To dziś mamy święto mnóstwa serduszek, kwiatków i innych cukierkowych różności. Ale mnie to jakoś szczególnie nie obchodzi. Nie świętowałam i nie świętuję, choć przyznaję, że to miłe. Poza tym, miłość i słodkości staram się okazywać na co dzień. A szczególne miejsce w moim serduszku zajmuje Bianeczka ;-)
Mruczne uściski i całuski - od nas dla Was :-)
14.02.2014
12.02.2014
Muffiny z żółtym serem
To chyba pierwszy raz kiedy upiekłam w pełni wytrawne muffiny. Bez cukru, lecz z żółtym serem i przyprawami. Przypominają nieco pizzę, można kombinować z dodatkami, a zapach, który roznosi się podczas pieczenia jest nieziemski. Długo pozostają świeże, za co kolejny wielki plus. Po prostu przepyszne!
inspiracja - Moje Wypieki
|10 - 11 sztuk, u mnie wyszło 12|
250 g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 średniej wielkości marchewka, starta na tarce o średnich oczkach
150 g sera żółtego, użyłam goudy, startego na tarce o średnich oczkach
75 ml oleju
220 ml mleka
2 jajka
pół łyżeczki soli
inne przyprawy - pieprz, papryka słodka lub ostra, chilli - do smaku
zioła do smaku, np. oregano, szczypiorek, natka pietruszki itp., użyłam suszonej bazyli
dodatkowo
30 g sera żółtego na wierzch muffinek
papryka w proszku, do oprószenia
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Do naczynia przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i wybranymi przyprawami, odłożyć.
Do drugiego naczynia wlać mleko, olej, lekko roztrzepane jajka, startą na tarce marchew i ser żółty, posiekane zioła.
Połączyć zawartość obu naczyń, wymieszać widelcem, mieszając w jednym kierunku, do połączenia /nie miksować przy pomoce miksera/.
Formę do standardowych muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasta nałożyć prawie do wysokości papilotek. Z wierzchu posypać startym żółtym serem i oprószyć delikatnie papryką.
Piec w temperaturze 190 stopni przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka (muffinki mogą się wydawać mokre na patyczku, to przez stopiony żółty ser. Jednak nie powinno być na patyczku śladów surowego ciasta). Wyjąć, wystudzić na kratce.
Smacznego!
inspiracja - Moje Wypieki
|10 - 11 sztuk, u mnie wyszło 12|
250 g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 średniej wielkości marchewka, starta na tarce o średnich oczkach
150 g sera żółtego, użyłam goudy, startego na tarce o średnich oczkach
75 ml oleju
220 ml mleka
2 jajka
pół łyżeczki soli
inne przyprawy - pieprz, papryka słodka lub ostra, chilli - do smaku
zioła do smaku, np. oregano, szczypiorek, natka pietruszki itp., użyłam suszonej bazyli
dodatkowo
30 g sera żółtego na wierzch muffinek
papryka w proszku, do oprószenia
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Do naczynia przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia, solą i wybranymi przyprawami, odłożyć.
Do drugiego naczynia wlać mleko, olej, lekko roztrzepane jajka, startą na tarce marchew i ser żółty, posiekane zioła.
Połączyć zawartość obu naczyń, wymieszać widelcem, mieszając w jednym kierunku, do połączenia /nie miksować przy pomoce miksera/.
Formę do standardowych muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasta nałożyć prawie do wysokości papilotek. Z wierzchu posypać startym żółtym serem i oprószyć delikatnie papryką.
Piec w temperaturze 190 stopni przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka (muffinki mogą się wydawać mokre na patyczku, to przez stopiony żółty ser. Jednak nie powinno być na patyczku śladów surowego ciasta). Wyjąć, wystudzić na kratce.
Smacznego!
11.02.2014
Owsianka dla uczczenia
Zdałam! Dziękuję za trzymanie kciuków :-) Egzamin, którego się obawiałam mam już za sobą. Stres minął, więc mogę nieco odetchnąć. I dzisiaj rano chciałam jakoś uczcić ten mały sukces.
