17.11.2014

W słoiczku

Poniedziałek, nowy tydzień i od rana ciężkie chmury za oknem. Przy obecnej aurze trudno zrobić dobre zdjęcie, a już szczególnie przy użyciu mojej sześcioletniej cyfrówki. Ale staram się i chyba nie jest najgorzej z jakością ;-) Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad nowym sprzętem do fotografowania, tym bardziej, że wspomniana cyfrówka nie jest wieczna, choć całe szczęście jeszcze działa. A skoro już o elektronice mowa, to nie tylko stary aparat oczekuje na wymianę, ale komórka to także egzemplarz sprzed kilku lat. Jednak szczerze powiedziawszy jakoś mocno mi to nie przeszkadza. Skoro mogę z nich wciąż korzystać, jest dobrze. Jestem nieco w tyle jeśli chodzi o nowinki technologiczne i do tego mam sentyment do posiadanych przedmiotów. W końcu przyjdzie czas na zmianę i jej dokonam.

Dziś na śniadanie do końca wykorzystane masło orzechowe, bo nic nie może się zmarnować :-) Cieplutka owsianka w słoiczku z winogronem i mleczną czekoladą Studentska. Tak! Ta cudowna czekolada jest dostępna w Tesco, więc dwie tabliczki są w moich rękach.

Udanego tygodnia!

11.11.2014

Słodki rogalik i koty

W szare i coraz chłodniejsze dni lubię jeszcze bardziej zaszyć się w swoich czterech ścianach. Kubek gorącej herbaty, zielonej, rozgrzewający napój z sokiem z aronii i muzyka. Słucham radia, własnego odtwarzacza, to co akurat mi się spodoba, rozbrzmiewa w głośnikach. I czasami podjadam coś słodkiego, ale nie za dużo, a będę mieć większy apetyt na świąteczne wypieki.

Koty w kolorowej gazecie, narysowane ołówkiem i ta prawdziwa spoglądająca najpiękniejszym wzrokiem. Bianeczka puchata szykuje się na nadejście zimy i znów będzie wymarzonym grzejniczkiem ;-)
Jest słodka jak dzisiejsze rogaliki.

4.11.2014

Słoneczny początek listopada

Popołudniowe, listopadowe niebo. Piękne.
A za kilka dni nastawię ciasto na piernik. Tak, tak, to już ten czas. Czekoladowe mikołaje od kilkunastu dni spoglądają ze sklepowych półek, więc nim się obejrzę... W tym roku mam postanowienie lepszej przedświątecznej organizacji i może nareszcie mój plan się powiedzie ;-)

Pięknego listopada!

31.10.2014

Ulubione w październiku

Powracanie do blogowania idzie mi opornie, ale kiedy mnie tu nie ma, obmyślam i zapisuję pomysły na wpisy. Jeden z nich, to podsumowanie miesiąca, które już kiedyś robiłam, ale tym razem będzie w nieco innej formie.
Co takiego polubiłam w październiku...
Po kilkuletniej przerwie wrócili - Tokio Hotel wydali swój czwarty album! Jestem fanką od początku, czyli to będzie już dziewięć lat i niecierpliwie czekałam na to, co zaoferuje zespół po dłuższej nieobecności. Zdecydowanie nowy materiał różni się od poprzednich albumów i na początku nie byłam do końca przekonana. Jednak po kilkukrotnym przesłuchaniu utworów zaczęłam zmieniać zdanie i obecnie jestem na tak. Co prawda nie ma niemieckojęzycznych piosenek, dzięki którym polubiłam zespół i zawsze nauczyłam się nowych słówek oraz jest sporo elektroniki za którą jakoś nigdy nie przepadałam. Mimo wszystko ich muzyka ma coś w sobie, co mnie przekonuje (na pewno jest w tym także trochę sentymentu) i chętnie włączam płytę.
Książka trafiła w moje ręce przy okazji pisania pracy licencjackiej. Oryginalnie pochodzi z 1929 roku, czyli z okresu dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, o którym pisałam moją pracę. W książce jest mnóstwo przepisów i zasad higieny obowiązujących w kuchni. Bardzo ciekawa, a niektóre przepisy zanotowałam i możliwe, że spróbuję przygotować potrawy z tamtych lat.
To jest bardzo dobre! Taka nasza polska wersja nutella&Go!, którą czasami kupuję przy okazji wizyty w Niemczech. Miodelka jest chyba nawet lepsza, krem jest z dodatkiem miodu i smakuje mi bardziej.
Akcent jesienny w postaci kolczyków. Nie noszę zbyt wiele biżuterii, ale nie przechodzę obojętnie obok kolczyków i zawsze chętnie kupię nową parę lub dwie ;-)
Nowa książka autorki Moich Wypieków już jest w mojej kulinarnej biblioteczce. Tak jak w poprzedniej, mamy sporą dawkę przepisów znanych z bloga, ale i zupełnie nowych, nie publikowanych. Jak wskazuje tytuł, tym razem zostały podzielone na poszczególne okazje, co wg mnie jest fajnym pomysłem. Bardzo lubię korzystać z przepisów pani Doroty, wszystko jest jasno i dokładnie opisane. Do tego praktyczne porady i oczywiście przepiękne zdjęcia. Pozostaje tylko piec :-)
No i w końcu sprawiłam sobie porządny notatnik na przepisy. Zmniejszę wreszcie stos walających się kartek, a inne ulubione ciasta i ciasteczka będą w jednym miejscu.

