15.03.2013

Popołudnie z kawą

Dobry wieczór! Dzisiejsze popołudnie choć jeszcze mroźne, to spędziłam bardzo miło w towarzystwie mojej przyjaciółki Uli :-) Trochę rzadko się widzimy, ale przynajmniej po dłuższej przerwie mamy wiele tematów do obgadania. Rozmawiałyśmy, oglądałyśmy ciuchy i na koniec wstąpiłyśmy na pyszną kawę. Wiadomo, że najlepsze rozmowy są przy szklance dobrej kawki ;-) Moja - latte orzechowa z malinami, jej - latte tiramisu z wiśniami.
Udanego weekendu!

14.03.2013

Pocieszające

Witajcie! Zima wciąż nie odpuszcza, ale śnieg powoli się topi i temperatura wzrasta. Podobno w przyszłym tygodniu ma być cieplej, a 21 marca mamy w końcu Pierwszy Dzień Wiosny. Niech już będzie ciepło na dłużej, bo grube zimowe buty, kurtki, szaliki i czapki są męczące. Na święta chcę ubrać sukienkę, więc słonko grzej najmocniej jak potrafisz ;-)
Wczoraj był trzynasty... i choć nie jestem jakoś specjalnie przesądna, to czułam aby lepiej nigdzie nie wychodzić. Miałam zamiar zostać w domu i to by było najlepsze rozwiązanie, ale coś mnie podkusiło i poszłam na zajęcia. Po jednym z wykładów wyszłam tak wkurzona, że jeszcze w domu wszystkim ciągle o tym mówiłam, a pod wieczór z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa. Przez to nie zrobiłam nic z zaplanowanych rzeczy i dzisiaj cały dzień siedzę w domu. Na pocieszenie usmażyłam placuszki z bananami. Dzięki maślance są cudownie delikatne i przyjemnie pachną. Swoją drogą, już dawno nie placuszkowałam ;-) Wspaniały powrót!
Pocieszającą inspirację znalazłam tutaj.
Zostawiam Was z placuszkami i wracam do pisania eseju.
Placuszki z bananami
|2 - 4 porcje|

1 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru
szczypta soli
1/2 szklanki kwaśnej śmietany*
3/4 szklanki mleka*
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 banany
cukier puder, syrop klonowy do podania

W jednej misce wymieszać przesianą mąkę, proszek do pieczenie, cukier i sól. W drugiej - śmietanę, mleko, jajka i ekstrakt. Składniki suche i mokre wymieszać - tylko do połączenia - łyżką lub widelcem.
Banany obrać, pokroić w ćwierć plasterki/kosteczkę wielkości centymetra.
Na rozgrzaną, natłuszczoną (można smażyć je bez tłuszczu na patelni nieprzywierającej, ale wtedy nie uzyskamy chrupiących krawędzi) patelnię wykładać niewielkie porcje ciasta, które uformują placki o średnicy kilku centymetrów. Od razu rozsypywać na każdym po 5 - 6 kosteczek banana. 
Smażyć minutę - dwie na średnim ogniu, aż na ich powierzchni ukażą się pęcherzyki, a spód będzie rumiany. Wtedy odwracać, smażyć, aż zrumienią się z drugiej strony i będą dopieczone w środku.
Gorące posypywać cukrem pudrem i kropić syropem klonowym.

*Miałam na zbyciu maślankę, więc zastąpiłam śmietanę. Dałam szklankę maślanki i 1/3 szklanki mleka.
  Trzy lata... Czekam na ponowne spotkanie :-)

10.03.2013

Ponowne starcie z zimą

Dobry wieczór, zgodnie z obietnicą jestem :-) Jak tam Wasza niedziela i cały mijający tydzień? Na początku tygodnia było iście wiosennie i nie ukrywam, że nagły atak zimy bardzo mnie zmartwił. Od wczorajszego wieczora sypie i obecnie za oknem jest tak, jakby był środek stycznia. Jednak jakoś szczególnie mnie to nie dziwi, bo kilka lat temu w połowie marca doświadczyłam podobnie nagłej zmiany aury z pięknie świecącego słońca w zawieje śnieżne. Byłam na wyjeździe i chodzenie po raz pierwszy w obcym mieście w śniegu nie było czymś o czym marzyłam. Do dziś pamiętam przemoczone buty i przemarznięcie. Cóż, w marcu jak w garncu, w tym miesiącu wszystko jest możliwe. Mimo to mam nadzieję, że zima po tej wizycie opuści nas na najbliższe miesiące.
A w moim tygodniu było wiosennie. Zaczęłam dbać o formę i z przyjaciółką byłyśmy na spinningu. Kupiłam sportową odzież, prezent, wypiłam Bubble Tea i upiekłam torcik brownie na małe urodzinowe spotkanie u przyjaciółki. 
Torcik jest przekładany kremem fistaszkowym i w oryginale jest polany karmelem. Mnie niestety karmel się nie udał i powstało coś przypominające lukier. Obawiałam się, że właśnie na tym polegnę, bo pierwszy raz próbowałam ów karmel zrobić. Dla ratowania sytuacji wyszło coś słodkiego, ale karmelem to bynajmniej nie jest. Może Wy znacie jakieś sprawdzone przepisy na karmel? Będę wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki :-)
Tymczasem zapraszam na kawałek torcika.
Torcik brownie z kremem fistaszkowym

200 g gorzkiej czekolady, posiekanej
135 g masła
3/4 szklanki jasnego brązowego cukru
3 duże jajka, w temperaturze pokojowej
80 g mąki pszennej
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

W niedużym garnuszku umieścić masło i roztopić na niedużej mocy palnika. Wsypać posiekaną czekoladę, rozpuścić w maśle, mieszając od czasu do czasu. Zdjąć z palnika, odstawić do lekkiego przestudzenia.
W osobnej misce roztrzepać jajka z cukrem i wanilią (np. rózgą kuchenną). Wlać czekoladę i zmiksować. Dodać przesianą mąkę, wymieszać tylko do połączenia.
Okrągłą formę o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno). Przelać do niej masę brownie, wyrównać.
Piec w temperaturze 170 - 180 stopni przez około 25 minut. Ciasto powinno być mokre, ale po sprawdzeniu patyczkiem nie powinno być na nim śladów surowego ciasta.

