;-).
Dobrego weekendu!

1.04.2016

Kwiecień. Wiosennie i pięknie

Witajcie w kwietniu :-). Gdzie nam uciekł ostatni miesiąc, a wraz z nim Wielkanoc? Mógłby ten czas odrobinę zwolnić, ale z drugiej strony cieszę się, że z dnia na dzień jest cieplej, piękniej. Wiosna odważniej wkroczyła i aż chce się działać. Wraz z początkiem miesiąca jestem pełna optymizmu, mam plany i z przepięknym błękitnym niebem i słońcem za oknem wszystko zdaje się łatwiejsze. Oby ta dobra energia towarzyszyła mi jak najdłużej, czego i Wam życzę.
Na koniec kilka wielkanocnych migawek. Jak zawsze rodzinnie i smacznie :-).

30.03.2016

4 lata z Bianką

Dzisiaj mamy małe święto z panienką Bianką ;-). Urodziny ma dopiero za kilka miesięcy, ale dokładnie pamiętam dzień, w którym przyjechałam z nią do domu. Już opisywałam tutaj chwile i emocje związane z tym wydarzeniem sprzed czterech lat i mogę je wspominać aż do znudzenia. To małe, futrzaste stworzenie daje tyle szczęścia, że obecnie trudno mi wyobrazić sobie życie bez naszych "pogaduszek", wygrzewanych kolan i brzucha oraz najcudowniejszego spojrzenia. Wiem, że Bianeczka skradła i Wasze serca i obie jesteśmy wdzięczne za każde dobre słowo :-).
Wąsiata mrucznie pozdrawia. ♥

27.03.2016

Radosnych Świąt!

Wesołych, rodzinnych, ciepłych i smacznych Świąt Wielkanocnych! Życzymy Wam z Bianką pięknych chwil :-).

15.03.2016

Marmurkowa. Babka i nieśmiała wiosna

Wielkanoc za niecałe dwa tygodnie, więc to najwyższa pora, aby pomyśleć o świątecznych wypiekach. U mnie w domu nie tylko do mnie należy pieczenie słodkości, bo w końcu sernik z rosą to specjalność mojej mamy ;-). Także tradycyjna babka w formie z kominkiem jest jej stałym punktem, choć od kilku lat nie piecze takiej całkiem zwykłej, lecz majonezową, którą serdecznie i Wam polecam. Ja z kolei lubię wyszukiwać nowe przepisy i dzięki temu na naszym wielkanocnym stole może pojawić się coś, czego jeszcze nie mieliśmy okazji próbować. Wiem, babka marmurkowa to klasyk i mama kiedyś często taką piekła, ale od pewnego czasu bywa tylko jedna i nie jest nią wspomniana dwukolorowa. W tym roku postanowiłam to zmienić i tym sposobem będziemy mieć dwie babki.
To takie proste, ułożyć na przemian dwa kolory ciasta i upiec, ale jest w tym coś niezwykłego. Po przekrojeniu fantazyjne wzory ukazują się naszym oczom. I to właśnie ten niesamowity efekt sprawia, że tak bardzo podoba mi się babka marmurkowa i w końcu zdecydowałam się na jej upieczenie. Do tego oczywiście jest pyszna, miękka, nie za słodka, idealna.
Przepis zaczerpnęłam z gazetki firmy Tupperware i piekłam w foremce Mini Silikonowy Król :-). Z powodzeniem można użyć także innej keksówki. W przepisie nie ma też takiej uwagi, ale wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Babka marmurkowa

2 szklanki mąki pszennej
225 g masła
1 szklanka cukru
4 jajka
1/2 szklanki mleka
1 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka olejku waniliowego - użyłam ekstraktu
szczypta soli
120 g gorzkiej czekolady lub 4 - 5 łyżek kakao

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło ubić na puszystą masę, dodać cukier i nadal ubijać. Dodawać pojedynczo jajka, cały czas mieszając. Dodać olejek waniliowy i ponownie zmiksować. Do powstałej masy dodawać mąkę z proszkiem i solą na przemian z mlekiem, mieszać do momentu połączenia się składników.
Ciasto podzielić na dwie części. Do jednej dodać kakao lub roztopioną, przestudzoną czekoladę.
Do foremki nakładać ciemną i jasną masę na przemian, wedle uznania i fantazji. Na górze widelcem można zrobić zygzaki. Jeśli używamy zwykłej keksówki, nie silikonowej, to najpierw należy wysmarować ją masłem i oprószyć mąką.
Piec w 160°C przez około 70 - 80 minut do tzw. suchego patyczka.
Wiosna nadal nieśmiało zagląda i próbuje się rozgościć. Niestety pozostaje nam jedynie cierpliwie czekać i w domu tworzyć radosny nastrój wypełniając parapety oraz stoły kwiatami :-). Oby te żywe kolory przyciągnęły jak najszybciej prawdziwą wiosnę.

29.02.2016

Żegnam zimę. Szykuje się wiosna

Minął cały luty w tempie błyskawicznym i dopiero w ostatni dzień zebrałam się do napisania tutaj. Wkroczyłam w ten miesiąc pełna optymizmu i energii, ale niestety nie było tak przez cały czas. Tak jak wspominałam na początku lutego, pierwsze tygodnie nowego roku były trudne i kilka następnych także nie należało do łatwych. Jednak teraz definitywnie kończę okres uśpienia, złych myśli, szarości. Może temperatura za oknem nie jest jeszcze zachwycająca, ale rozpoczynający się marzec to znak dobrych zmian. I dlatego wiem, że będzie lepiej :-). Wierzę, że także to miejsce się ożywi.
A na zdjęciu pyszne drugie śniadanie w postaci jogurtu stracciatella w dużym, 500 g słoju. Oczywiście nie zjadłam wszystkiego za jednym razem ;-).

1.02.2016

Luty. Tosty prawie jak pączki

Nowy miesiąc, już drugi. Styczniowe dni minęły szybciej niż się spodziewałam i choć ostatnie tygodnie były dla mnie trudne, to już nie myślę o tym, co przykre. Luty rozpoczęłam z nową energią i optymizmem, bo w końcu nikt za mnie nie będzie szczęśliwy :-).
Skoro luty, to za kilka dni Tłusty Czwartek! Stwierdziłam, że ten tydzień i zarazem początek miesiąca dobrze będzie rozpocząć od słodkiego, konkretnego śniadania. Tosty francuskie uwielbiam od dawna i kiedy tylko w domu pojawi się chałka, zawsze odkładam sobie chociaż kawałek. To bardzo prosty, szybki i co najważniejsze smaczny pomysł na poranny posiłek. Tym razem postanowiłam nadziać moje tosty dżemem i po usmażeniu obtoczyć w drobnym cukrze. Przypominały pączki :-). Inspirację do śniadania znalazłam tutaj. Ach, i luty to także miesiąc naszych cudownych kocich przyjaciół, więc wybór talerza nie był przypadkowy ;-).
Słodkiego, mrucznego lutego!