31.12.2014

Pięknego Nowego Roku!

Rok 2014 był dla mnie czasem zmian. Zamknęłam w swoim życiu kolejny etap, a przede mną otworzyły się nowe drzwi. Rozpoczęłam zmiany, które będą towarzyszyć mi przez cały 2015 rok.

Życzymy Wam z Bianką pięknego, spełnionego i mrucznego 2015 roku!

Ulubione w grudniu

Grudzień to chyba najlepszy miesiąc w całym roku. Mimo, że najbardziej uwielbiam lato, to ostatni miesiąc roku jest wprost magiczny, pełen uroku, kolorów, to dni rodzinnych spotkań, uśmiechów i miłości. W ten czas wybaczam każdy mróz i z utęsknieniem wypatruję śniegu.
Co sprawiło mi radość w tym świątecznym miesiącu...
Z okazji imienin otrzymałam porządną szczotkę do włosów. Słyszałam wiele dobrego o Tangle Teezer i od jakiegoś czasu przymierzałam się do jej zakupu. W końcu mam i jestem zadowolona! Mam długie, gęste włosy i rozczesywanie ich wymaga nieco cierpliwości, a Tangle Teezer radzi sobie świetnie. Mam nadzieję, że będzie wciąż tak samo dobra, bo mam zamiar zapuszczać włosy - od ostatniego obcięcia w kwietniu zeszłego roku klik, odrosły już do tej samej długości i chcę, aby były jeszcze dłuższe :-).
Pierniczki! Wspominałam już, że tym razem zbyt wiele nie piekłam, ale takich najzwyklejszych pierniczków nie mogło zabraknąć. Prosty przepis, ciasto, które świetnie współpracowało (miałam już przygody ze zbyt lepiącym się, co bardzo mnie denerwowało...) i mój zestaw foremek, dzięki którym wycięłam urocze kształty.
W Święta dostałam wiele cudownych prezentów, za które jestem ogromnie wdzięczna. Począwszy od moich imienin, następnie blogowe Mikołajki i Boże Narodzenie. Wszystkie wspaniałe i trafione, Mikołaj wiedział co wywoła moją radość ;-).
Słodycze, czerwony kubek z reniferem zapakowany w uroczą puszkę i foremka na czekoladki. W mojej kolekcji foremek brakowało takiej do wyrobu własnych czekoladek, więc tym bardziej prezent mnie cieszy.
Poza kulinariami pod choinką znalazłam wkłady do mojego instax mini, przydadzą się i to bardzo, coś do ubrania i do kąpieli oraz bilet na koncert (!). A najbardziej zauroczyła mnie figurka kotka, jest po prostu śliczna :-).

Za kilkanaście godzin pożegnamy obecny rok i przywitamy nowy...

27.12.2014

Świąteczne migawki

Dni rodzinnych spotkań, uśmiechów i pysznego jedzenia znów minęły nadzwyczaj szybko. Choć w Wigilię śniegu nie było, to zima zdążyła na sam koniec Bożego Narodzenia. W czwartek wieczorem zaczęło prószyć i wczoraj także nieco sypnęło. Wprawdzie białego puchu nie ma za wiele, ale mały mrozik jest i lekko oprószone dachy oraz trawniki przypominają, że faktycznie mamy zimę.

Kolację wigilijną zjedliśmy u cioci, a stół oprócz smacznych dań zdobił przepiękny piernikowy domek. Akurat stał blisko mnie i nie mogłam się na niego napatrzeć! Chyba za rok pokuszę się o zrobienie swojego ;-).
Piękna, duża choinka u cioci.
Jak zawsze przepyszne ciasta cioci :-).
Moich świątecznych wypieków nie było w tym roku za wiele. Właściwie tylko pierniczki, lebkuchen i zwykłe, które udekorowałam. Niestety tym razem nie udał mi się piernik staropolski. Nie wiem co zrobiłam źle, ale czasami coś nie wychodzi.
Mimo drobnych kłopotów i niepowodzeń tegoroczne Święta były udane, bo spędzone w gronie rodziny. Dla mnie to najważniejsze. ♥

24.12.2014

Radosnych Świąt

Życzymy Wam z Bianką spokojnych, rodzinnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.
Niech się dzieje magia w ten świąteczny czas :-).

