23.10.2012

Bo serduszko mamy tylko jedno

Czasami tak się dzieje, że coś nas zdenerwuje, wytrąci z równowagi i wtedy próbujemy wyładować swoje złe emocje. I tak było wczoraj, nie wytrzymałam i pokrzyczałam. Przepraszam Cię Bianuś, że musiałaś tego słuchać, ale Ty wiesz, że jesteś moim serduszkiem i to było tylko chwilowe załamanie. Ona to wie, bo przyszła później do mnie na kolana i mocno się przytuliła.
A co było dzisiaj? Kilkuosobowa wycieczka do muzeum poza Gorzów, która przebiegła fascynująco. Można powiedzieć, że była to akcja pod tytułem: Jak pojechać pociągiem i nie wysiąść na swojej stacji.
Na koniec tego tygodnia postaram się zamieścić jakieś słodkości z przepisem ;-)

21.10.2012

Jesienne popołudnia

Jeszcze ciepłe jesienne popołudnia, każdego dnia szybciej uciekające słońce, gęste mgły rozlewające się jak mleko i babie lato. Wczoraj w drodze do cioci łapałam ciepłe promienie i na każdym kroku spotykałam delikatne nici, które niczym taksówki służą małym pajączkom do przemieszczania się. U cioci byli goście, jak zawsze miła atmosfera, moja pierwsza w życiu zupa krem z dyni. I kiciula kuzynki, która chyba mnie polubiła ;-) To była udana sobota, to był sympatyczny weekend.
A jutro kolejny nowy tydzień, zajęcia i wczesne wstawanie. Ach, czasami chciałabym tak jak Bianka przespać cały dzień w cieplutkim domku.

Udanego, pięknego tygodnia :-)

19.10.2012

Na każdą porę. Rok w przepisach

Nowa książka Sophie Dahl w mojej kulinarnej biblioteczce. Powoli, powoli powiększam swoje zbiory. Przyznam, że kupuję takie książki nie tylko dla przepisów. Lubię zdjęcia, które można oglądać godzinami i historie, które przeplatają się pomiędzy kartkami. To wszystko ma Sophie. Cudowne przepisy, wspaniałe zdjęcia i rodzinne opowieści pełne smaków. Podobnie jak "Apetyczna panna Dahl" mamy podział na cztery pory roku i w każdej propozycje na śniadania, obiady oraz kolacje, natomiast desery mają swój osobny dział. Wszystko utrzymane w zdrowym i smacznym klimacie. Dla każdego coś dobrego :-) Z pewnością dla tych, którzy polubili pannę Dahl w jej pierwszym wydaniu. A dla innych warta sprawdzenia. Moją sympatię ma od początku, dlatego nie mogłam przejść obojętnie i czerpię kolejne inspiracje na każdą porę ;-)

17.10.2012

...What will you create today?

Wpadłam w wir zakupów, tych odzieżowych i kulinarnych. Wzbogaciłam swoją biblioteczkę o kolejną książkę Sophie Dahl, o której napiszę w następnej notce. A do kuchni przywędrowały papilotki z ozdóbkami z jesiennym motywem, lukier plastyczny na Halloween oraz patyczki do lizaków. Planuję cake pops i mam nadzieję, że już niebawem będę mogła się pochwalić.
Pierwszy raz kupiłam lukier plastyczny. Jestem bardzo ciekawa, bo jeszcze nigdy nic z tego nie robiłam. Czytałam, że jest podobny do modeliny, więc brzmi dobrze. Kiedyś lubiłam lepić różne ludziki i zwierzątka z plasteliny i modeliny, także powinnam mieć frajdę. I najlepsze, że będzie można to zjeść ;-) Na pewno podzielę się efektami.
Na Halloween mam już zaplanowanych kilka słodkości z wykorzystaniem wyżej wymienionych zakupów. Może przyjaciółki do mnie wpadną na słodko-straszną ucztę ;-) A Wy macie jakieś plany?

16.10.2012

Biedroneczka

Bianeczka bardzo chciała biedroneczkę... ale niestety była po drugiej stronie okna. W ogóle, skąd biedronki w połowie października? Chyba ciepło poczuły i się pobudziły. Fakt, na koniec tygodnia ma być około 20 stopni i to napawa mnie optymizmem.

14.10.2012

Historia pewnej karpatki

Pisałam kiedyś, że moim ulubionym ciastem jest szarlotka mamy. Jednak muszę się poprawić. Nie wiem jak to się stało, że kompletnie zapomniałam o karpatce... A to przecież właśnie to ciasto zachwycało mnie w dzieciństwie.. ten smak, zapach. Jedyny i niepowtarzalny.
Karpatka ma swoją romantyczną historię. Mama upiekła ją kiedy poznała mojego tatę. Myślał, że ciasto jest kupione i był pod wielkim wrażeniem, kiedy dowiedział się, że mama zrobiła je sama. Idealnie sprawdziło się tutaj słynne powiedzenie: Przez żołądek do serca ;-)
Zapraszam na romantyczną karpatkę. Może i Wy podbijecie nią czyjeś serce :-)

Karpatka
przepis Mamy sprzed około 30 lat

Ciasto
3/4 kostki margaryny
1 1/2 szklanki wody
szczypta soli
5 jaj
1 1/2 szklanki mąki pszennej typ 500/550

Margaryna + woda + sól - zagotować na wolnym ogniu, do gotującej masy wsypać mąkę, ciągle mieszać i przez 5 minut jeszcze gotować.
Wylać do miski i jak ostygnie wbijać po jednym całym jajku i ucierać.
Podzielić na dwie części i wyłożyć na dwie blachy. Piec w temperaturze 200/210 stopni. Musi być suche.

Masa
1/2 litra mleka kwaśnego lub maślanki
1 kostka masła
1 szklanka cukru z opakowaniem cukru wanilinowego
2 łyżki czubate mąki pszennej
1 łyżka czubata mąki ziemniaczanej

1 szklankę mleka wlać do garnka + cukier + cukier wanilinowy - gotować na wolnym ogniu od czasu do czasu mieszając.
Drugą część mleka rozrobić z mąką + z mąką ziemniaczaną i wlać do gotującej się pierwszej części mleka. Gotować przez 5 minut cały czas mieszając do zagęszczenia.
Masło rozkręcić i dodawać do tego ostudzoną masę.
Wyłożyć na jeden placek i i przykryć drugim. Posypać cukrem pudrem.

*Nie zrażać się jeśli ciasto przylgnie w niektórych miejscach do blachy. Wówczas trzeba ostrożnie podważyć szeroką łopatką.
**Z ciasta można również robić pojedyncze eklerki.

13.10.2012

Myjemy?

Ach! Pańcia znowu mnie podgląda... I do tego filmuje! Tak, tak jestem trochę denerwująca, ale kocia toaleta jest bardzo absorbująca ;-) Na filmiku możecie obejrzeć tylko początek mycia. A chyba każdy wie, że koty poświęcają baaardzo dużo czasu na dokładne czyszczenie. I dlatego są takie ładne i mięciutkie :D
Tym filmikiem dodaję nową zakładkę na blogu, czyli video. Od czasu do czasu będę coś nagrywać i pokazywać :-) Mam nadzieję, że spodobają Wam się takie krótkie filmiki.
Tylko nie zwracajcie uwagi na dźwięki w tle, jakiś program w telewizji