Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysowanie. Pokaż wszystkie posty

4.06.2015

Smaki czerwca

Mój ulubiony miesiąc już od kilku dnia na kartkach kalendarza. Wiąże z nim wiele miłych wspomnień, ciepłych, słodkich, beztroskich. Będąc małą dziewczynką wyczekiwałam niecierpliwie Dnia Dziecka, z nadzieją, że otrzymam upragnioną lalkę lub inną zabawkę. Teraz rozglądam się za naszymi pierwszymi, polskimi truskawkami, a kiedy już je dostanę, objadam się bez końca. Czerwiec to dla mnie czas pewnych zmian, połowa roku, w której zaczynam coś nowego. I tym razem jest nie inaczej. Coś się dzieje, może się uda, ale nie chcę zapeszać.
Letnie smaki zdążyłam już wypróbować w postaci czekoladek Ritter Sport. Mamy trzy do wyboru: truskawka mięta, maślanka cytryna i mrożona kawa. Osobiście zostałam fanką tej drugiej. Delikatne, a zarazem kwaskowe nadzienie idealnie smakuje oblane białą czekoladą. To świetna inspiracja dla letnich deserów.

21.01.2015

Barbarella ma 4 lata!

Już cztery? Jak ten czas mija... Pisząc pierwszy post 21 stycznia 2011 roku nie zastanawiałam się jak długo to wirtualne miejsce będzie istnieć, a tu już czwarty rok. Ciekawe ile jeszcze przede mną. Mam nadzieję, że chociaż drugie tyle ;-).
Bez zbędnych podsumowań, po prostu - Dziękuję. Wszystkim, którzy tutaj zaglądają, czytają, komentują i tak zwyczajnie lubią mój kawałek rzeczywistości. Od trzech lat zdominowana przez kocią towarzyszkę, ale nadal nie brakuje w niej słodkości i podróży. Czego mogę sobie życzyć? Zdecydowanie większej ilości postów i inspiracji, aby Barbarella była jeszcze ciekawsza. Mam nadzieję, że wciąż tu ze mną będziecie :-).
Dla uczczenia tych skromnych urodzin pojawi się na dniach pyszne ciasto czekoladowe, na które już zapraszam.♥
A tak z Bianką pracujemy na blogu ;-).

17.01.2015

Rysunek sprzed kilku lat

Powoli wracam do rysowania i dziś ostatni z rysunków sprzed kilku lat. Wtedy to miałam wenę... I tak myślę, że pokażę jeszcze coś z tamtego okresu. Seria postaci z bajki, magiczne i kolorowe :-).
Portret wokalisty Tokio Hotel, zespół, o którym czasami tutaj wspominam, bo jestem ich fanką od prawie dziesięciu lat. Nie jest to już taka fascynacja jak kiedyś, ale nadal lubię poczytać co u nich słychać i niedawno kupiłam nawet ich nowy album. Zmienili się, ale w moim odczuciu brzmią całkiem dobrze i ciekawi mnie ich występ na żywo z nowym materiałem. Wiosną wybieram się na koncert i zobaczymy jakie będą moje wrażenia ;-).

15.12.2014

Kredkami na papierze

Ostatni rysunek inspirowany sagą "Zmierzch" i przedostatni z serii prac sprzed kilku lat. Wzorowałam się na obrazku znalezionym w internecie, dodałam coś od siebie i wyszło całkiem nieźle. Tak sądzę ;-). Teraz czas na nowe rysunki, może coś kociego albo świątecznego.

Z innych wieści...
Porządki trwają i na dniach czeka mnie pieczenie. Piernik staropolski kończy już swoje leżakowanie, a i babeczki korzenne z powidłami są na liście. Wracając jeszcze do sprzątania, to jestem dumna ze swoich porządków w pokoju. Rety, ile makulatury nazbierałam. Mam mały pokój i wciąż się dziwię, jak może pomieścić się tutaj tyle rzeczy. Najważniejsze, że jakoś ogarnęłam i stosy kartek i gazet już nie walają się po wszystkich kątach. Za to na komodzie stoi piękna choineczka, ożywiająca pomieszczenie kolorowymi lampkami.