21.12.2014

Lebkuchen

Dzień dobry! Jak świąteczne przygotowania? U mnie mimo wcześniejszych planów, prawie wszystko znów robię na ostatnią chwilę. Jeszcze wczoraj byłam z mamą na ostatnich świątecznych zakupach, a dzisiaj czeka mnie pieczenie. Jednak zanim zajmę miejsce w kuchni, wybieram się z wizytą do przyjaciółki. Od dobrych kilku lat robimy dla siebie nawzajem prezenty i na parę dni przed Wigilią wręczamy sobie podarunki. Mam nadzieję, że to co dla niej wybrałam sprawi jej radość :-).

Lebkuchen nie piekę po raz pierwszy, tylko jakoś tak się złożyło, że jeszcze nie zamieściłam tutaj przepisu. Zapewne wielu jest znany, ale i ja się nim podzielę, bo warto ;-). W moim domu, to jedne z ulubionych świątecznych wypieków. Mięciutkie z kandyzowaną skórką pomarańczy oraz cytryny i porządną warstwą lukru. Podczas pieczenia unosi się cudowny zapach...

|składniki na 30 sztuk|inspiracja

250 g mąki pszennej
85 g zmielonych migdałów
3 łyżeczki przyprawy korzennej do piernika
1 łyżeczka zmielonego cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
200 ml płynnego miodu
85 g masła
pół szklanki drobno posiekanej kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej (można dodać skórkę otartą z dwóch cytryn)

Suche składniki: mąkę, migdały, proszek, sodę, przyprawy wymieszać w misce.
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło i miód, podgrzewać, mieszając do roztopienia masła. Zdjąć z palnika i lekko przestudzić (mieszanka ma jednak być ciepła). Do suchych składników wlać ciepłą masę maślano - miodową, dodać kandyzowane owoce i wymieszać (można mikserem), by nie było grudek. Ciasto powinno wyjść lepiące (nie dodawać mąki). Przykryć ściereczką i odstawić do ostudzenia (zgęstnieje).
Po tym czasie z ciasta robić kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego (powinno wyjść około 30 sztuk). Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną). Każdą kulkę spłaszczyć trochę łyżką (ponieważ ciasto bardzo się klei najlepiej maczać ręce w wodzie i wtedy formować kulki, również łyżka, która je spłaszczamy powinna być wilgotna).
Piec w temperaturze 180 stopni przez 15 minut (nie dłużej, bo będą zbyt kruche). Lebkuchen wyciągnięte prosto z piekarnika będą bardzo miękkie, należy poczekać 2 minuty, potem przenieść je na kratkę do wystudzenia. Później ich wierzch kruszeje, by zmięknąć znów na drugi dzień, po pokryciu lukrem.

Lukier
2 szklanki cukru pudru
kilka łyżek gorącej wody

Cukier puder wsypać do miseczki. Dodawać gorącą wodę, łyżka po łyżce, mieszając i rozcierając grzbietem łyżki. Gdy lukier będzie lejący, ale nie za gęsty, maczać w nim pierniczki i odkładać na kratkę do całkowitego zastygnięcia lukru.

15.12.2014

Kredkami na papierze

Ostatni rysunek inspirowany sagą "Zmierzch" i przedostatni z serii prac sprzed kilku lat. Wzorowałam się na obrazku znalezionym w internecie, dodałam coś od siebie i wyszło całkiem nieźle. Tak sądzę ;-). Teraz czas na nowe rysunki, może coś kociego albo świątecznego.

Z innych wieści...
Porządki trwają i na dniach czeka mnie pieczenie. Piernik staropolski kończy już swoje leżakowanie, a i babeczki korzenne z powidłami są na liście. Wracając jeszcze do sprzątania, to jestem dumna ze swoich porządków w pokoju. Rety, ile makulatury nazbierałam. Mam mały pokój i wciąż się dziwię, jak może pomieścić się tutaj tyle rzeczy. Najważniejsze, że jakoś ogarnęłam i stosy kartek i gazet już nie walają się po wszystkich kątach. Za to na komodzie stoi piękna choineczka, ożywiająca pomieszczenie kolorowymi lampkami.

