31.12.2016

Z nadzieją na nowy rok

Dawno mnie tutaj nie było. Trochę dziwnie pisać po takiej dłuższej nieobecności, ale nie chciałam żegnać tego 2016 roku bez słowa tutaj. Nie wiem czy ktoś jeszcze zagląda do moich skromnych progów, widzę, że trochę się pozmieniało. A dlaczego mnie nie było? Tak różnie w życiu się układa, na pewne sprawy nie mamy wpływu, a ja musiałam poukładać myśli, zdarzenia. Na pewno ten kończący się rok dla mnie nie należał do najszczęśliwszych. Wszystko zaczęło się od pechowego wypadku... Aby jednak nie marudzić, to ostatnie dwanaście miesięcy przyniosły także radosne nowiny i pozytywne wydarzenia, bo przecież pewna równowaga powinna być zachowana ;-).
Oczekuję nowego roku z wielką nadzieją na lepszy czas. Również z blogiem mam pewne plany, choć kto wie, czy to nadal będzie Barbarella? ;-)

Życzymy Wam pięknego, radosnego, spełnionego, pełnego miłości 2017 Roku! Niech każdy dzień będzie pełen magii, uśmiechu i kociego mruczenia.

Basia i Bianka :-)

31.08.2016

Na koniec sierpnia i wakacji

Ponownie zjawiam się na koniec miesiąca i tak się składa, że także na zakończenie wakacji. Chociaż ja już od połowy sierpnia nie mam wolnego. Trochę się u mnie pozmieniało, drugi staż, poranne wstawanie. Niestety wczesne pobudki wciąż mi nie służą i jak jeszcze jest ciepło, a dzień długi, to nieco łatwiej się zmotywować. A co będzie jak nadejdzie jesień i wraz z nią chłody i późniejsze wschody słońca... Tego nigdy nie lubiłam, wstawania w ciemnościach, haha. Ale taka kolej rzeczy, lato się kończy i troszkę szkoda, że w tym roku było tak mało stabilnej pogody.
Mimo dynamicznej aury, co sobie pojadałam owoców, to moje ;-). I tak np. jedne z ulubionych, maliny niedawno wylądowały w drożdżówkach z białą czekoladą. Wciąż za rzadko używam drożdży i za każdym razem wyrobienie gładkiego, elastycznego ciasta to dla mnie nie lada wyzwanie. Szczęśliwie próby kończą się sukcesem i efekt końcowy jest zjadliwy ;-). Niemniej muszę więcej poćwiczyć.
Tymczasem do następnych wakacji :-).

31.07.2016

Pełnia owoców

Jak mija Wam lato? Jesteśmy na półmetku wakacji, aż trudno uwierzyć. Wciąż nie pojawiam się tutaj zbyt często, ale staram się korzystać z każdego ciepłego dnia, mimo deszczy. To świetny czas na spotkania, wycieczki małe i duże. Choć tych większych nie miałam i nie mam w planach, to mniejsze są równie ciekawe i przyjemne :-).
Na zdjęciu kwintesencja lata. Tyle cudownych owoców, a tak mało czasu na jedzenie. I kiedy zastanawiam się co z nich zrobić, najczęściej zjadam same lub dorzucam do płatków na śniadanie. Obecnie królują u mnie borówki i maliny. I tak na dzisiejsze śniadanie zgodnie z naszą tradycją były naleśniki, tym razem z masłem orzechowym i borówkami, a maliny wylądują w serniku. Dlaczego lato nie trwa dłużej... ;-).

20.06.2016

Burzowe lato i brownie

Sporo się dzieje jeśli popatrzymy w niebo. Jest ciepło, ale wody Matka Natura nie żałuje ;-). W zeszły poniedziałek w moim mieście było oberwanie chmury, wszystko pływało i moje szczęście, że mieszkam na wzgórzu. Nie brakuje burz, które mimo swej mocy lubię obserwować. Jednak nie lubię kiedy od rana wiszą ciężkie chmury i przez cały dzień leje. Wtedy najlepiej upiec ciasto z dużą ilością czekolady i korzystając z sezonu dodać plasterki truskawek. Brownie sprawdzi się idealnie!
Och, jak ja dawno nie piekłam brownie... Wielki błąd z mojej strony, który na szczęście nadrobiłam :-).