Dobrego tygodnia! :-)

28.11.2014

Ołówkiem z odrobiną koloru

Drugi rysunek sprzed kilku lat. Inspirowałam się rysunkiem znalezionym w internecie i także sagą "Zmierzch". Trzeba mi wybaczyć te wampiry, ale taki wtedy był czas ;-). Stwierdziłam, że to moje wyobrażenie jednej z bohaterek sagi.
Tym razem całość wykonałam samym ołówkiem i chcąc wyróżnić pracę, nieco koloru dodałam oczom.

Udanego weekendu! Ja będę pierniczkować :-).

20.11.2014

Na papierze tworzę

Oprócz pieczenia ciast i ciasteczek, lubię też rysować, o czym co jakiś czas tutaj wspominam. Choć od dłuższego czasu mam zastój, bo jakoś nie potrafię się porządnie zebrać i znów tworzyć. Dopadł mnie totalny brak weny, ale czuję, że to już mija i wezmę ołówek do ręki. Dlatego chciałabym się podzielić kilkoma rysunkami, które powstały kilka lat temu. To także dla mnie samej rodzaj motywacji, bo widzę i wiem, że potrafię narysować.

Na samym początku pisania bloga zamieściłam kolaż składający się z kilku prac, m.in. był tam portret, który dziś pokazuję. Wszystko było w dość małym rozmiarze i postanowiłam pokazać każdy z rysunków osobno i wyraźniej.
Portret przedstawia aktorkę Rachelle Lefevre, która wcieliła się w postać Victorii, wampirzycy w sadze "Zmierzch". Narysowałam to w czasie, kiedy był największy szum wokół całej sagi, którą i ja lubiłam.
Zazwyczaj używam tylko ołówka, ale czasami mam ochotę na kolory, czym najczęściej denerwuję samą siebie. Dobieranie odpowiednich kredek... zawsze chcę, aby barwy przeze mnie użyte jak najbardziej odpowiadały oryginałowi. To chyba dążenie do perfekcji ;-).

30.06.2014

Skoro nie piekę

To rysuję! Remont trwa czyli brud, kurz i bałagan. Nawet Bianka się zakurzyła, ale na szczęście dzielnie znosi to całe zamieszanie. A po wszystkim chyba przyda jej się kąpiel ;-)
Zanim nastąpi wielkie sprzątanie, mogę zająć się tym wszystkim na co od dawna nie miałam czasu, chęci, możliwości. Wakacje to idealny czas, aby w końcu zająć się sobą. Ostatnie tygodnie były dla mnie szczególnie stresujące. Nie wszystko ułożyło się tak, jak bym chciała, ale nie ma co już rozpamiętywać. Skupiam się na tym co tu i teraz i wierzę, że będzie tylko lepiej.
błyskawiczny serniczek truskawkowy//Bianka pilnuje remontu//wąsiata się wietrzy, nie przeszkadzać//czerwcowa ulewa

W moim czerwcu działo się znacznie więcej niż te cztery zdjęcia, ale blogowanie zeszło na dalszy plan. Bardzo chcę to nadrobić i niech tylko nowa kuchnia będzie gotowa do użytku!
Póki co pogoda płata figle, wczoraj lało, a dziś lało i grzmiało. Jednak słyszałam, że zbliżają się bardzo ciepłe dni.

8.12.2013

Ołówek w dłoń!

Ile to już czasu nie rysowałam? Zbyt długo! Wciąż i wciąż sobie powtarzałam, że muszę się w końcu ruszyć. Przecież tak to lubię i chyba całkiem nieźle mi wychodzi. A w ostatnim czasie nie jedna osoba dopytuje się mnie kiedy coś dla nich narysuję. I... powróciłam! Otworzyłam blok, wzięłam ołówek do ręki i znów tworzę.
Postaram się tutaj zamieszczać swoje prace, tak, jak robiłam to już kiedyś. Mam nadzieję, że Wam się spodoba :-))
Dzisiejszy rysunek na szybko, wzorowany na disnejowskiej Roszpunce ;-)
A moje wcześniejsze rysunki możecie zobaczyć klikając etykietę Rysowanie.

