17.01.2015

Rysunek sprzed kilku lat

Powoli wracam do rysowania i dziś ostatni z rysunków sprzed kilku lat. Wtedy to miałam wenę... I tak myślę, że pokażę jeszcze coś z tamtego okresu. Seria postaci z bajki, magiczne i kolorowe :-).
Portret wokalisty Tokio Hotel, zespół, o którym czasami tutaj wspominam, bo jestem ich fanką od prawie dziesięciu lat. Nie jest to już taka fascynacja jak kiedyś, ale nadal lubię poczytać co u nich słychać i niedawno kupiłam nawet ich nowy album. Zmienili się, ale w moim odczuciu brzmią całkiem dobrze i ciekawi mnie ich występ na żywo z nowym materiałem. Wiosną wybieram się na koncert i zobaczymy jakie będą moje wrażenia ;-).

10.01.2015

Mruczne śniadanie - piernikowe pancakes

Sztormowa pogoda panuje od wczoraj. Nie dość, że silnie wieje i leje, to jeszcze przytrafiła się burza. W styczniu burze to rzadkość, ale ciekawie jest widzieć takie zjawisko o tej porze roku. Dziś mimo wciąż niesprzyjającej pogody wybrałam się do galerii handlowej, bo potrzebowałam pilnie kremu do twarzy (ach, ta problematyczna cera....). A przy okazji kupiłam sweterek na wyprzedaży i mam upatrzoną jeszcze spódniczkę. Takie ceny to ja rozumiem, od razu lepszy humor.

Aura jest przygnębiająca, senna, więc na śniadanie potrzebowałam słodkiego, sycącego zastrzyku energii. W zimowym i jeszcze nieco świątecznym klimacie zjadłam piernikowe pankejki. W pewnym sensie zrehabilitowałam sobie nieudany piernik staropolski. Pancakes pięknie pachniało korzenną przyprawą, a gotowe placuszki przełożyłam powidłami śliwkowymi i wierzch posmarowałam nutellą (czy też macie ten limitowany zimowy słoik z bałwankiem? :-)) oraz posypałam cukrowymi śnieżynkami. Taki śniadaniowy piernik! I było serio sytne, miałam problem ze zjedzeniem do końca ;-).

Piernikowe pancakes
|2 porcje - mnie wyszło łącznie 7 placuszków|

1 niepełna szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej lub zwykłej
1 jajko
2/3 szklanki mleka
1 łyżka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki przyprawy do piernika
20 - 30 g stopionego masła

W misce połączyć wszystkie składniki i dokładnie wymieszać, aby nie było grudek. Ciasto powinno być dość gęste.
Placuszki smażyć na suchej teflonowej patelni, na małym ogniu. Nakładać po 1,5 - 2 łyżki ciasta na jeden placek. Gdy na powierzchni placuszka pojawią się bąbelki, przewrócić na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilę, aż się zrumieni.
Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie powidła śliwkowe i nutella.
Wraz z początkiem nowego roku wróciłam do sobotnich śniadań, lecz pod inną nazwą i małą zmianą. Skoro mrucznie, to musi być konkretnie i przede wszystkim smacznie. A każde śniadanie będzie w towarzystwie Bianki.
Dziś świątecznie, jak prezent pod choinką ;-).

6.01.2015

Lekkie śniadanie na początek

W pierwsze styczniowe poranki serwuję sobie lekkie śniadania. Niedawno odkryłam nowe płatki, musli błonnikowe, do których dodaję jogurt lub mleko. Obecnie to moje ulubione i przy tym szybkie śniadanie.

Kończą się długie, wolne dni i czas powrócić do rzeczywistości. Oj, trochę trudno, bo człowiek szybko się przyzwyczaja, szczególnie do tego co miłe i przyjemne. Teraz tylko przetrwać zimę ;-).
Wkroczyłam w ten rok z nową energią, lekka i gotowa na to co przyniesie los. Postaram się korzystać z każdego dnia jak najlepiej i nie zmarnować nadarzających się okazji. Być w pełni szczęśliwą. To moje motto na 2015 rok.
A kiedy kot jest szczęśliwy? Kiedy się dobrze wyśpi (a najpierw otrzyma pełną miseczkę smakołyków).
Pełnych brzuchów i dużo snu - to przesłanie Bianki, jak co roku ;-).

1.01.2015

2015!

