Kolejny piątek i weekend przed nami. Rety, a ja znowu zbytnio się nie zmęczyłam w ciągu ostatnich dni. Mój plan zajęć się zmienił i miałam więcej wolnego. Jednak w domu się nie nudziłam, a Bianka dostarczała atrakcji. Jej nagła rujka już się skończyła, ale do wczoraj się męczyła. Dzisiaj zachowuje się tak, jak zwykle i cieszę się, że czuje się lepiej.
I dziś Światowy Dzień Makaronu! Och, uwielbiam makaron w przeróżnych daniach i chociaż na obiad miałam przyrządzić sobie pierogi, to zobaczywszy, że mam jeszcze trochę makaronu spaghetti, postanowiłam ugotować. Zdecydowałam się na to w ostatniej chwili, więc zrobiłam w najprostszy i zarazem najsmaczniejszy dla mnie sposób.
Makaron z masłem i żółtym serem. Moje ulubione danie w nagłych sytuacjach, kiedy nie wiem lub nie mam co zjeść, w brzuchu burczy i musi być szybko i smacznie. Przy okazji, mój brzuch pobił dzisiaj wszystko. W trakcie wykładu tak głośno się udzielał, że aż koleżanka popłakała się ze śmiechu. Naprawdę, brak jakiegokolwiek wyczucia czasu... Myślałam, że wytrzymam do przerwy, a tu postanowił bezczelnie gadać. Rzecz jasna jadłam rano śniadanie, ale chyba zbyt małe.
Na zdjęciu prezentuje się nowa miseczka, którą mama przywiozła mi w prezencie z wycieczki :-)
Mam :-)) Nowa książka dołączyła do mojej małej kulinarnej kolekcji.
Pięknego weekendu!