5.02.2012

Chwila wytchnienia

-Babeczki?
-Tak! Poproszę.
Mroźno, mroźno, ciągle mrozi i nawet śniegu trochę spadło. W końcu jest tak, jak powinno być zimą. Ale ja już czekam niecierpliwie na wiosnę. No ile można ubierać się warstwowo.. czuję się przez to jak bałwanek.
Teraz mam trochę czasu na odpoczynek. Co prawda od wtorku zaczynam sześciodniowe praktyki, ale to tylko cztery godziny dziennie. Ciekawe jak to będzie.
Nadal jestem niepocieszona z powodu filozofii, ta dwója w indeksie uroku nie dodaje... Mówi się trudno. Zaczęłam pracę nad esejem i mam nadzieję, że wybrałam dobry temat.

Na smaczne i zdrowsze drugie śniadanie przygotowałam babeczki. Przepis od asieji :)

Babeczki cynamonowe z bananem i marchewką (bez jajek)

1,5 szklanki mąki (u mnie pół na pół pszenna z żytnią)
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego
1/3 szklanki cukru
1 łyżeczka cynamonu

1 banan
1 marchewka
1/3 szklanki oleju
1/4 szklanki mleka

Suche składniki (mąka, cukry, cynamon, proszek do pieczenia) połączyć ze sobą, a osobno mokre - marchewkę startą na dużych oczkach i banana rozgniecionego widelcem. Następnie w dużej misce szybko i niezbyt dokładnie wymieszać wszystko ze sobą. Przełożyć ciasto do foremek i piec ok. 25 minut w 180 stopniach, aż będą lekko rumiane. Ostudzone można dodatkowo polać lukrem z utartego cukru pudru i soku z cytryny.
Przeglądałam wczoraj blok i znalazłam kilka niedokończonych rysunków. Niestety mam tendencje do tego, że coś zacznę, a później odkładam na bok i całkowicie zapominam. Prawdopodobnie stwierdzam, że muszą nabrać mocy prawnej ;)
I na koniec jeszcze krótka zabawa. Wiem, zbierałam się z tym jak sójka za morze. Jednak szczerze mówiąc nie mam się czym chwalić jeśli chodzi o seriale. Lubię oglądać, ale tak naprawdę nie mam kiedy. Obecnie regularnie śledzę tylko jeden, a reszta czeka. Wymienię te, które oglądałam i są na liście oczekujących.
Zasady
1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga.
2. Napisz kto Cię otagował.
3. Otaguj conajmniej 5 bloggerek.
4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.

Zostałam zaproszona przez Dusię.
Ulubione seriale:
1. Gossip Girl - Plotkarę zaczęłam oglądać w zeszłe wakacje, choć słyszałam o tym serialu już wcześniej. Nie miałam co robić, więc z ciekawości zobaczyłam o co w tym chodzi. No i mnie wciągnęło. Utknęłam na 3 sezonie.. Muszę jak najszybciej powrócić, bo dzieje się ;)
2. Pamiętniki Wampirów - sympatię dla tych wampirów zawdzięczam Weronice. Będąc u niej w Bremen siedziałyśmy po nocach i oglądałyśmy. Całkowicie popieram jej zachwyt Damonem ;D Też utknęłam, na 2 sezonie.  
3. Seks w wielkim mieście - a to widziałam wyrywkowo, nawet nie wiem ile sezonów. Chętnie obejrzę od początku. Te kobitki są niemożliwe ;)
4. Julia - i to ten jedyny, który śledzę na bieżąco. Nasz polski serial, nawet niezły, choć czegoś mi brakuje. Może większego tempa akcji? I główna bohaterka jak dla mnie lekko za mdła. Ale czekam na dalszy rozwój sytuacji.

Do zabawy zapraszam: Weronikę, Sue, kruszynę, Asię, Dominikę

12.06.2011

12 czerwca 2011

Nareszcie! Po kilku miesiącach męczenia się nad niesforną częścią garderoby.. skończyłam :) Jestem bardzo zadowolona z całości tej pracy. Poświęciłam jej dużo czasu i cierpliwości, choć chwilami miałam ochotę rzucić to w kąt. Pana na rysunku chyba nie muszę przedstawiać ;)

6.06.2011

6 czerwca 2011

Dzień dobry! Ależ się gorąco zrobiło. Przez ten upał nawet gotować mi się nie chce. To dobrze, mam przynajmniej przerwę w pieczeniu :) W zamian zabrałam się za rysowanie. Wena powróciła i już prawie skończyłam pracę nad którą siedzę od kilku miesięcy. Na dniach dodam efekt końcowy.