Dobrego tygodnia! :-)

11.12.2014

Ciastka w prezencie

Nareszcie pojawił się śnieg! W moim mieście to pierwszy biały puch w tym sezonie i choć długo nie padało, to przez kilka chwil, kiedy gęsto sypało, poczułam się jak mała dziewczynka. W grudniowe popołudnie dopełnił świąteczną atmosferę. A dziś już niestety pada deszcz i zmywa resztki tego, co jeszcze wczoraj cieszyło. Pewnie nie ma co liczyć na białe święta, ale taka namiastka była miłym widokiem :-).

Chrupiące ciastka powędrowały w prezencie, który robiłam dla Wiktorii z okazji blogowych Mikołajek. Pieczenie tych ciasteczek to była sama przyjemność. Żadnego wałkowania i urocze świąteczne wzorki dzięki stemplom.
Inspiracja z Moich Wypieków z moimi drobnymi zmianami.

Pełnoziarniste ciastka z cynamonem
|około 17 ciastek, mnie wyszło więcej|

250 g mąki pszennej pełnoziarnistej typu 1850 'Basia' (mam swoją mąkę! :D)
125 g masła o temperaturze pokojowej
120 g miałkiego brązowego cukru (lub cukru pudru)
1 duże jajko
2 łyżki mleka
1 łyżeczka cynamonu

W misie miksera utrzeć masło z cukrem na jasną, puszystą masę. Dodać jajko i zmiksować. Wsypać mąkę wymieszaną z cynamonem, wlać mleko i ponownie zmiksować (jeśli ciasto będzie zbyt suche, można dodać jeszcze jedną łyżkę mleka). Ciasto owinąć folią spożywczą, chłodzić w lodówce przez 30 minut.
Blachę do ciasteczek wysmarować masłem, oprószyć mąką lub wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta odrywać kawałki wielkości dużego orzecha włoskiego, formować z nich kulki i układać je na blasze w niedużych odstępach. Następnie odcisnąć na kulkach wzory za pomocą stempelków, które każdorazowo należy oprószyć mąką, by nie przyklejały się do ciasta.
Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni przez 15 minut lub do zbrązowienia brzegów. Po wyjęciu ostudzić na kratce. Ciastka można przechowywać w zamkniętej puszce do 7 dni (u mnie zniknęły znacznie szybciej ;-)).
Ciasteczka dołączam do akcji Korzenne przysmaki.
Korzenne przysmaki

06.12.2014

Blogowe Mikołajki i śniadanie

kakaowe popovers, czekolada i mandarynka
 
Czekoladowe śniadanie zagościło w mojej kuchni. Poprzedniego wieczoru zastanawiałam się co zrobić, pancakes, owsiankę czy może babeczkę. Nic z tego, przypomniałam sobie o popovers i oto są! Do podstawowego ciasta dodałam kakao i tak myślę, że następnym razem mogę dosypać nieco więcej. Poza czekoladą na zdjęciu zjadłam jeszcze kilka choineczek, a wszystko cudownie otulone zapachem mandarynki.

Po śniadaniu przyszła pora na rozpakowanie mikołajkowego prezentu! Moim Mikołajem była Kasia, a paczkę otrzymałam już we wtorek, tyle czasu kusiła. Choć jeszcze ciekawsza była chyba moja mama, haha. Ciągle podpytywała czy wytrzymam, czy może już otworzę wcześniej, ale ja byłam mimo wszystko cierpliwa. Po rozpakowaniu czekała na mnie fantastyczna niespodzianka. Do wyciągania gorących wypieków wprost z piekarnika niezbędna jest dobra rękawica, a w święta rękawica z panem reniferem ;-). Do tego dwie gorzkie czekolady, jedna z cząstkami malin (już ją wielbię!), druga z orzechami laskowymi i włoskimi w karmelu (ten karmel bardzo mi się podoba). I coś domowego, czyli pachnące korzennie ciasteczka w kształcie gwiazdek z czekoladą, pyszne! Całości dopełniła kartka z życzeniami. Bardzo dziękuję Kasiu! Dodam, że z prezentu cieszyła się również Bianka, szczególnie ze wstążki z opakowania.
Wspaniała akcja sprawiająca samą radość i za jej organizację dziękuję Wioli :-).
Pięknie zapakowany prezent!
Bianka w akcji ;-).
Mój domowy Mikołaj był także hojny w czekoladę :-).

