Witam Was z zasypanego miasta :-) Od niedzieli z nieba sypie się biały puch i końca nie widać. Raz mocniej, raz słabiej, z małymi przerwami. Kalendarzowa zima jeszcze się nie rozpoczęła, a już widać ją w całej okazałości. Jedyne co, to nie ma dużych mrozów, ale jest na tyle zimno, że śnieg się utrzymuje. Oby na święta było wciąż biało.
A co u mnie? Wczoraj musiałam zmierzyć się z tym żywiołem i pójść na uczelnię. Na szczęście tym razem uniknęłam upadków, więc po czwartkowym złapaniu zająca jest 1:1 w starciu Basia kontra zima ;D Zobaczymy jak będzie w następnych dniach.
Mam małą przerwę w pichceniu.. to chyba przez nadmiar przepisów. Jest tyle wspaniałych, że już sama nie wiem co robić. Jednak jakoś powoli ogarniam sytuację i jutro piekę śnieżne gwiazdeczki. Poza tym od wczoraj u mnie w domu trwają porządki i dziś chcąc nie chcąc musiałam zabrać się za swój pokój. Od wszechobecnego kurzu ciągle kichałam, ale najważniejsze, że już jest ogólnie sprzątnięte. Pozostało tylko kilka rzeczy do ułożenia. A najbardziej zainteresowana porządkami jest Bianka, wszędzie jej pełno. Ach, te święta...
Miłego wieczoru :-)
11.12.2012
7.12.2012
Mikołajkowe prezenty
Wczoraj był dobry dzień, Mikołajki! Mimo, że dla mnie rozpoczął się i zakończył trochę boleśnie. Było śnieżnie i słodko. A czy Was też odwiedził Mikołaj? ;-) Ja otrzymałam pyszne małe słodkości i ciepłe, zimowe kapcie baleriny. Popularny ostatnio wzór skandynawski bardzo mi się podoba od jakiegoś czasu. Oprócz domowych balerinek posiadam jeszcze sweter i sukienkę o podobnych wzorach. Kolekcja się powiększa. A wracając do bolesnego początku i końca dnia wczorajszego... Z samego rano zaczęło sypać, wszędzie biało i ślisko, a ja byłam w drodze na uczelnię. I nie byłabym sobą gdybym się nie wywaliła.. Ech, pierwsza gleba w tym roku zaliczona. Do tego pod wieczór dały o sobie znać zatoki i zmagałam się z okropnym bólem głowy.
Jednak dziś już bez takich mało przyjemnych niespodzianek. Śnieg przestał padać, wyjrzało słońce, krótkie zajęcia i wizyta w Empiku. Kupiłam kocią gazetę, a do świątecznych wypieków trzy foremki w kształcie gwiazd.
Spoglądam w kalendarz i nie mogę uwierzyć, że już tak blisko do świąt. To oznacza, że czas przygotować się do pieczenia, kupić prezenty i to, czego nie lubię najbardziej - porządki.
Ale póki co chcę się wyspać.
Jednak dziś już bez takich mało przyjemnych niespodzianek. Śnieg przestał padać, wyjrzało słońce, krótkie zajęcia i wizyta w Empiku. Kupiłam kocią gazetę, a do świątecznych wypieków trzy foremki w kształcie gwiazd.
Spoglądam w kalendarz i nie mogę uwierzyć, że już tak blisko do świąt. To oznacza, że czas przygotować się do pieczenia, kupić prezenty i to, czego nie lubię najbardziej - porządki.
Ale póki co chcę się wyspać.
Dobranoc i udanego weekendu :-)
4.12.2012
Moja Barbórka
W dzień mojego imienia z samego rana przywitał mnie biały puch. Szkoda, że trochę mało i już prawie nic nie pozostało, ale to był na prawdę miły widok. Ładny prezent od natury, a jeszcze piękniejsze podarunki otrzymałam od najbliższych. Foremki do ciastek, kwiaty i wymarzone kokilki. Tak! Nareszcie je mam :-) Wszystkiego dopełniłoby domowe ciasto. Niestety, nie zdążyłam. Jednak mama kupiła kawałek pysznego jogurtowego ciasta z brzoskwiniami. A ja nadrobię Barbórkowy wypiek w weekend.
Bianka też chciała kawałek ciacha ;-)
Dobranoc!
