Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

31.08.2017

Dzień nad morzem. I koniec sierpnia

Trudno uwierzyć, że to już koniec sierpnia i wakacji. W powietrzu czuć zbliżającą się jesień, a pierwsze dynie w sklepie tylko w tym utwierdzają. Jednak zanim nadejdzie ta chłodniejsza pora roku, podzielę się migawkami znad naszego morza.
W pierwszej połowie kończącego się miesiąca wybrałam się do Międzyzdrojów. Kolejny raz dużym atutem jest miasto, w którym mieszkam, bo w ciągu jednego dnia mogę spokojnie pojechać nad morze, spędzić miło czas i na wieczór być z powrotem w domu. Może drobnym minusem jest pobudka o piątej rano, ale myślę, że warto wcześniej wstać ;-). A tamtego dnia zdecydowanie warto było, bo pogoda zachwycała i zachęcała do przebywania na świeżym powietrzu. Choć jeszcze rano, po drodze padał letni deszcz, to po przybyciu na miejsce z każdą chwilą było tylko lepiej.
 W drodze.
Na dobry początek dnia świeżo wyciskany sok :-).
Mała przekąska podczas plażowania.
Wiatr we włosach, woda, piasek i... darmowy peeling stóp ;-).
Na obiad była rybka, a na deser nie mogłam wybrać nic innego jak gofry. U mnie z frużeliną wiśniową i bitą śmietaną. ♥

23.08.2015

Krótka wizyta na granicy

polsko-niemieckiej. Cieszę się z tego gdzie mieszkam, bo mogę jeździć na takie krótkie, jednodniowe wycieczki do naszych zachodnich sąsiadów. Tego roku to już druga wizyta, a możliwe jeszcze kolejne :-).
W miniony czwartek spędziłam kilka godzin w Słubicach i we Frankfurcie nad Odrą.
Przerwa na lunch ;-). Jak ja dawno nie byłam w McDonald's... A najlepiej świadczy o tym fakt, że nawet nie wiedziałam o zmianach w obsłudze i wyglądzie, haha. Miałyśmy z mamą lekkie zdziwienie na twarzach.
Susza widoczna w wielu miejscach. Takiej Odry jeszcze nie widziałam.
Owocowa przekąska na orzeźwienie w bardzo ciepły dzień :-). Ananas, dwa rodzaje melona i winogrona, mniam!
Kilka słodkości przywiezionych ze sobą. Moje uwielbienie owoców leśnych nie zna granic ♥

14.05.2015

Zakupy po drugiej stronie granicy

W ostatnią sobotę wstałam wczesnym rankiem, wyszykowałam się, spakowałam kanapki i ciasteczka do torebki i ruszyłam w drogę. Pociągiem dotarłam do Zielonej Góry, gdzie spotkałam się z koleżanką i wspólnie pojechałyśmy na umówione zakupy. Naszym celem był Gubin - Guben i zakupy po niemieckiej stronie.
Pogoda zdecydowanie nam dopisała, było bardzo ciepło i tak, jak przewidywano w prognozach, dopiero po południu, kiedy wróciłyśmy z zakupami do samochodu, mocno się zachmurzyło i popadało, a nawet zagrzmiało. Na zwiedzanie nie miałyśmy już czasu, bo byłyśmy głównie po zakupy, ale przeszłyśmy się wzdłuż rzeki i uchwyciłam w aparacie kilka widoków.
W sklepie spędziłyśmy sporo czasu, nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak długo chodziłam pomiędzy półkami. Ale kiedy robi się duże zakupy, to trochę to zajmuje ;-). Poza tym czas zawsze miło i niepostrzeżenie mija w świetnym towarzystwie. A po wszystkim należy się słodka przekąska. Zajadałyśmy się goferkami z czekoladą i ciasteczkami jak bounty, czyli z wiórkami kokosowymi i czekoladą. Ciastka upiekłam specjalnie na nasze spotkanie i bardzo mnie cieszy, że posmakowały :-). Niestety nie podzielę się przepisem, bo zanim zdążyłam porządnie sfotografować, to już niewiele ich zostało. Część, którą zostawiłam w domu także cieszyła się powodzeniem, więc szykuje się powtórka.
To część moich zakupów. Głównie produkty spożywcze, kosmetyki, jak widać, nie mogłam odpuścić sobie słodyczy ;-). Cola z nie moim imieniem, ale można powiedzieć, że to w pewien sposób też do mnie pasuje. Ze słodkości przywiozłam nową Milkę, letnie smaki Ritter Sport i limitowaną edycję Yogurette. Niektóre rzeczy jeszcze pojawią się na blogu, aby przyjrzeć się im nieco bliżej.
Tymczasem do następnych zakupów ;-).