Jedna z wcześniejszych prac, narysowana rok temu na konkurs :)

4.05.2011

4 maja 2011

Witam!

Pogoda się popsuła i aż nie chce się wierzyć, że tydzień temu było tak ciepło. Na szczęście u mnie śnieg nie padał, tylko znacznie spadła temperatura.
Dziś rozpoczęły się matury i jedna z moich koleżanek jest tegoroczną maturzystką. Moja droga, trzymam za Ciebie kciuki :) Ja swoją maturę zdawałam już jakiś czas temu i nie było tak źle jak mogło mi się wydawać.
W dalszym ciągu kończę rysunek, który przyprawia mnie o ból głowy. Dobrze, że większość jest już narysowana. Został tylko kawałek, aczkolwiek trudny i szczegółowy.
Zanim pojawi się powyższa praca, pokażę kolejny rysunek sprzed trzech lat.
Podarowałam go mamie z okazji Dnia Matki :)

29.04.2011

29 kwietnia 2011

Hej! Właśnie oglądnęłam królewski ślub i się wzruszyłam. Piękna ceremonia, podobało mi się. Jestem osobą, która szybko się wzrusza, a w szczególności przy takich uroczystościach jak śluby.
Od paru dni zapowiadają burze, ale żadnej jeszcze nie było. Dzisiaj jest przepiękna pogoda, cieplutko, około 24 stopni. Szkoda, że ma się ochłodzić.
Zaczyna się długi weekend. Nie mam konkretnych planów. Posiedzę w domu i będę rysować, bo mam trochę roboty. Tymczasem dodaję jeszcze jeden rysunek w stylu mangi. Powstał cztery lata temu. Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)

27.04.2011

27 kwietnia 2011

Dzień dobry! Dzisiaj wstałam wyjątkowo wcześnie, już kilka minut po siódmej. Zjadłam dobre śniadanie składające się z miski płatków kukurydzianych z truskawkami i mlekiem :) Doprowadziłam się do porządku i niedługo idę do miasta.
Za oknem świeci piękne słońce, trzeba korzystać ;) A nawiązując do tej wiosennej, kolorowej aury zamieszczę rysunek, który powstał już trzy lata temu. Obecnie rysuję kilka prac, więc jak tylko skończę, pokażę je tutaj.
Miłego dnia!

13.02.2011

13 lutego 2011

Jak mija Wam weekend? Ja mimo tego, że siedzę w domu, to nie narzekam na nudę. Wczoraj wieczorem chciałam napisać jeszcze jednego posta, ale nagle kilka minut po 19, kiedy z rodzicami oglądałam Fakty wyłączyli telewizję. Ogólnie padła kablówka, internet i telefon =.= W takim momencie widać jak człowiek od tej całej technologii jest uzależniony. Dobrze, że jest jeszcze video i dvd. Włączyliśmy sobie film na kasecie. Po paru godzinach wszystko wróciło (w momencie kiedy mama zadzwoniła na infolinię dowiedzieć się co się stało.. może powinna była od razu to zrobić ;D), była jakaś awaria. Cóż poradzić, zdarza się. Ten wieczór i noc nie były nudne, bo po tym jak poszłam spać przebudził mnie dzwonek komórki w pokoju rodziców. Najpierw pomyślałam, że coś mi się śni, ale po chwili się ocknęłam i zorientowałam, że faktycznie coś dzwoni i jest środek nocy. Popatrzyłam na zegarek, a tam 2:30. Luuuuudzie, ja nie wiem kto o tej porze się dobijał, ale był chyba święcie przekonany, że do odpowiedniej osoby dzwoni. Prawie wszyscy powstawali i ruch się w domu zrobił jak za dnia, haha. Mama wyłączyła telefon, a rano sprawdziła, że jakiś nieznany nam numer dzwonił poza tym jednym połączeniem jeszcze trzy razy. Gdyby mnie ktoś tak wydzwaniał w nocy, to odebrałabym sprawdzić kto jest tak nienormalny i zakłóca sen. Zapewne była to jakaś pomyłka, podejrzewam, że nietrzeźwa ;P
Rano obudził mnie okropny ból brzucha :( Domyślam się czym spowodowany. Mamo, nie jem więcej Twoich gołąbków, hahaha.
Dzisiaj mam parę rzeczy do zrobienia, więc biorę się do roboty. Pod wieczór wstawię przepis na muffiny z nutellą :) Ciao!