Krem fistaszkowy
250 g serka mascarpone
200 g masła orzechowego (gładkiego)

Składniki umieścić w misie miksera i zmiksować na gładką masę.

Sos karmelowy (który mi się nie udał...)
1/4 szklanki wody
150 g cukru
1/3 szklanki śmietany kremówki 36%

W płaskim rondelku lub na niedużej patelni umieścić wodę i cukier. Zagotować, zmniejszyć na średnią moc palnika i gotować do momentu aż cukier się całkowicie rozpuści. Gotować dalej kilkanaście minut, nie mieszając (można tylko mieszać trzymając za uchwyt garnuszka i lekko nim poruszając) aż syrop zacznie zmieniać kolor na lekko złoty, finalnie na bursztynowo - złoty.
Ściągnąć z palnika i ostrożnie wlać kremówkę (masa zacznie się mocno pienić). Mieszać aż kremówka połączy się całkowicie z karmelem. Odstawić do ostudzenia (sos zgęstnieje).

Dodatkowo
150 g solonych orzeszków ziemnych

Orzeszki wysypać na suchą patelnię. Podprażyć na średniej mocy palnika do zrumienienia orzeszków, mieszając od czasu do czasu.

Wykonanie
Wystudzone brownie ostrożnie przekroić na 2 blaty. Pierwszy blat położyć na paterze. Wyłożyć na niego połowę kremu fistaszkowego, wyrównać. Przykryć drugim blatem. Posmarować resztą kremu, wyrównać. Na wierzch wysypać podprażone orzeszki ziemne. Polać sosem karmelowym.
Karmelu niedużo zostanie, więc podawać z boku. Nie ma konieczności przechowywania ciasta w lodówce.

Jeszcze dzisiaj...

Zapraszam wieczorem na kawałek torcika ;-)
Miłej niedzieli!

8.03.2013

Dzień Kobiet

Najlepszego drogie panie w dniu naszego święta! ;-) I wszystko byłoby pięknie gdyby nie pogoda... było już tak cudownie wiosennie, a dziś, kiedy odsłoniłam rano roletę za oknem zobaczyłam śnieg. Niech to już będzie ostatnie spotkanie z zimą, bo bardzo potrzebuję słońca.
Jestem naprawdę niepoprawna. Ciągle próbuję zmotywować się do bardziej regularnego pisania tutaj i wciąż mi się nie udaje. Chcę częściej coś pichcić i również mi to nie wychodzi. Chciałam przy okazji naszego kobiecego dnia upiec jakieś pyszne ciasto, ale jak widać ciacha brak. Będzie jutro, bo wybieram się do przyjaciółki i chcę zanieść jej kawałek. A jedyne co wczoraj upiekłam to niezawodny placek na maślance z malinami i kruszonką dla brata do szkoły. Ech, beznadziejny ze mnie przypadek. Chyba potrzebuję jakiegoś porządnego kopa, bo póki co, leń - mój najlepszy przyjaciel mówi ciao!
Cieplutkiego weekendu!

5.03.2013

Jeszcze nie lato, ale...

Hej! Czy Wy już także czujecie wiosnę? Ach! Od kilku dni piękne błękitne niebo z coraz cieplej świecącym słońcem sprawia, że czuję się szczęśliwa :-) I choć wiosna jeszcze na dobre się nie rozpoczęła, to przez widok sklepowych półek z owocami mam wrażenie jakby już lato skrywało się za rogiem. Na wczorajszych małych zakupach zobaczyłam moje ulubione, najlepsze borówki amerykańskie i chyba nie muszę mówić, że bez zastanowienia powędrowałam z pudełeczkiem do kasy. Kilka dni wcześniej skusiłam się również na truskawki i od tej letniej owocowej dawki zapragnęłam ciepłych dni owianych delikatnymi sukienkami. Jednak zanim te dni nastąpią będę z przyjemnością oglądać jak natura budzi się do życia.
P.S. Borówki zjadłam tak jak lubię najbardziej, czyli z miodowymi kółeczkami zanurzonymi w ciepłym mleku ;-)
Ciao!

1.03.2013

Marzec

Marzec, słońce, wiosna! Choć dość nieprzyjemny chłodny wiatr przeszkadzał, to jasno świecące słońce na błękitnym niebie miło ogrzewało twarz. Wiosna jest tuż za rogiem, dzień coraz dłuższy, nareszcie!
Dobrze, że już weekend. Za mną tydzień troszkę stresujący, ale udało mi się załatwić co trzeba. Teraz chwila odpoczynku i będę musiała zabrać się za kolejne obowiązki. Moja szafa wciąż czeka na uprzątnięcie i chyba wiosenne porządki to jest odpowiedni czas. Wywalić to co zbędne i zaopatrzyć w coś nowego. Planuję zakupy, bo mam kilka rabatów i szkoda aby przepadły ;-)
Na zdjęciu owies zasiany specjalnie dla Bianki. Już zdążył pięknie wyrosnąć i Bianeczka bardzo chętnie podgryza czyniąc w doniczce spustoszenie. A nawet udało jej się zwalić całość z parapetu...

Słonecznego weekendu!