2.04.2015

Great Day

Było fantastycznie! Genialne show, atmosfera, energia. Pojechałam z zamiarem świetnej zabawy i tak było. Przez cały dzień uśmiech nie schodził mi z ust i wybawiłam się w doskonałym towarzystwie nowo poznanej osoby. Gdyby nie ten koncert, pewnie nigdy byśmy się nie poznały, to było przeznaczenie :-). Zdjęć i filmików mam niewiele, ale na koncercie chodzi o zabawę i chłonięcie całym sobą każdej chwili. Zdecydowanie było warto! Tokio Hotel ma w sobie magię. Dziękuję i do następnego!

14.08.2014

Dzień w Cottbus

Kolejny raz miałam okazję odwiedzić nasz sąsiedni kraj. Jednak tym razem nie była to stolica, którą zwiedzałam już niejednokrotnie. Wybór padł na Cottbus, miasto leżące na południu Brandenburgii. Wszystko uzgodniłyśmy z przyjaciółką i skoro świt ruszyłyśmy w drogę.
Dzięki temu, że mieszkam dość blisko granicy, to jednodniowy wypad do Berlina czy innego niemieckiego miasta niedaleko naszej granicy nie stanowi problemu. Oczywiście zawsze wiąże się to z bardzo wczesną pobudką (około 4:30), ale coś za coś ;-)
Tuż przed dziesiątą byłyśmy na miejscu i miałyśmy około siedmiu godzin na zobaczenie choć kawałka miasta. Pogoda dopisała, przepiękne słońce, błękitne niebo, nieco wietrznie i prawie trzydzieści stopni. Ale jak to my kobiety, zamiast zwiedzania, sporą część czasu spędziłyśmy w centrum handlowym. Przecież nie może obyć się bez zakupów.
Małych przygód również nie zabrakło. Kiedy wyszłyśmy z dworca zobaczyłyśmy ciąg samochodów policyjnych zmierzających w stronę parkingu tuż przy dworcu. Nie mam pojęcia ile ich było, ale wyglądało jakby cała policja obecna w mieście zjechała się w jedno miejsce. Przyjaciółka zaczęła domyślać się o co może chodzić i później potwierdziła swoje przypuszczenia przeglądając jedną z gazet w kiosku. Po południu odbywał się mecz piłki nożnej, ot cała tajemnica. Jednak największą atrakcję miałyśmy w drodze do domu.

W przerwie podczas zakupów trzeba było zjeść coś ciepłego i nasze kroki skierowałyśmy do pizzerii. O rety, dawno nie jadłam tak pysznej pizzy! Dobre, grubsze ciasto, bardzo smaczny sos pomidorowy, salami i ser, który nie ciągnął się w nieskończoność, tylko idealnie odrywał z każdym kęsem. I byłyśmy tak łapczywe, że aż poparzyłyśmy sobie języki i podniebienie. Co tam, warto było ;-)
Miałyśmy nie wiele czasu, więc przeszłyśmy się głównymi ulicami. Zauważyłyśmy, że nazwy ulic są w dwóch językach, niemieckim i serbołużyckim. A wynika to z tego, że miasto leży na terenie Łużyc. Przyznam, że nie zgłębiałam wcześniej historii Cottbus, więc muszę jeszcze poczytać. I chętnie wrócę tam ponownie aby zobaczyć o wiele więcej.