Brownie z truskawkami

200 g masła
200 g gorzkiej czekolady
3 jajka
250 g cukru
135 g mąki

Dodatkowo
opcjonalnie: 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii, 1 łyżka masła orzechowego lub szczypta soli
kilka truskawek
100 g czekolady deserowej lub mlecznej

Piekarnik nagrzać do 160°C. Przygotować małą prostokątną foremkę o wymiarach 21 x 28 cm (lub innej o takiej samej powierzchni np. 24 x 24 cm; ja użyłam foremki 21 x 21 cm), posmarować ją masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Masło włożyć do rondelka i na minimalnym ogniu roztopić. Dodać 2 gorzkie czekolady połamane na kosteczki i cały czas mieszając roztopić, odstawić z ognia.
W oddzielnej misce rozmiksować lub wymieszać rózgą jajka z cukrem. Dodać do nich roztopioną czekoladę z masłem, wanilię i masło orzechowe jeśli ich używamy, zmiksować lub wymieszać rózgą na gładką masę.
Dodać mąkę i zmiksować na jednolite ciasto. Wyłożyć do przygotowanej blaszki, na wierzchu położyć cienkie plasterki truskawek z zachowaniem ok. 1 cm odstępów. Posypać pokrojoną w 1, 2 cm kosteczkę czekoladą deserową lub mleczną.
Wstawić do piekarnika i piec przez ok. 35 minut, aż ciasto lekko urośnie (jeśli używamy większej blaszki, ciasto będzie gotowe szybciej, jeśli mniejszej - czas pieczenia należy wydłużyć; u mnie ze względu na nieco mniejszą blaszkę ciasto piekło się nieco dłużej, ok. 10 - 15 minut). Po upieczeniu i ostudzeniu pokroić na małe kawałeczki.
Kawałek takiego brownie zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na czekoladę :-). A smakowało jeszcze lepiej, bo dodałam kawałki mlecznej czekolady wprost z Hiszpanii. Uchowałam całą 300 g tabliczkę i tutaj wpasowała się fantastycznie, choć użyłam tylko 1/3.
A tak z Bianeczką obserwowałyśmy ponurą aurę. Podobno upały zbliżają się wielkimi krokami i możemy jeszcze zatęsknić za deszczem ;-).

31.05.2016

Lato czeka

Przerwa była dłuższa niż sądziłam. Czas upłynął szybko i nim się obejrzałam na kalendarzu pojawił się ostatni dzień maja. Aż dziwnie, mamy prawie lato, a jeśli spojrzeć za okno, to śmiało można stwierdzić, że jest lato. I skoro jest tak ciepło, to oznacza sezon świeżych owoców. W tym roku miałam już okazję jeść rabarbar oraz nasze krajowe truskawki. Rabarbar był bohaterem muffinek, a truskawki cudownie smakowały w torcie urodzinowym i tarcie :-). Najlepsze, że to dopiero początek owocowych, letnich wypieków. Nieśmiało przyznam, że chęci powracają i znów częściej współpracuję z piekarnikiem ;-). Ile dobrego z tego będzie?

Bez obietnic i zapewnień, po prostu - niech się dzieje. Pięknego lata!

09.04.2016

Wiosenne śniadanie

W ostatnich dniach takie śniadania goszczą na moim talerzu. Wiosennie, lekko i chrupiąco. Kremowy serek, świeża rzodkiewka, kiełki słonecznika, a to wszystko na chrupkim pieczywie wieloziarnistym na zakwasie. Prawdę mówiąc bardzo rzadko kupuję tego typu pieczywo, ale czasami mam ochotę na coś innego ;-). Do tego jajko i pyszna kawa zbożowa na mleku. I jak za oknem jeszcze świeci słońce, to dzień tak rozpoczęty z pewnością będzie udany :-).
Przy okazji zaprezentuję moją nową miau filiżankę :-). Kupiłam ją jeszcze zimą w Home&You, ale poza instagramem nie pokazywałam jej tutaj. Do filiżanki jest także podstawek ozdobiony małymi śladami kocich łapek. To chyba najbardziej uroczy z moich kocich gadżetów.
Skoro wspomniałam o instagramie, to nadal zapraszam na mój profil barbianka ;-).
Dobrego weekendu!