1.12.2012
Grudzień
Pierwszy dzień grudnia przywitał mnie śniegiem. Bardzo miły początek mojego ulubionego miesiąca i ulubionego świątecznego czasu. Niedługo wybiorę się na zakupy, bo już pora kupić prezenty. W międzyczasie wybieram przepisy na słodkości, które w tym roku zagoszczą na świątecznym stole. Przyznam, że wybór jest trudny. Jest tyle wspaniałych wypieków i najchętniej wszystko bym zrobiła. Ale przecież trzeba coś zostawić na następne święta ;-)
Śniadanie w pierwszy grudniowy poranek u mnie w stylu francuskim. Kto ma ochotę na tosty?
Tosty francuskie z chałki
|na jedną porcję|
3 kromki chałki
1 jajko
2 łyżki mleka
1 łyżka masła
cukier puder do posypania
Jajko roztrzepać z mlekiem. Na patelni rozpuścić masło. Szybko zamoczyć chałki z obu stron w jajku i mleku (żeby nie nasiąkła) i przełożyć na patelnię - najlepiej smażyć trzy kromki za jednym razem.
Smażyć na złoty kolor z obu stron około 2 - 3 minuty.
Posypać cukrem pudrem. U mnie także cukier z cynamonem :-)
inspiracja
Śniadanie w pierwszy grudniowy poranek u mnie w stylu francuskim. Kto ma ochotę na tosty?
Tosty francuskie z chałki
|na jedną porcję|
3 kromki chałki
1 jajko
2 łyżki mleka
1 łyżka masła
cukier puder do posypania
Jajko roztrzepać z mlekiem. Na patelni rozpuścić masło. Szybko zamoczyć chałki z obu stron w jajku i mleku (żeby nie nasiąkła) i przełożyć na patelnię - najlepiej smażyć trzy kromki za jednym razem.
Smażyć na złoty kolor z obu stron około 2 - 3 minuty.
Posypać cukrem pudrem. U mnie także cukier z cynamonem :-)
inspiracja
Dzisiejszy pierwszy śnieg jest także pierwszym śniegiem Bianki odkąd z nami mieszka.
Bardzo uważnie oglądała płatki spadające z nieba :-)
29.11.2012
Deszcz pachnący cynamonem
Kap, kap, kap. I tak cały dzień. Leje, wieje, że aż żal z domu wychodzić. Ale musiałam się zmierzyć z tą paskudną pogodą, niemiecki wzywał. Po zajęciach jak najszybciej wracałam do domu. Po drodze oczywiście droga tzw. wężykiem, bo kałuża na kałuży, kałużę pogania, a nie każdy kierowca zwraca uwagę na pieszych. Niewiele brakowało, a kilka razy byłabym porządnie oblana. Już raz tok temu idąc na uczelnię zostałam perfidnie od góry do dołu ochlapana i taka mokra musiałam siedzieć na zajęciach... Cóż. A jutro dla urozmaicenia ma padać jeszcze śnieg, ale na szczęście nigdzie się nie wybieram.
Co tam deszcz, ja upiekłam ciastka i to tak proste, że sprawdzą się zawsze i wszędzie. Jeśli mamy gotowe ciasto francuskie w lodówce, to wtedy będzie nie dość, że prosto, to jeszcze szybko. Są słodkie i cynamonowe, a to chyba większość lubi ;-)
Wybaczcie, ale nie zrobiłam obrazkowej historii składania ciasta.. jakoś mi to uciekło. Mam nadzieję, że opis będzie zrozumiały.
Cynamonowe palmiery
|mnie wyszło 21 sztuk|
1 arkusz ciasta francuskiego (ok.370 g, u mnie 375 g)
1/3 szklanki drobnego cukru do wypieków
1 łyżka cynamonu
Cukier wymieszać z cynamonem. Ciasto (rozmrożone wcześniej), położyć na oprószonej mąką powierzchni (lub na powierzchni oprószonej częścią cukru).
Ciasto posypać częścią mieszanki cukru i cynamonu, lekko dociskając. Złożyć na pół (oba końce ciasta do środka). Znowu posypać cukrem i każdą połowę złożyć na pół. Następnie posypać cukrem i złożyć całe ciasto na pół, w taki sposób jakbyśmy zamykali książkę. Oprószyć cukrem.
Ciasto pokroić w 8 mm plasterki. Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną), posypać mieszanką cukru, lekko spłaszczyć dłonią.