Tak sympatycznych i słodkich Mikołajek dawno nie miałam. Jeszcze raz dziękuję!

04.12.2014

Imieninowy czwartek

Może nie każdy obchodzi imieniny, ale ja swoje lubię. Zawsze mi miło, kiedy bliscy o mnie pamiętają, a najpiękniejsze prezenty dostaję od mamy. Dziś zabrała na obiad (brat też się załapał :-)) i zakupy (a tu już bez brata), mogłyśmy wspólnie spędzić czas, co nie jest u nas częste z jednego powodu - mama nie jest wielbicielką wypadów do galerii handlowych ;-). Jedzenie było smaczne, zakupy udane, czyli dzień udany.

A w sobotę Mikołajki, których już nie mogę się doczekać! Tajemnicza paczka czeka w moim pokoju i dopiero za dwa dni dowiem się co jest w środku i od kogo ją dostałam. Przyznam, że jestem bardzo ciekawa, spoglądam na pudełko i najchętniej bym otworzyła... ale nie! Poczekam :-). Natomiast paczuszka ode mnie wczoraj ruszyła w Polskę i mam nadzieję, że dotrze w całości.
P.S. Przepis na ciasteczka ze zdjęcia będzie niebawem.

01.12.2014

Magiczny grudzień

23 dni do Wigilii, rozpoczął się magiczny grudzień. Jeszcze bez śniegu, ale mroźnie.
Niech to będzie cudowny miesiąc, pełen radości, miłości, migoczących światełek i zapachu pierników.

30.11.2014

Listopadowe radości

W listopadzie nie działo się nic wielkiego, ekscytującego, ale każdego dnia przytrafiło się coś dobrego, miłego, słodkiego. Nawet jeśli dzień wydawał się beznadziejny i nudny, to jedno spojrzenie i mruknięcie Bianki potrafiło wywołać uśmiech. Były już pierwsze świąteczne zakupy, wyrabianie ciasta na piernik, słoiczkowe śniadania i zakupy w towarzystwie przyjaciółki.
Na zewnątrz zrobiło się zimno i wietrznie, tylko czekać aż spadnie śnieg. Marzą mi się białe święta :-).

28.11.2014

Ołówkiem z odrobiną koloru

Drugi rysunek sprzed kilku lat. Inspirowałam się rysunkiem znalezionym w internecie i także sagą "Zmierzch". Trzeba mi wybaczyć te wampiry, ale taki wtedy był czas ;-). Stwierdziłam, że to moje wyobrażenie jednej z bohaterek sagi.
Tym razem całość wykonałam samym ołówkiem i chcąc wyróżnić pracę, nieco koloru dodałam oczom.

Udanego weekendu! Ja będę pierniczkować :-).

26.11.2014

Gwiazdki w słoiczku

W niektórych rejonach naszego kraju spadł już pierwszy śnieg, ale nie u mnie. Na zachodzie chyba zawsze jest najpóźniej. Ciekawe kiedy za swoim oknem zobaczę biały puch i czy jest szansa na białe święta. W końcu ten magiczny czas zbliża się wielkimi krokami, za miesiąc Boże Narodzenie... Rety, to już? Co roku dziwię się tak samo, jak jedna z gwiazdek w moim śniadaniu ;-).
Kolejne słoiczkowe śniadanie, w bardziej świątecznych smakach, czyli w słoiku po kremie piernikowym. To ten sam krem, który kupiłam przed rokiem i dopiero niedawno skończyłam wyjadanie. Ciekawe czy w tym roku też jest/będzie do kupienia... Był pyszny! Korzenny smak połączyłam z płatkami ryżowymi, dżemem gruszkowym i czekoladowymi gwiazdkami Magic stars. Aż się zasłodziłam, ale warto było :-).