Rzadziej niż kiedyś jadam owsianki, dlatego to był najlepszy wybór na śniadanie. Tak, jak dawniej, dodałam same słodkości. Smak cappuccino, nutella i wspomnienie lata... truskawki. Jak dobrze mieć zapasy letnich owoców :-)
Rzadziej niż kiedyś jadam owsianki, dlatego to był najlepszy wybór na śniadanie. Tak, jak dawniej, dodałam same słodkości. Smak cappuccino, nutella i wspomnienie lata... truskawki. Jak dobrze mieć zapasy letnich owoców :-)
P.S. O przepisie na serowe muffiny nie zapomniałam ;-)
9.02.2014
Niedzielne śniadanie: wytrawne muffiny
Zaglądam tutaj tylko na chwilę, aby dać znać, że żyję i mam się całkiem nieźle. Niestety, ale nie mogę jeszcze wrócić do regularniejszego blogowania, bo ciągle męczę się z sesją. Jakoś w tym roku sesja wlecze się niemiłosiernie, co akurat na trzecim roku nieco denerwuje. Na szczęście jestem już blisko końca. Jutro ostatni egzamin i... trochę czarno to widzę, haha. Nagle wszystko inne wydało mi się ciekawsze niż nauka. Wczoraj poszłam na zakupy, a dzisiaj piekłam i oglądałam Zimowe Igrzyska Olimpijskie (pierwsze złoto w skokach!) :-)) Dobra, nie olałam sprawy i coś się uczyłam, ale jak będzie...? Oby tylko zaliczyć. Trzymajcie kciuki.
Wiem, że dziś Międzynarodowy Dzień Pizzy, więc śniadaniem nawiązałam do tej znanej i lubianej potrawy. Wytrawne muffiny z żółtym serem sprawdziły się znakomicie. I na przepis zapraszam jutro :-)
Udanego tygodnia!
Wiem, że dziś Międzynarodowy Dzień Pizzy, więc śniadaniem nawiązałam do tej znanej i lubianej potrawy. Wytrawne muffiny z żółtym serem sprawdziły się znakomicie. I na przepis zapraszam jutro :-)
Udanego tygodnia!
5.02.2014
Znacznie lepiej
Moje samopoczucie jest już lepsze, katar tak nie dokucza, tylko nieco chrypię. Niby zwykłe przeziębienie, ale naprawdę potrafi dokuczyć. Jednak trudno być zdrowym kiedy wokół pełno zarazków i pogoda, która z jednej strony cieszy (słońce! i prawie nie ma śniegu), a z drugiej takie ocieplenie może załatwić nam choróbsko. Cóż, mówi się trudno i muszę wrócić do pełni zdrowia.
Sesja trwa i jeszcze pozostał mi jeden egzamin. Tylko, że tak bardzo nie chce mi się uczyć, haha. Cudem skończyłam pisanie pracy zaliczeniowej na dzisiaj. Jak zwykle moje nieogarnięcie nie zna granic.
Przeglądając blogi natknęłam się na informację, że dziś jest światowy dzień Nutelli. No jasne! A ja wciąż o tym zapominam. Gdybym nie była taką sklerotyczką i przede wszystkim zapisała w kalendarzu, to mogłabym coś wymyślić. Tym bardziej, że miałam jeszcze cały, nietknięty słoik. A tak, zadowoliłam się chałką z grubszą warstwą tego czekoladowego kremu. Nic odkrywczego, ale jakie pyszne!
Sesja trwa i jeszcze pozostał mi jeden egzamin. Tylko, że tak bardzo nie chce mi się uczyć, haha. Cudem skończyłam pisanie pracy zaliczeniowej na dzisiaj. Jak zwykle moje nieogarnięcie nie zna granic.
Przeglądając blogi natknęłam się na informację, że dziś jest światowy dzień Nutelli. No jasne! A ja wciąż o tym zapominam. Gdybym nie była taką sklerotyczką i przede wszystkim zapisała w kalendarzu, to mogłabym coś wymyślić. Tym bardziej, że miałam jeszcze cały, nietknięty słoik. A tak, zadowoliłam się chałką z grubszą warstwą tego czekoladowego kremu. Nic odkrywczego, ale jakie pyszne!
2.02.2014
Niedzielne śniadanie: naleśniki
A psik! Wymienię mój nos i zatoki na lepszy model. Dlaczego łapię jakieś paskudztwo akurat wtedy, kiedy mam najwięcej do roboty. Nie mam czasu chorować... Odpukać, zdarza mi się to rzadko, ale jak już coś się przyczepi, to jest to właśnie katar. Nie cierpię tego! I ciekawe jak mam pisać pracę zaliczeniową (na najbliższą środę...), kiedy z nosa cieknie jak z kranu, a rano nie chciało mi się nawet przygotować śniadania. Dobrze, że mama usmażyła naleśniki.
Najlepsze! Zjedzone z masłem orzechowym i chrupiącymi kółeczkami w czekoladzie.
Mam nadzieję, że Wasze zdrowie ma się lepiej.
Udanego tygodnia!
Najlepsze! Zjedzone z masłem orzechowym i chrupiącymi kółeczkami w czekoladzie.
Mam nadzieję, że Wasze zdrowie ma się lepiej.
Udanego tygodnia!
1.02.2014
Pierwszolutowe pogaduszki
Wieczorne rozmowy przy kawie i koktajlu z najlepszymi przyjaciółkami. Tak mogę zaczynać każdy miesiąc :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)