01.04.2016

Kwiecień. Wiosennie i pięknie

Witajcie w kwietniu :-). Gdzie nam uciekł ostatni miesiąc, a wraz z nim Wielkanoc? Mógłby ten czas odrobinę zwolnić, ale z drugiej strony cieszę się, że z dnia na dzień jest cieplej, piękniej. Wiosna odważniej wkroczyła i aż chce się działać. Wraz z początkiem miesiąca jestem pełna optymizmu, mam plany i z przepięknym błękitnym niebem i słońcem za oknem wszystko zdaje się łatwiejsze. Oby ta dobra energia towarzyszyła mi jak najdłużej, czego i Wam życzę.
Na koniec kilka wielkanocnych migawek. Jak zawsze rodzinnie i smacznie :-).

30.03.2016

4 lata z Bianką

Dzisiaj mamy małe święto z panienką Bianką ;-). Urodziny ma dopiero za kilka miesięcy, ale dokładnie pamiętam dzień, w którym przyjechałam z nią do domu. Już opisywałam tutaj chwile i emocje związane z tym wydarzeniem sprzed czterech lat i mogę je wspominać aż do znudzenia. To małe, futrzaste stworzenie daje tyle szczęścia, że obecnie trudno mi wyobrazić sobie życie bez naszych "pogaduszek", wygrzewanych kolan i brzucha oraz najcudowniejszego spojrzenia. Wiem, że Bianeczka skradła i Wasze serca i obie jesteśmy wdzięczne za każde dobre słowo :-).
Wąsiata mrucznie pozdrawia. ♥

27.03.2016

Radosnych Świąt!

Wesołych, rodzinnych, ciepłych i smacznych Świąt Wielkanocnych! Życzymy Wam z Bianką pięknych chwil :-).

15.03.2016

Marmurkowa. Babka i nieśmiała wiosna

Wielkanoc za niecałe dwa tygodnie, więc to najwyższa pora, aby pomyśleć o świątecznych wypiekach. U mnie w domu nie tylko do mnie należy pieczenie słodkości, bo w końcu sernik z rosą to specjalność mojej mamy ;-). Także tradycyjna babka w formie z kominkiem jest jej stałym punktem, choć od kilku lat nie piecze takiej całkiem zwykłej, lecz majonezową, którą serdecznie i Wam polecam. Ja z kolei lubię wyszukiwać nowe przepisy i dzięki temu na naszym wielkanocnym stole może pojawić się coś, czego jeszcze nie mieliśmy okazji próbować. Wiem, babka marmurkowa to klasyk i mama kiedyś często taką piekła, ale od pewnego czasu bywa tylko jedna i nie jest nią wspomniana dwukolorowa. W tym roku postanowiłam to zmienić i tym sposobem będziemy mieć dwie babki.
To takie proste, ułożyć na przemian dwa kolory ciasta i upiec, ale jest w tym coś niezwykłego. Po przekrojeniu fantazyjne wzory ukazują się naszym oczom. I to właśnie ten niesamowity efekt sprawia, że tak bardzo podoba mi się babka marmurkowa i w końcu zdecydowałam się na jej upieczenie. Do tego oczywiście jest pyszna, miękka, nie za słodka, idealna.
Przepis zaczerpnęłam z gazetki firmy Tupperware i piekłam w foremce Mini Silikonowy Król :-). Z powodzeniem można użyć także innej keksówki. W przepisie nie ma też takiej uwagi, ale wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Babka marmurkowa

2 szklanki mąki pszennej
225 g masła
1 szklanka cukru
4 jajka
1/2 szklanki mleka
1 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
łyżeczka olejku waniliowego - użyłam ekstraktu
szczypta soli
120 g gorzkiej czekolady lub 4 - 5 łyżek kakao

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Masło ubić na puszystą masę, dodać cukier i nadal ubijać. Dodawać pojedynczo jajka, cały czas mieszając. Dodać olejek waniliowy i ponownie zmiksować. Do powstałej masy dodawać mąkę z proszkiem i solą na przemian z mlekiem, mieszać do momentu połączenia się składników.
Ciasto podzielić na dwie części. Do jednej dodać kakao lub roztopioną, przestudzoną czekoladę.
Do foremki nakładać ciemną i jasną masę na przemian, wedle uznania i fantazji. Na górze widelcem można zrobić zygzaki. Jeśli używamy zwykłej keksówki, nie silikonowej, to najpierw należy wysmarować ją masłem i oprószyć mąką.
Piec w 160°C przez około 70 - 80 minut do tzw. suchego patyczka.
Wiosna nadal nieśmiało zagląda i próbuje się rozgościć. Niestety pozostaje nam jedynie cierpliwie czekać i w domu tworzyć radosny nastrój wypełniając parapety oraz stoły kwiatami :-). Oby te żywe kolory przyciągnęły jak najszybciej prawdziwą wiosnę.