Witajcie w Nowym Roku :-). Mam nadzieję, że miło spędziliście sylwestrową noc i z radością powitaliście 2015 rok. Ja byłam u przyjaciółki, a w jej towarzystwie jest zawsze dużo rozmów i śmiechu. Miałyśmy słone i słodkie przekąski, oglądałyśmy trochę filmów i koncertów na żywo transmitowanych z różnych polskich miast. O północy wzniosłyśmy toast i już zaczęłyśmy snuć pierwsze plany na ten nowy rok.
Będzie niesamowity.

31.12.2014

Pięknego Nowego Roku!

Rok 2014 był dla mnie czasem zmian. Zamknęłam w swoim życiu kolejny etap, a przede mną otworzyły się nowe drzwi. Rozpoczęłam zmiany, które będą towarzyszyć mi przez cały 2015 rok.

Życzymy Wam z Bianką pięknego, spełnionego i mrucznego 2015 roku!

Ulubione w grudniu

Grudzień to chyba najlepszy miesiąc w całym roku. Mimo, że najbardziej uwielbiam lato, to ostatni miesiąc roku jest wprost magiczny, pełen uroku, kolorów, to dni rodzinnych spotkań, uśmiechów i miłości. W ten czas wybaczam każdy mróz i z utęsknieniem wypatruję śniegu.
Co sprawiło mi radość w tym świątecznym miesiącu...
Z okazji imienin otrzymałam porządną szczotkę do włosów. Słyszałam wiele dobrego o Tangle Teezer i od jakiegoś czasu przymierzałam się do jej zakupu. W końcu mam i jestem zadowolona! Mam długie, gęste włosy i rozczesywanie ich wymaga nieco cierpliwości, a Tangle Teezer radzi sobie świetnie. Mam nadzieję, że będzie wciąż tak samo dobra, bo mam zamiar zapuszczać włosy - od ostatniego obcięcia w kwietniu zeszłego roku klik, odrosły już do tej samej długości i chcę, aby były jeszcze dłuższe :-).
Pierniczki! Wspominałam już, że tym razem zbyt wiele nie piekłam, ale takich najzwyklejszych pierniczków nie mogło zabraknąć. Prosty przepis, ciasto, które świetnie współpracowało (miałam już przygody ze zbyt lepiącym się, co bardzo mnie denerwowało...) i mój zestaw foremek, dzięki którym wycięłam urocze kształty.
W Święta dostałam wiele cudownych prezentów, za które jestem ogromnie wdzięczna. Począwszy od moich imienin, następnie blogowe Mikołajki i Boże Narodzenie. Wszystkie wspaniałe i trafione, Mikołaj wiedział co wywoła moją radość ;-).
Słodycze, czerwony kubek z reniferem zapakowany w uroczą puszkę i foremka na czekoladki. W mojej kolekcji foremek brakowało takiej do wyrobu własnych czekoladek, więc tym bardziej prezent mnie cieszy.
Poza kulinariami pod choinką znalazłam wkłady do mojego instax mini, przydadzą się i to bardzo, coś do ubrania i do kąpieli oraz bilet na koncert (!). A najbardziej zauroczyła mnie figurka kotka, jest po prostu śliczna :-).

Za kilkanaście godzin pożegnamy obecny rok i przywitamy nowy...

27.12.2014

Świąteczne migawki

Dni rodzinnych spotkań, uśmiechów i pysznego jedzenia znów minęły nadzwyczaj szybko. Choć w Wigilię śniegu nie było, to zima zdążyła na sam koniec Bożego Narodzenia. W czwartek wieczorem zaczęło prószyć i wczoraj także nieco sypnęło. Wprawdzie białego puchu nie ma za wiele, ale mały mrozik jest i lekko oprószone dachy oraz trawniki przypominają, że faktycznie mamy zimę.

Kolację wigilijną zjedliśmy u cioci, a stół oprócz smacznych dań zdobił przepiękny piernikowy domek. Akurat stał blisko mnie i nie mogłam się na niego napatrzeć! Chyba za rok pokuszę się o zrobienie swojego ;-).
Piękna, duża choinka u cioci.
Jak zawsze przepyszne ciasta cioci :-).
Moich świątecznych wypieków nie było w tym roku za wiele. Właściwie tylko pierniczki, lebkuchen i zwykłe, które udekorowałam. Niestety tym razem nie udał mi się piernik staropolski. Nie wiem co zrobiłam źle, ale czasami coś nie wychodzi.
Mimo drobnych kłopotów i niepowodzeń tegoroczne Święta były udane, bo spędzone w gronie rodziny. Dla mnie to najważniejsze. ♥