Z racji tego, że Mikołajki już tuż tuż, postanowiłam wziąć udział w akcji Blogowe Mikołajki, do której także Was zachęcam. Wszystkie szczegóły znajdziecie po kliknięciu na banerek znajdujący się po lewej stronie bloga. Jeszcze można się zgłaszać.

20.11.2014

Na papierze tworzę

Oprócz pieczenia ciast i ciasteczek, lubię też rysować, o czym co jakiś czas tutaj wspominam. Choć od dłuższego czasu mam zastój, bo jakoś nie potrafię się porządnie zebrać i znów tworzyć. Dopadł mnie totalny brak weny, ale czuję, że to już mija i wezmę ołówek do ręki. Dlatego chciałabym się podzielić kilkoma rysunkami, które powstały kilka lat temu. To także dla mnie samej rodzaj motywacji, bo widzę i wiem, że potrafię narysować.

Na samym początku pisania bloga zamieściłam kolaż składający się z kilku prac, m.in. był tam portret, który dziś pokazuję. Wszystko było w dość małym rozmiarze i postanowiłam pokazać każdy z rysunków osobno i wyraźniej.
Portret przedstawia aktorkę Rachelle Lefevre, która wcieliła się w postać Victorii, wampirzycy w sadze "Zmierzch". Narysowałam to w czasie, kiedy był największy szum wokół całej sagi, którą i ja lubiłam.
Zazwyczaj używam tylko ołówka, ale czasami mam ochotę na kolory, czym najczęściej denerwuję samą siebie. Dobieranie odpowiednich kredek... zawsze chcę, aby barwy przeze mnie użyte jak najbardziej odpowiadały oryginałowi. To chyba dążenie do perfekcji ;-).

17.11.2014

W słoiczku

Poniedziałek, nowy tydzień i od rana ciężkie chmury za oknem. Przy obecnej aurze trudno zrobić dobre zdjęcie, a już szczególnie przy użyciu mojej sześcioletniej cyfrówki. Ale staram się i chyba nie jest najgorzej z jakością ;-) Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad nowym sprzętem do fotografowania, tym bardziej, że wspomniana cyfrówka nie jest wieczna, choć całe szczęście jeszcze działa. A skoro już o elektronice mowa, to nie tylko stary aparat oczekuje na wymianę, ale komórka to także egzemplarz sprzed kilku lat. Jednak szczerze powiedziawszy jakoś mocno mi to nie przeszkadza. Skoro mogę z nich wciąż korzystać, jest dobrze. Jestem nieco w tyle jeśli chodzi o nowinki technologiczne i do tego mam sentyment do posiadanych przedmiotów. W końcu przyjdzie czas na zmianę i jej dokonam.

Dziś na śniadanie do końca wykorzystane masło orzechowe, bo nic nie może się zmarnować :-) Cieplutka owsianka w słoiczku z winogronem i mleczną czekoladą Studentska. Tak! Ta cudowna czekolada jest dostępna w Tesco, więc dwie tabliczki są w moich rękach.

Udanego tygodnia!

11.11.2014

Słodki rogalik i koty

W szare i coraz chłodniejsze dni lubię jeszcze bardziej zaszyć się w swoich czterech ścianach. Kubek gorącej herbaty, zielonej, rozgrzewający napój z sokiem z aronii i muzyka. Słucham radia, własnego odtwarzacza, to co akurat mi się spodoba, rozbrzmiewa w głośnikach. I czasami podjadam coś słodkiego, ale nie za dużo, a będę mieć większy apetyt na świąteczne wypieki.

Koty w kolorowej gazecie, narysowane ołówkiem i ta prawdziwa spoglądająca najpiękniejszym wzrokiem. Bianeczka puchata szykuje się na nadejście zimy i znów będzie wymarzonym grzejniczkiem ;-)
Jest słodka jak dzisiejsze rogaliki.