29.02.2016

Żegnam zimę. Szykuje się wiosna

Minął cały luty w tempie błyskawicznym i dopiero w ostatni dzień zebrałam się do napisania tutaj. Wkroczyłam w ten miesiąc pełna optymizmu i energii, ale niestety nie było tak przez cały czas. Tak jak wspominałam na początku lutego, pierwsze tygodnie nowego roku były trudne i kilka następnych także nie należało do łatwych. Jednak teraz definitywnie kończę okres uśpienia, złych myśli, szarości. Może temperatura za oknem nie jest jeszcze zachwycająca, ale rozpoczynający się marzec to znak dobrych zmian. I dlatego wiem, że będzie lepiej :-). Wierzę, że także to miejsce się ożywi.
A na zdjęciu pyszne drugie śniadanie w postaci jogurtu stracciatella w dużym, 500 g słoju. Oczywiście nie zjadłam wszystkiego za jednym razem ;-).

01.02.2016

Luty. Tosty prawie jak pączki

Nowy miesiąc, już drugi. Styczniowe dni minęły szybciej niż się spodziewałam i choć ostatnie tygodnie były dla mnie trudne, to już nie myślę o tym, co przykre. Luty rozpoczęłam z nową energią i optymizmem, bo w końcu nikt za mnie nie będzie szczęśliwy :-).
Skoro luty, to za kilka dni Tłusty Czwartek! Stwierdziłam, że ten tydzień i zarazem początek miesiąca dobrze będzie rozpocząć od słodkiego, konkretnego śniadania. Tosty francuskie uwielbiam od dawna i kiedy tylko w domu pojawi się chałka, zawsze odkładam sobie chociaż kawałek. To bardzo prosty, szybki i co najważniejsze smaczny pomysł na poranny posiłek. Tym razem postanowiłam nadziać moje tosty dżemem i po usmażeniu obtoczyć w drobnym cukrze. Przypominały pączki :-). Inspirację do śniadania znalazłam tutaj. Ach, i luty to także miesiąc naszych cudownych kocich przyjaciół, więc wybór talerza nie był przypadkowy ;-).
Słodkiego, mrucznego lutego!

30.01.2016

Pechowo. Spóźniony tort urodzinowy

Jak pech to pech. Zdecydowanie początek tego roku nie sprzyja mi, nawet internet odmówił współpracy. Ale pośród niemiłych wiadomości i zdarzeń jedno mi się udaje. Jedzenie. Kulinarnie 2016 rok rozpoczęłam dobrze i do listy swoich sukcesów mogę dopisać piękny tort. Okazja była nie byle jaka, więc musiało to być coś wspaniałego. Kiedy skończyłam dekoracje byłam z siebie bardzo dumna, bo tortów zbyt często nie piekę i zawsze jest to dla mnie wyzwanie. No, były małe niedociągnięcia wizualne, za to smak... Cudowny! Jeśli tak jak ja lubicie słodko - słone połączenia: masło orzechowe, banany, kwaśny dżem i ciasto czekoladowe, polecam! Raczej nie da rady zjeść więcej niż jeden kawałek, bo tort jest niesamowicie sycący. Oczywiście sporej dawki kalorii też mu nie brakuje, ale warto ;-).
Po małych problemach technicznych, zapraszam na najlepszy tort urodzinowy! Przepis z niezawodnych Moich Wypieków.
Tort z masłem orzechowym i bananami

