31.12.2016

Z nadzieją na nowy rok

Dawno mnie tutaj nie było. Trochę dziwnie pisać po takiej dłuższej nieobecności, ale nie chciałam żegnać tego 2016 roku bez słowa tutaj. Nie wiem czy ktoś jeszcze zagląda do moich skromnych progów, widzę, że trochę się pozmieniało. A dlaczego mnie nie było? Tak różnie w życiu się układa, na pewne sprawy nie mamy wpływu, a ja musiałam poukładać myśli, zdarzenia. Na pewno ten kończący się rok dla mnie nie należał do najszczęśliwszych. Wszystko zaczęło się od pechowego wypadku... Aby jednak nie marudzić, to ostatnie dwanaście miesięcy przyniosły także radosne nowiny i pozytywne wydarzenia, bo przecież pewna równowaga powinna być zachowana ;-).
Oczekuję nowego roku z wielką nadzieją na lepszy czas. Również z blogiem mam pewne plany, choć kto wie, czy to nadal będzie Barbarella? ;-)

Życzymy Wam pięknego, radosnego, spełnionego, pełnego miłości 2017 Roku! Niech każdy dzień będzie pełen magii, uśmiechu i kociego mruczenia.

Basia i Bianka :-)

31.08.2016

Na koniec sierpnia i wakacji

Ponownie zjawiam się na koniec miesiąca i tak się składa, że także na zakończenie wakacji. Chociaż ja już od połowy sierpnia nie mam wolnego. Trochę się u mnie pozmieniało, drugi staż, poranne wstawanie. Niestety wczesne pobudki wciąż mi nie służą i jak jeszcze jest ciepło, a dzień długi, to nieco łatwiej się zmotywować. A co będzie jak nadejdzie jesień i wraz z nią chłody i późniejsze wschody słońca... Tego nigdy nie lubiłam, wstawania w ciemnościach, haha. Ale taka kolej rzeczy, lato się kończy i troszkę szkoda, że w tym roku było tak mało stabilnej pogody.
Mimo dynamicznej aury, co sobie pojadałam owoców, to moje ;-). I tak np. jedne z ulubionych, maliny niedawno wylądowały w drożdżówkach z białą czekoladą. Wciąż za rzadko używam drożdży i za każdym razem wyrobienie gładkiego, elastycznego ciasta to dla mnie nie lada wyzwanie. Szczęśliwie próby kończą się sukcesem i efekt końcowy jest zjadliwy ;-). Niemniej muszę więcej poćwiczyć.
Tymczasem do następnych wakacji :-).

31.07.2016

Pełnia owoców

Jak mija Wam lato? Jesteśmy na półmetku wakacji, aż trudno uwierzyć. Wciąż nie pojawiam się tutaj zbyt często, ale staram się korzystać z każdego ciepłego dnia, mimo deszczy. To świetny czas na spotkania, wycieczki małe i duże. Choć tych większych nie miałam i nie mam w planach, to mniejsze są równie ciekawe i przyjemne :-).
Na zdjęciu kwintesencja lata. Tyle cudownych owoców, a tak mało czasu na jedzenie. I kiedy zastanawiam się co z nich zrobić, najczęściej zjadam same lub dorzucam do płatków na śniadanie. Obecnie królują u mnie borówki i maliny. I tak na dzisiejsze śniadanie zgodnie z naszą tradycją były naleśniki, tym razem z masłem orzechowym i borówkami, a maliny wylądują w serniku. Dlaczego lato nie trwa dłużej... ;-).

20.06.2016

Burzowe lato i brownie

Sporo się dzieje jeśli popatrzymy w niebo. Jest ciepło, ale wody Matka Natura nie żałuje ;-). W zeszły poniedziałek w moim mieście było oberwanie chmury, wszystko pływało i moje szczęście, że mieszkam na wzgórzu. Nie brakuje burz, które mimo swej mocy lubię obserwować. Jednak nie lubię kiedy od rana wiszą ciężkie chmury i przez cały dzień leje. Wtedy najlepiej upiec ciasto z dużą ilością czekolady i korzystając z sezonu dodać plasterki truskawek. Brownie sprawdzi się idealnie!
Och, jak ja dawno nie piekłam brownie... Wielki błąd z mojej strony, który na szczęście nadrobiłam :-).