Na koniec dnia, kiedy jechałyśmy już pociągiem do domu, wszystko szło dobrze do pewnego momentu. Popełniłyśmy klasyczny błąd. Podczas drugiej przesiadki pomyliłyśmy pociąg. I nie byłoby problemu gdyby nie fakt, że przez tą pomyłkę nie zdążyłyśmy już na nasz ostatni pociąg prosto do Gorzowa. Ostatecznie wszystko dobrze się skończyło, dojechałam do domu jeszcze tego samego wieczora, a całą sytuację wspominam z uśmiechem.

10.08.2014

Krótka wycieczka

Mija dziesięć dni sierpnia i zastanawiam się kiedy to tak szybko zleciało. Dopiero co zaczynały się wakacje, a tu lipiec pozostał już wspomnieniem i nim się obejrzę, sierpień również dołączy do tego co już było.
Jednak w przeciwieństwie do poprzedniego miesiąca teraz jest ciekawiej. Na szczęście w większości uporaliśmy się z remontem i mieszkanie nie przypomina już toru przeszkód z lodówką w pokoju. Takie uroki kuchennej rewolucji ;-)

Pisząc, że obecnie dzieje się więcej, miałam na myśli moją wczorajszą małą wycieczkę do Niemiec. Jak zawsze nie obyło się bez przygód, ale o tym co działo się dokładnie napiszę w następnym poście.
A to miasto odwiedziłam :-)
Dobrego tygodnia!

25.07.2014

Wakacyjne wspomnienia

Wakacje w pełni, a ja powracam wspomnieniami do mojej podróży sprzed dwóch lat. To były jedne z moich najlepszych wakacji. I tym bardziej przypominam sobie to, co tam przeżyłam, ponieważ zarówno rok temu podziwiałam ściany własnego domu, tak i w tym roku nigdzie nie wyjeżdżam. Jedynie (podobnie jak w zeszłym roku) czeka mnie kilka jednodniowych wycieczek.
Zapamiętałam Holandię piękną, ciepłą, barwną i wprost oczarowującą swoimi widokami. Mam nadzieję jeszcze kiedyś tam powrócić.
A wszystkie wpisy z całej wyprawy możecie zobaczyć klikając etykietę Holandia 2012 :-)

Mamy krótką przerwę od upałów, trochę deszczu się przyda. Jednak nie narzekam na wysokie temperatury i czekam na kolejne gorące dni.

25.09.2013

Ponownie

w Poznaniu. Nieco ponad miesiąc temu byłam tam w pewnej sprawie, a w minioną sobotę znów zawitałam. Tym razem czysto turystycznie i zakupowo. Z przyjaciółką wpadamy na genialne pomysły, jak np. ten oto jednodniowy wypad. Zazwyczaj bywa zabawnie i tym razem nie było inaczej. Drobne przygody gwarantowane.
Przede wszystkim godzina wyjazdu... Musiałam wstać około 4:30, czym ani trochę nie byłam zachwycona. Tym bardziej, że za późno się położyłam spać, bo jak na złość, wciąż coś mi przeszkadzało zasnąć. W efekcie spałam około 3,5 godziny.
Już przed szóstą rano na dworcu. Przez cały dzień ziewałyśmy i marzyłyśmy o naszych mięciutkich łóżkach.
I pamiętajcie. Nigdy nie zakładajcie nowych butów na wielogodzinne łażenie, gdziekolwiek. Moje bolące nogi pozdrawiają :-)
Ale pogoda była wspaniała! Było cieplej niż przypuszczałyśmy, Matka Natura była po naszej stronie.
Wcieliłyśmy się w turystki i cykałyśmy zdjęcia prawie wszystkiemu.
Na koniec obiad, pyszna pizza!
Tak to było w słonecznym Poznaniu. Do następnego razu ;-)