04.11.2014

Słoneczny początek listopada

Popołudniowe, listopadowe niebo. Piękne.
A za kilka dni nastawię ciasto na piernik. Tak, tak, to już ten czas. Czekoladowe mikołaje od kilkunastu dni spoglądają ze sklepowych półek, więc nim się obejrzę... W tym roku mam postanowienie lepszej przedświątecznej organizacji i może nareszcie mój plan się powiedzie ;-)

Pięknego listopada!

31.10.2014

Ulubione w październiku

Powracanie do blogowania idzie mi opornie, ale kiedy mnie tu nie ma, obmyślam i zapisuję pomysły na wpisy. Jeden z nich, to podsumowanie miesiąca, które już kiedyś robiłam, ale tym razem będzie w nieco innej formie.
Co takiego polubiłam w październiku...
Po kilkuletniej przerwie wrócili - Tokio Hotel wydali swój czwarty album! Jestem fanką od początku, czyli to będzie już dziewięć lat i niecierpliwie czekałam na to, co zaoferuje zespół po dłuższej nieobecności. Zdecydowanie nowy materiał różni się od poprzednich albumów i na początku nie byłam do końca przekonana. Jednak po kilkukrotnym przesłuchaniu utworów zaczęłam zmieniać zdanie i obecnie jestem na tak. Co prawda nie ma niemieckojęzycznych piosenek, dzięki którym polubiłam zespół i zawsze nauczyłam się nowych słówek oraz jest sporo elektroniki za którą jakoś nigdy nie przepadałam. Mimo wszystko ich muzyka ma coś w sobie, co mnie przekonuje (na pewno jest w tym także trochę sentymentu) i chętnie włączam płytę.
Książka trafiła w moje ręce przy okazji pisania pracy licencjackiej. Oryginalnie pochodzi z 1929 roku, czyli z okresu dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, o którym pisałam moją pracę. W książce jest mnóstwo przepisów i zasad higieny obowiązujących w kuchni. Bardzo ciekawa, a niektóre przepisy zanotowałam i możliwe, że spróbuję przygotować potrawy z tamtych lat.
To jest bardzo dobre! Taka nasza polska wersja nutella&Go!, którą czasami kupuję przy okazji wizyty w Niemczech. Miodelka jest chyba nawet lepsza, krem jest z dodatkiem miodu i smakuje mi bardziej.
Akcent jesienny w postaci kolczyków. Nie noszę zbyt wiele biżuterii, ale nie przechodzę obojętnie obok kolczyków i zawsze chętnie kupię nową parę lub dwie ;-)
Nowa książka autorki Moich Wypieków już jest w mojej kulinarnej biblioteczce. Tak jak w poprzedniej, mamy sporą dawkę przepisów znanych z bloga, ale i zupełnie nowych, nie publikowanych. Jak wskazuje tytuł, tym razem zostały podzielone na poszczególne okazje, co wg mnie jest fajnym pomysłem. Bardzo lubię korzystać z przepisów pani Doroty, wszystko jest jasno i dokładnie opisane. Do tego praktyczne porady i oczywiście przepiękne zdjęcia. Pozostaje tylko piec :-)
No i w końcu sprawiłam sobie porządny notatnik na przepisy. Zmniejszę wreszcie stos walających się kartek, a inne ulubione ciasta i ciasteczka będą w jednym miejscu.

20.10.2014

Zapakuj prezent

Zawsze jest okazja, aby obdarować kogoś prezentem. Coś większego lub mniejszego, nieważne, liczy się gest i pamięć. Chociaż do świąt jeszcze trochę pozostało... wcześniej przypadają urodziny przyjaciółek albo imieniny mamy, więc warto w coś nasz podarek zapakować ;-)
Kilka miesięcy temu zaopatrzyłam się w uroczy zestaw torebek na prezenty. Paczuszkę można ozdobić karteczką przewieszoną na sznureczku i przyklejoną za pomocą kolorowych naklejek. Lubię zarówno podarować i dostać ładnie opakowany prezent, więc zawsze staram się, aby sam widok cieszył oczy. Gotowe torebki z dodatkami to bardzo przydatne akcesoria, które z pewnością wykorzystam niejednokrotnie.