Brownie z truskawkami

200 g masła
200 g gorzkiej czekolady
3 jajka
250 g cukru
135 g mąki

Dodatkowo
opcjonalnie: 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii, 1 łyżka masła orzechowego lub szczypta soli
kilka truskawek
100 g czekolady deserowej lub mlecznej

Piekarnik nagrzać do 160°C. Przygotować małą prostokątną foremkę o wymiarach 21 x 28 cm (lub innej o takiej samej powierzchni np. 24 x 24 cm; ja użyłam foremki 21 x 21 cm), posmarować ją masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Masło włożyć do rondelka i na minimalnym ogniu roztopić. Dodać 2 gorzkie czekolady połamane na kosteczki i cały czas mieszając roztopić, odstawić z ognia.
W oddzielnej misce rozmiksować lub wymieszać rózgą jajka z cukrem. Dodać do nich roztopioną czekoladę z masłem, wanilię i masło orzechowe jeśli ich używamy, zmiksować lub wymieszać rózgą na gładką masę.
Dodać mąkę i zmiksować na jednolite ciasto. Wyłożyć do przygotowanej blaszki, na wierzchu położyć cienkie plasterki truskawek z zachowaniem ok. 1 cm odstępów. Posypać pokrojoną w 1, 2 cm kosteczkę czekoladą deserową lub mleczną.
Wstawić do piekarnika i piec przez ok. 35 minut, aż ciasto lekko urośnie (jeśli używamy większej blaszki, ciasto będzie gotowe szybciej, jeśli mniejszej - czas pieczenia należy wydłużyć; u mnie ze względu na nieco mniejszą blaszkę ciasto piekło się nieco dłużej, ok. 10 - 15 minut). Po upieczeniu i ostudzeniu pokroić na małe kawałeczki.
Kawałek takiego brownie zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na czekoladę :-). A smakowało jeszcze lepiej, bo dodałam kawałki mlecznej czekolady wprost z Hiszpanii. Uchowałam całą 300 g tabliczkę i tutaj wpasowała się fantastycznie, choć użyłam tylko 1/3.
A tak z Bianeczką obserwowałyśmy ponurą aurę. Podobno upały zbliżają się wielkimi krokami i możemy jeszcze zatęsknić za deszczem ;-).

31.05.2016

Lato czeka

Przerwa była dłuższa niż sądziłam. Czas upłynął szybko i nim się obejrzałam na kalendarzu pojawił się ostatni dzień maja. Aż dziwnie, mamy prawie lato, a jeśli spojrzeć za okno, to śmiało można stwierdzić, że jest lato. I skoro jest tak ciepło, to oznacza sezon świeżych owoców. W tym roku miałam już okazję jeść rabarbar oraz nasze krajowe truskawki. Rabarbar był bohaterem muffinek, a truskawki cudownie smakowały w torcie urodzinowym i tarcie :-). Najlepsze, że to dopiero początek owocowych, letnich wypieków. Nieśmiało przyznam, że chęci powracają i znów częściej współpracuję z piekarnikiem ;-). Ile dobrego z tego będzie?

Bez obietnic i zapewnień, po prostu - niech się dzieje. Pięknego lata!

09.04.2016

Wiosenne śniadanie

W ostatnich dniach takie śniadania goszczą na moim talerzu. Wiosennie, lekko i chrupiąco. Kremowy serek, świeża rzodkiewka, kiełki słonecznika, a to wszystko na chrupkim pieczywie wieloziarnistym na zakwasie. Prawdę mówiąc bardzo rzadko kupuję tego typu pieczywo, ale czasami mam ochotę na coś innego ;-). Do tego jajko i pyszna kawa zbożowa na mleku. I jak za oknem jeszcze świeci słońce, to dzień tak rozpoczęty z pewnością będzie udany :-).
Przy okazji zaprezentuję moją nową miau filiżankę :-). Kupiłam ją jeszcze zimą w Home&You, ale poza instagramem nie pokazywałam jej tutaj. Do filiżanki jest także podstawek ozdobiony małymi śladami kocich łapek. To chyba najbardziej uroczy z moich kocich gadżetów.
Skoro wspomniałam o instagramie, to nadal zapraszam na mój profil barbianka ;-).
Dobrego weekendu!

01.04.2016

Kwiecień. Wiosennie i pięknie

Witajcie w kwietniu :-). Gdzie nam uciekł ostatni miesiąc, a wraz z nim Wielkanoc? Mógłby ten czas odrobinę zwolnić, ale z drugiej strony cieszę się, że z dnia na dzień jest cieplej, piękniej. Wiosna odważniej wkroczyła i aż chce się działać. Wraz z początkiem miesiąca jestem pełna optymizmu, mam plany i z przepięknym błękitnym niebem i słońcem za oknem wszystko zdaje się łatwiejsze. Oby ta dobra energia towarzyszyła mi jak najdłużej, czego i Wam życzę.
Na koniec kilka wielkanocnych migawek. Jak zawsze rodzinnie i smacznie :-).