Ciasto czekoladowe
4 duże jajka
200 ml mleka
170 ml oleju słonecznikowego lub rzepakowego
1,5 szklanki brązowego cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
200 g mąki pszennej
80 g kakao
pół łyżeczki sody oczyszczonej
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W naczyniu roztrzepać lekko jajka, dodać mleko, olej, cukier, ekstrakt z wanilii - wymieszać do połączenia.
Do drugiego naczynia przesiać mąkę, kakao, sodę oczyszczoną, proszek do pieczenia. Przesiane składniki wsypać do wymieszanych mokrych składników i wymieszać do połączenia (np. przy pomocy rózgi kuchennej, nie używając miksera).
Formę o średnicy 21 - 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Przelać do niej ciasto. Piec w temperaturze 170°C przez około 60 minut lub dłużej, do tzw. suchego patyczka. Wyjąć z piekarnika, wystudzić.
Ciasto urośnie z wybrzuszeniem. Z wystudzonego ciasta odciąć 'górkę' i pokruszyć. Pozostałe ciasto przekroić wzdłuż na 3 części.

Krem orzechowy
500 g serka mascarpone, schłodzonego
250 g masła orzechowego, w temperaturze pokojowej
30 g cukru pudru

Wszystkie składniki umieścić w misie miksera i zmiksować używając mieszającej (nie ubijającej) końcówki miksera.
Powstały krem podzielić na 3 równe części: dwie na przełożenie tortu, trzecia na boki i wierzch tortu.

Dodatkowo
2/3 szklanki dżemu z czarnej lub czerwonej porzeczki - użyłam ekstra gładkiego z czarnej porzeczki z jeżyną
2 banany, pokrojone w plasterki i obtoczone w soku z cytryny (dzięki temu nie będą ciemniały)
garść orzeszków ziemnych do dekoracji
pół szklanki ponczu: likier kawowy wymieszany z wodą w proporcji pół na pół
kilka pokruszonych krakersów wymieszanych z pokruszonym czekoladowym ciastem

Wykonanie
Pierwszy blat ułożyć na paterze. Nasączyć 1/3 kawowego ponczu. Posmarować dżemem porzeczkowym, następnie częścią kremu orzechowego. Ułożyć plasterki banana. Przykryć kolejnym czekoladowym blatem, który nasączyć połową pozostałego ponczu. Posmarować dżemem porzeczkowym, następnie częścią kremu orzechowego, ułożyć banany. Przykryć kolejnym czekoladowym blatem, który nasączyć resztą ponczu. Boki i wierzch tortu posmarować pozostałym kremem, oprószyć okruszkami, przyciskając je do tortu. Schłodzić. Udekorować orzeszkami ziemnymi.
Przechowywać w lodówce.
5! ♥

21.01.2016

To już 5 lat

Tak, to 5 lat blogowania, pięć lat z Wami :-). Nie sądziłam, że zostanę tutaj na tak długo, a to minęło tak szybko... Ostatnimi czasy trochę zaniedbałam Barbarellę, ale zawsze można się poprawić, prawda? Wspominałam już o tym i powoli wracam. Jak mi to wyjdzie? nie wiem, ale mogę napisać, że postaram się.
Nie będę się rozpisywać o minionych pięciu latach, bo nie jestem w tym dobra, ale nie ma też takiej potrzeby. Wystarczy jedno słowo: Dziękuję. ♥
A na urodzinowy wypiek zapraszam w weekend ;-).

19.01.2016

Wspólny sernik

Pieczenie w towarzystwie nie jest takie złe ;-). A tak serio, to wielka frajda, szczególnie jeśli pomocnikiem jest brat. Aż dziwne, że dopiero teraz wpadliśmy na ten pomysł, choć mój braciszek na co dzień zgłębia tajniki gastronomi. Ale w końcu nadeszła ta wielka chwila i wspólnie upiekliśmy pyszny migdałowy sernik. Świetną okazją był Sylwester i Nowy Rok, więc tym oto wspaniałym wypiekiem wkroczyliśmy w 2016 rok.