Rysunek (pisałam już tutaj o nim i dawałam zdjęcie), który męczę już dość długo i uwierzcie, że to wdzianko jest cholernie ciężkie do narysowania. Lubię utrudniać sobie życie.

3.02.2011

3 lutego 2011

Hej. Wredne przeziębienie i mnie dopadło :( A tak długo zdrowo się trzymałam. Chociaż podejrzewałam, że bakterie mnie zaatakują, skoro wszyscy w domu chorują. Co prawda, to tylko katar, ale za to jaki uciążliwy. Chyba ze sto chusteczek już wysmarkałam.. cholera! Wzięłam już odpowiednie leki i mam nadzieję, że się polepszy. Póki co, usycham i wodę piję litrami. Jak to Em wczoraj mi napisała, będę suchotnicą, hahaha.
Było już dwa razy kulinarnie, to teraz popiszę o czymś innym, a dzisiaj tylko dodam zdjęcie mojego drugiego śniadanka, czyli jogurt grecki z miodem i orzechami. Mniam!
Miałam napisać coś o rysowaniu. Rysuję odkąd pamiętam i będąc jeszcze kilkuletnią dziewczynką, znajoma mamy zauważyła, że rysuję inaczej, ładniej, niż inne dzieci w moim wieku. Bardzo to lubiłam i kiedy bywałam z wizytą u lekarza, zawsze tam był stoliczek, kartki i kredki, a ja zamaszyście coś tworzyłam. Ogromną przyjemność sprawia mi rysowanie dla innych i choć teraz trochę się rozleniwiłam, to mam parę próśb i obecnie nad nimi pracuję. Wiadomo, że nie zawsze mam ochotę, żeby coś rysować, a jak jeszcze wena gdzieś się zapodzieje, to pomimo wielkich chęci stworzenia czegoś konstruktywnego, nic nie wychodzi. Na szczęście teraz wena twórcza zagościła u mnie na dobre.
Taki mały kolaż moich paru prac. Jak stworzę coś nowego, to będę tutaj zamieszczać. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu moja twórczość. Trzymajcie się!

27.01.2011

Mocno czekoladowe

Pozostanę w temacie kulinarnym i zaprezentuję kolejne słodkości. Jedne z moich ulubionych ciasteczek.
Kiedy jest szaro, ponuro i zimno, najlepiej zjeść coś czekoladowego. Jestem ogromną wielbicielką słodyczy i to mnie kiedyś zgubi. Ale jak tu się oprzeć takim pysznościom? ;) Ten wspaniały przepis znalazłam tutaj.

Ciasteczka mocno czekoladowe

Składniki:
  • 180g gorzkiej czekolady (używam czekolady Wedel)
  • 1/4 szklanki masła
  • 1/2 szklanki cukru (100g)
  • torebka cukru waniliowego (8g)
  • 2 jajka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki (250g)
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • cukier puder do obtoczenia
Roztopić czekoladę w kąpieli wodnej z masłem. Odstawić do lekkiego ostygnięcia. Ubić jajka z cukrem na kogel-mogel (białą, puszystą i gęstą masę). Dodać roztopioną czekoladę i wymieszać. Wsypać mąkę wymieszaną z solą, kakao i proszkiem do pieczenia. Wymieszać dokładnie. Następnie wstawić do lodówki na ok. 1 godzinę.
Wyjąć i formować w palcach kule wielkości orzecha włoskiego. Obtaczać w cukrze pudrze. Kule układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko je spłaszczyć.
Piec w 175 stopniach przez 12 minut.
W następnej notce napiszę co nieco o rysowaniu. Poniżej praca, którą obecnie kończę.