Jesień pokazuje swoje drugie, mniej przyjemne oblicze. I jeśli wczoraj był prawdopodobnie ostatni przebłysk słonecznej i ciepłej aury (na termometrze ponad dwadzieścia stopni), to dziś silny wiatr, deszcz i znacznie chłodniejsze powietrze dały zdecydowanie do zrozumienia jaką mamy porę roku.
Mimo ponurej pogody, cieplutkiego i udanego tygodnia :-)

15.10.2014

Najlepsze wciąż przede mną

Wszystkie kciuki i łapki Bianki pomogły - dziękuję! i szczęśliwie obroniłam moją pracę licencjacką :-) Przygotowania do obrony były głównym powodem (a wcześniej także remont) rzadkiej obecności na Barbarelli i wiem, że trochę zaniedbałam to miejsce. Ostatnie tygodnie były dla mnie dość mocno stresujące, szczególnie widzę to po mojej wadze, która poszybowała w dół, ale cieszę się, że już po wszystkim. Zakończyłam studia i tym samym zamykam kolejny etap w swoim życiu. Niewątpliwie był to ciekawy, zabawny, ale i stresujący czas. Może nie zawsze było kolorowo, bo jakieś spięcia i nieporozumienia zdarzały się, to oczywiste. Poznałam sympatycznych ludzi, mam mnóstwo wspaniałych wspomnień i nawet trochę szkoda, że to wszystko już minęło. A co będzie dalej? Czas pokaże.

Tymczasem staram się powoli powrócić do regularniejszego pisania na blogu. Przyznam, że nieco się odzwyczaiłam i obecnie trudno ponownie się zmotywować, ale dam radę ;-)
A jesień zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, piękna, ciepła, że aż miło było wyjść z domu. Dopiero w weekend zaczęło się pogarszać i cóż... wczoraj padało, dzisiaj lało. Zapowiadają się deszczowe wieczory przy kubku gorącej herbaty i z Bianką wygrzewającą kolana.

06.10.2014

Ważne dni

Stresujący czas, który od tygodni jest moim nieodłącznym elementem, nareszcie dobiega końca. Za kilka dni wszystko będzie jasne. To dlatego tak mało mnie tutaj, ale już niedługo.
Trzymajcie kciuki, Bianka już trzyma łapki ;-)

23.09.2014

Witaj jesieni

Na początek jesieni bardzo aromatyczna owsianka. Miseczka wypełniona cynamonem, masłem orzechowym i śliwkami, a do tego kawa. A lato znowu zbyt szybko się skończyło...

Faktycznie zrobiło się chłodniej, czuć, że rozpoczęła się jesień. I niestety, ale nie jest to moja ulubiona pora roku, bo znów muszę się zastanawiać co ubierać aby nie marznąć. Dzień staje się coraz krótszy, częściej pada deszcz i samopoczucie bywa beznadziejne. Dlatego też każde ciepłe śniadanie jest mile widziane :-)
Cóż, taka kolej rzeczy i jakoś trzeba przetrwać ten czas. Do następnego lata.

20.09.2014

Bluzka kici

Jak na kociarę przystało. Bluzkę wypatrzyłam w zeszłym miesiącu w H&M i długo się nie zastanawiałam nad kupnem. Sam jej widok mnie zauroczył, a przekonało mnie też to, że oczy, wąsy i nosek są wyszyte, czyli bardziej trwałe.

Piękna pogoda była przez ostatnie dni i weekend jest nie gorszy, ale z tego co widziałam w prognozach, to już końcówka takiej wspaniałej aury. Jesień rozpocznie się na dobre.
A wracając do urodzin...
Znowu nie upiekłam torta, mimo, że miałam szczere chęci. Plany były, ale rzeczywistość okazała się inna. Udało mi się jednak podać coś od siebie i poczęstowałam pijanymi misiami. Otrzymałam wspaniałe prezenty i towarzystwo przyjaciółki przy lampce wina :-)

Miłego weekendu!