6.12.2014

Blogowe Mikołajki i śniadanie

kakaowe popovers, czekolada i mandarynka
 
Czekoladowe śniadanie zagościło w mojej kuchni. Poprzedniego wieczoru zastanawiałam się co zrobić, pancakes, owsiankę czy może babeczkę. Nic z tego, przypomniałam sobie o popovers i oto są! Do podstawowego ciasta dodałam kakao i tak myślę, że następnym razem mogę dosypać nieco więcej. Poza czekoladą na zdjęciu zjadłam jeszcze kilka choineczek, a wszystko cudownie otulone zapachem mandarynki.

Po śniadaniu przyszła pora na rozpakowanie mikołajkowego prezentu! Moim Mikołajem była Kasia, a paczkę otrzymałam już we wtorek, tyle czasu kusiła. Choć jeszcze ciekawsza była chyba moja mama, haha. Ciągle podpytywała czy wytrzymam, czy może już otworzę wcześniej, ale ja byłam mimo wszystko cierpliwa. Po rozpakowaniu czekała na mnie fantastyczna niespodzianka. Do wyciągania gorących wypieków wprost z piekarnika niezbędna jest dobra rękawica, a w święta rękawica z panem reniferem ;-). Do tego dwie gorzkie czekolady, jedna z cząstkami malin (już ją wielbię!), druga z orzechami laskowymi i włoskimi w karmelu (ten karmel bardzo mi się podoba). I coś domowego, czyli pachnące korzennie ciasteczka w kształcie gwiazdek z czekoladą, pyszne! Całości dopełniła kartka z życzeniami. Bardzo dziękuję Kasiu! Dodam, że z prezentu cieszyła się również Bianka, szczególnie ze wstążki z opakowania.
Wspaniała akcja sprawiająca samą radość i za jej organizację dziękuję Wioli :-).
Pięknie zapakowany prezent!
Bianka w akcji ;-).
Mój domowy Mikołaj był także hojny w czekoladę :-).

Tak sympatycznych i słodkich Mikołajek dawno nie miałam. Jeszcze raz dziękuję!

4.12.2014

Imieninowy czwartek

Może nie każdy obchodzi imieniny, ale ja swoje lubię. Zawsze mi miło, kiedy bliscy o mnie pamiętają, a najpiękniejsze prezenty dostaję od mamy. Dziś zabrała na obiad (brat też się załapał :-)) i zakupy (a tu już bez brata), mogłyśmy wspólnie spędzić czas, co nie jest u nas częste z jednego powodu - mama nie jest wielbicielką wypadów do galerii handlowych ;-). Jedzenie było smaczne, zakupy udane, czyli dzień udany.

A w sobotę Mikołajki, których już nie mogę się doczekać! Tajemnicza paczka czeka w moim pokoju i dopiero za dwa dni dowiem się co jest w środku i od kogo ją dostałam. Przyznam, że jestem bardzo ciekawa, spoglądam na pudełko i najchętniej bym otworzyła... ale nie! Poczekam :-). Natomiast paczuszka ode mnie wczoraj ruszyła w Polskę i mam nadzieję, że dotrze w całości.
P.S. Przepis na ciasteczka ze zdjęcia będzie niebawem.

1.12.2014

Magiczny grudzień

23 dni do Wigilii, rozpoczął się magiczny grudzień. Jeszcze bez śniegu, ale mroźnie.
Niech to będzie cudowny miesiąc, pełen radości, miłości, migoczących światełek i zapachu pierników.

30.11.2014

Listopadowe radości

W listopadzie nie działo się nic wielkiego, ekscytującego, ale każdego dnia przytrafiło się coś dobrego, miłego, słodkiego. Nawet jeśli dzień wydawał się beznadziejny i nudny, to jedno spojrzenie i mruknięcie Bianki potrafiło wywołać uśmiech. Były już pierwsze świąteczne zakupy, wyrabianie ciasta na piernik, słoiczkowe śniadania i zakupy w towarzystwie przyjaciółki.
Na zewnątrz zrobiło się zimno i wietrznie, tylko czekać aż spadnie śnieg. Marzą mi się białe święta :-).

28.11.2014

Ołówkiem z odrobiną koloru

Drugi rysunek sprzed kilku lat. Inspirowałam się rysunkiem znalezionym w internecie i także sagą "Zmierzch". Trzeba mi wybaczyć te wampiry, ale taki wtedy był czas ;-). Stwierdziłam, że to moje wyobrażenie jednej z bohaterek sagi.
Tym razem całość wykonałam samym ołówkiem i chcąc wyróżnić pracę, nieco koloru dodałam oczom.

Udanego weekendu! Ja będę pierniczkować :-).

26.11.2014

Gwiazdki w słoiczku

W niektórych rejonach naszego kraju spadł już pierwszy śnieg, ale nie u mnie. Na zachodzie chyba zawsze jest najpóźniej. Ciekawe kiedy za swoim oknem zobaczę biały puch i czy jest szansa na białe święta. W końcu ten magiczny czas zbliża się wielkimi krokami, za miesiąc Boże Narodzenie... Rety, to już? Co roku dziwię się tak samo, jak jedna z gwiazdek w moim śniadaniu ;-).
Kolejne słoiczkowe śniadanie, w bardziej świątecznych smakach, czyli w słoiku po kremie piernikowym. To ten sam krem, który kupiłam przed rokiem i dopiero niedawno skończyłam wyjadanie. Ciekawe czy w tym roku też jest/będzie do kupienia... Był pyszny! Korzenny smak połączyłam z płatkami ryżowymi, dżemem gruszkowym i czekoladowymi gwiazdkami Magic stars. Aż się zasłodziłam, ale warto było :-).

Z racji tego, że Mikołajki już tuż tuż, postanowiłam wziąć udział w akcji Blogowe Mikołajki, do której także Was zachęcam. Wszystkie szczegóły znajdziecie po kliknięciu na banerek znajdujący się po lewej stronie bloga. Jeszcze można się zgłaszać.

20.11.2014

Na papierze tworzę

Oprócz pieczenia ciast i ciasteczek, lubię też rysować, o czym co jakiś czas tutaj wspominam. Choć od dłuższego czasu mam zastój, bo jakoś nie potrafię się porządnie zebrać i znów tworzyć. Dopadł mnie totalny brak weny, ale czuję, że to już mija i wezmę ołówek do ręki. Dlatego chciałabym się podzielić kilkoma rysunkami, które powstały kilka lat temu. To także dla mnie samej rodzaj motywacji, bo widzę i wiem, że potrafię narysować.

Na samym początku pisania bloga zamieściłam kolaż składający się z kilku prac, m.in. był tam portret, który dziś pokazuję. Wszystko było w dość małym rozmiarze i postanowiłam pokazać każdy z rysunków osobno i wyraźniej.
Portret przedstawia aktorkę Rachelle Lefevre, która wcieliła się w postać Victorii, wampirzycy w sadze "Zmierzch". Narysowałam to w czasie, kiedy był największy szum wokół całej sagi, którą i ja lubiłam.
Zazwyczaj używam tylko ołówka, ale czasami mam ochotę na kolory, czym najczęściej denerwuję samą siebie. Dobieranie odpowiednich kredek... zawsze chcę, aby barwy przeze mnie użyte jak najbardziej odpowiadały oryginałowi. To chyba dążenie do perfekcji ;-).