Jak na mój drugi w życiu sernik, a pierwszy we współpracy z bratem wyszedł naprawdę nieźle. Trzeba będzie jeszcze poćwiczyć ;-). I jeśli wizualnie nie było ideału, to smak wszystko wynagrodził, a im dłużej leżał, tym był lepszy. Zgodnie ze słowami autorki przepisu :-).
Z książki Moje Wypieki - Wielki Powrót! oraz na stronie klik
Migdałowy sernik z Amaretto

Spód
180 g ciastek digestive (lub innych pełnoziarnistych, owsianych itp.)
50 g roztopionego masła
kilka kropel ekstraktu lub aromatu migdałowego

Masa serowa
750 g twarogu tłustego lub półtłustego, zmielonego przynajmniej dwukrotnie - użyłam twarogu z wiaderka
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (400 g)
4 jajka
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (lub aromatu migdałowego)
100 ml amaretto lub innego likieru migdałowego
1 łyżka mąki ziemniaczanej
100 g podprażonych płatków migdałowych oraz trochę do dekoracji

Ponadto
2 łyżki amaretto
1/2 szklanki cukru pudru

Ciastka, masło i ekstrakt migdałowy zmiksować w malakserze. Masa ciasteczkowa powinna mieć konsystencję mokrego piasku. (Można też najpierw drobno pokruszyć ciastka, dodać roztopione masło i wymieszać).
Spód formy o średnicy 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód wyłożyć masę ciasteczkową, wyrównać; na czas przygotowania masy serowej włożyć do lodówki.

Wszystkie składniki na masę serową powinny być w temperaturze pokojowej.
Ser dokładnie utrzeć. Wlać mleko skondensowane, dalej ucierać, aż do połączenia się składników. Dodać jajka, utrzeć. Dodać likier oraz ekstrakt z migdałów (lub aromat), wmieszać mąkę ziemniaczaną. Wszystko wymieszać na gładką masę. Na samym końcu dodać podprażone płatki migdałów. Wymieszać.
Masę serową wylać na schłodzony spód z ciastek. Piec przez około 60 minut w 175°C. Sernik jest gotowy, gdy jego środek jest wypieczony i sprężysty (sprawdzamy patyczkiem). Wystudzić w formie. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc.

Amaretto rozetrzeć z cukrem pudrem (grzbietem łyżki lub mikserem), aż powstanie gładki lukier. W razie konieczności dodać więcej cukru pudru lub likieru. Lukrem udekorować sernik. Wierzch posypać płatkami migdałów.
Przechowywać w lodówce.

09.01.2016

Na pokrzepienie. Zima

Kolorowo, wiosennie na moim talerzu, ale tego właśnie potrzebowałam. Początek roku nie jest dla mnie zbyt szczęśliwy, ale od teraz może być tylko lepiej. Przydarzył mi się mały wypadek i nie, zima, która do nas nareszcie zawitała nie jest temu winna. Można tysiąc razy iść tą samą drogą i za tysiąc pierwszym przewrócić się. A upadek ze schodów boli jeszcze bardziej. Dawno tak się nie potłukłam, ale jak to się mówi - do wesela się zagoi ;-).
Żywe kolory na śniadanie, a za oknem śnieg. No, był jeszcze wczoraj, bo obecnie wszystko się topi. Tylko trzy dni z białym puchem to zdecydowanie za mało i liczę, że to był dopiero początek prawdziwej zimy. Było już bardzo mroźno, później biało, więc niech teraz połączenie obu zostanie z nami na nieco dłużej. Może i nie przepadam za zimnem, ale widok gęsto sypiących płatków, które w mgnieniu oka otulają całe miasto ma w sobie magię. Dla takich chwil zniosę nawet mróz ;-).

Z Bianką podziwiałyśmy najzimniejszą porę roku. I sprawdziłyśmy też jak zimny jest śnieg :-).

01.01.2016

2016. To będzie piękny rok

Witajcie w Nowym Roku! Pierwszy stycznia powitał mnie mroźno i mgliście, ale w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy na pewno nie zabraknie wielu ciepłych i słonecznych dni ;-). Sylwestrową noc spędziłam w domu, rodzinnie. Tylko Bianeczka przeżyła chwile stresu, ale znalazła sobie bezpieczne miejsce i przez nikogo nie zaczepiana przeczekała ten czas. A skoro już o mojej wąsiatej mowa, to po raz kolejny będzie mi towarzyszyć kalendarz Kota Simona. Mrucznie!
Czego sobie życzę? Tego samego co w poprzednim roku - być szczęśliwą. Spełniać marzenia i cieszyć się każdym dniem :-). To będzie piękny, magiczny, wyjątkowy rok. Bo każdy jest jedyny i niepowtarzalny.