07.12.2011

Mikołajki z korzenną nutą

Mikołaj i mnie wczoraj odwiedził, chyba byłam całkiem grzeczna ;) Dostałam ulubione czekoladki. Jednak, aby nie było tak słodko i miło, musiałam pomęczyć się na zajęciach. Akurat tak wypada, że we wtorki nie mam najciekawszych. Od rana gimnastyka, później trzy godziny ze sztuką i na koniec musiałam ponownie iść na ćwiczenia. Niestety miałam do odrobienia jedną godzinę i wspólnie z koleżankami poszłyśmy na Zumbę. Z własnej woli nie wybrałabym tego, ale jak mus to mus. Nie przepadam za taką formą ćwiczeń, poza tym mam problem z koordynacją, haha. Efekt jest taki, że dziś bolą mnie wszystkie mięśnie, a w szczególności nogi i ręce, ajaj.
Ode mnie na Mikołajki muffinki i ciasto piernikowe z czekoladą.
Muffinki i ciasto piernikowe z czekoladą

1,5 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki pszennej razowej (użyłam żytniej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
pół szklanki ciemnego brązowego cukru
1 łyżka przyprawy korzennej do piernika
szczypta soli
50 ml oleju
pół szklanki maślanki
pół szklanki mleka
pół szklanki miodu
1 jajko
100 g posiekanej gorzkiej lub mlecznej czekolady
1 średniej wielkości jabłko (starte na tarce o dużych oczkach)

W średniej wielkości naczyniu wymieszać składniki suche: mąkę pszenną, mąkę razową, cukier, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól, przyprawę korzenną. W drugim naczyniu wymieszać składniki mokre: roztrzepane jajko, olej, maślankę, mleko, miód. Zawartość obu naczyń połączyć , wymieszać z grubsza, dodając na koniec posiekaną czekoladę i starte jabłko.
Blachę do muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasto wyłożyć do 3/4 wysokości każdej foremki. Mam trochę niestandardową foremkę na 7 muffinek, więc tyle zrobiłam, a resztę ciasta przelałam do keksówki.
Piec około 25 minut w temperaturze 190 stopni. Poczekać chwilę zanim przestygnie, potem wyciągać z formy. Studzić na kratce. Polać ulubioną polewą czekoladową, ozdobić.

10 komentarzy:

  1. Jak bola Cie miesnie to dobrze, to znak, ze cwiczenia sie powiodly :P Gorzej by bylo gdyby Cie nic nie bolalo, wtedy pewnie bys nie zyla :P

    /Aggie

    OdpowiedzUsuń
  2. Z takimi pysznościami Mikołajki na pewno były udane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, mniam! chętnie bym zjadła. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie ozdobione! Pożarłabym taką muffinkę z ogromną przyjemnością! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie narzekaj, ja wszystko oddałabym za solidną dawkę ćwiczeń. 5 miesięcy ciąży i zakazu ćwiczenia jest nie do przeżycia :(

    Kradnę muffina, wspaniały przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muffinki są prześliczne!
    Słuchaj powiedz mi co to ta zumba? ja mam karnet na fitness wykupiony, ostatnio byłam na stepie i do dziś mam zakwasy na łydkach, takie że ledwo chodzę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Monica, ale ja nie narzekam ;) Dobrze, że bolą mnie mięśnie, przynajmniej wiem, że ćwiczyłam. Staram się dbać o sylwetkę. Lubię gimnastykę, ale ta Zumba nie przypadła mi do gustu.

    Dusia, Zumba to połączenie rytmów tańca latynoskiego i aerobiku. Oj, ja mam zawsze zakwasy po mojej gimnastyce na uda, brzuch i pośladki ;)

    Dziękuję bardzo za komentarze! Cieszę się, że muffinki się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z korzenną i czekoladową :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, ale pyszności! I nie dość że pewnie pyszne to i śliczne!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te muffinki były pyszne!! Czekam aż znów zrobisz to się wpraszam :D

    OdpowiedzUsuń