20.10.2014

Zapakuj prezent

Zawsze jest okazja, aby obdarować kogoś prezentem. Coś większego lub mniejszego, nieważne, liczy się gest i pamięć. Chociaż do świąt jeszcze trochę pozostało... wcześniej przypadają urodziny przyjaciółek albo imieniny mamy, więc warto w coś nasz podarek zapakować ;-)
Kilka miesięcy temu zaopatrzyłam się w uroczy zestaw torebek na prezenty. Paczuszkę można ozdobić karteczką przewieszoną na sznureczku i przyklejoną za pomocą kolorowych naklejek. Lubię zarówno podarować i dostać ładnie opakowany prezent, więc zawsze staram się, aby sam widok cieszył oczy. Gotowe torebki z dodatkami to bardzo przydatne akcesoria, które z pewnością wykorzystam niejednokrotnie.

Jesień pokazuje swoje drugie, mniej przyjemne oblicze. I jeśli wczoraj był prawdopodobnie ostatni przebłysk słonecznej i ciepłej aury (na termometrze ponad dwadzieścia stopni), to dziś silny wiatr, deszcz i znacznie chłodniejsze powietrze dały zdecydowanie do zrozumienia jaką mamy porę roku.
Mimo ponurej pogody, cieplutkiego i udanego tygodnia :-)

15.10.2014

Najlepsze wciąż przede mną

Wszystkie kciuki i łapki Bianki pomogły - dziękuję! i szczęśliwie obroniłam moją pracę licencjacką :-) Przygotowania do obrony były głównym powodem (a wcześniej także remont) rzadkiej obecności na Barbarelli i wiem, że trochę zaniedbałam to miejsce. Ostatnie tygodnie były dla mnie dość mocno stresujące, szczególnie widzę to po mojej wadze, która poszybowała w dół, ale cieszę się, że już po wszystkim. Zakończyłam studia i tym samym zamykam kolejny etap w swoim życiu. Niewątpliwie był to ciekawy, zabawny, ale i stresujący czas. Może nie zawsze było kolorowo, bo jakieś spięcia i nieporozumienia zdarzały się, to oczywiste. Poznałam sympatycznych ludzi, mam mnóstwo wspaniałych wspomnień i nawet trochę szkoda, że to wszystko już minęło. A co będzie dalej? Czas pokaże.

Tymczasem staram się powoli powrócić do regularniejszego pisania na blogu. Przyznam, że nieco się odzwyczaiłam i obecnie trudno ponownie się zmotywować, ale dam radę ;-)
A jesień zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, piękna, ciepła, że aż miło było wyjść z domu. Dopiero w weekend zaczęło się pogarszać i cóż... wczoraj padało, dzisiaj lało. Zapowiadają się deszczowe wieczory przy kubku gorącej herbaty i z Bianką wygrzewającą kolana.

6.10.2014

Ważne dni

Stresujący czas, który od tygodni jest moim nieodłącznym elementem, nareszcie dobiega końca. Za kilka dni wszystko będzie jasne. To dlatego tak mało mnie tutaj, ale już niedługo.
Trzymajcie kciuki, Bianka już trzyma łapki ;-)