Piec w temperaturze 200 stopni około 15 minut (lub dłużej, do zezłocenia), w połowie pieczenia przewracając je na drugą stronę. Wystudzić na kratce.
inspiracja
Co tam deszcz, ja upiekłam ciastka i to tak proste, że sprawdzą się zawsze i wszędzie. Jeśli mamy gotowe ciasto francuskie w lodówce, to wtedy będzie nie dość, że prosto, to jeszcze szybko. Są słodkie i cynamonowe, a to chyba większość lubi ;-)
Wybaczcie, ale nie zrobiłam obrazkowej historii składania ciasta.. jakoś mi to uciekło. Mam nadzieję, że opis będzie zrozumiały.
Cynamonowe palmiery
|mnie wyszło 21 sztuk|
1 arkusz ciasta francuskiego (ok.370 g, u mnie 375 g)
1/3 szklanki drobnego cukru do wypieków
1 łyżka cynamonu
Cukier wymieszać z cynamonem. Ciasto (rozmrożone wcześniej), położyć na oprószonej mąką powierzchni (lub na powierzchni oprószonej częścią cukru).
Ciasto posypać częścią mieszanki cukru i cynamonu, lekko dociskając. Złożyć na pół (oba końce ciasta do środka). Znowu posypać cukrem i każdą połowę złożyć na pół. Następnie posypać cukrem i złożyć całe ciasto na pół, w taki sposób jakbyśmy zamykali książkę. Oprószyć cukrem.
Ciasto pokroić w 8 mm plasterki. Układać je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w dużych odległościach od siebie (bardzo rosną), posypać mieszanką cukru, lekko spłaszczyć dłonią.
Piec w temperaturze 200 stopni około 15 minut (lub dłużej, do zezłocenia), w połowie pieczenia przewracając je na drugą stronę. Wystudzić na kratce.
inspiracja
Dobranoc :-)
28.11.2012
Oddaj aparat
Bianka dziś nie bardzo miała ochotę pozować i usilnie chciała zabrać mi aparat. Ale obroniłam się przed pazurami ;-) Jej miny podczas tych wszystkich wywijasów są bezcenne. I jak tu jej nie kochać :-)
Pewnie będzie miała chrapkę na mój dzisiejszy wypiek, bo zapach cynamonu chyba jej się spodobał.
Pewnie będzie miała chrapkę na mój dzisiejszy wypiek, bo zapach cynamonu chyba jej się spodobał.
Dobrej nocy i do zobaczenia jutro!
26.11.2012
Cytrynowe, lekko makowe
Witajcie w nowym tygodniu :-) Dla mnie pod względem zajęć będzie bardzo luźny, więc planuję porządki w pokoju i upieczenie ciasteczek przy okazji Andrzejek. Mam wybranych kilka przepisów, ale nie potrafię się zdecydować... Może zrobię wyliczankę ;-)
Na wczorajsze śniadanie cytryna w duecie z makiem. Już nieraz pisałam jak bardzo lubię cytrusowe smaki w plackach, pancakes, muffinach, babeczkach i ciastach. Dlatego wciąż wracam do tych orzeźwiających aromatów i znajduję nowe przepisy. Puchate, maślankowe, z małymi, czarnymi drobinkami placuszki dołączyły do mojej kolekcji ulubionych.
Cytrynowe placuszki z makiem
|około 15 sztuk|
1 szklanka naturalnej maślanki
4 jajka
1 szklanka mąki pszennej
szczypta soli
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki sody
skórka i sok z jednej cytryny
1/2 łyżki maku
Białka oddzielić od żółtek. Maślankę zmiksować razem z żółtkami. Następnie dodać przesianą mąkę, sól, cukier, sodę, mak i skórkę oraz sok z cytryny, mieszamy. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z wcześniej przygotowaną masą za pomocą łyżki, starając się, aby masa była jak najbardziej puszysta. Smażyć na teflonowej patelni dodając co jakiś czas łyżeczkę masła (niekoniecznie). Placuszki odwracać na drugą stronę dopiero jak pojawią się na wierzchu bąbelki powietrza.
Pamiętajmy, aby nie smażyć na zbyt rozgrzanym ogniu, ponieważ w środku będą surowe. Podajemy z miodem :-)
inspiracja
Na wczorajsze śniadanie cytryna w duecie z makiem. Już nieraz pisałam jak bardzo lubię cytrusowe smaki w plackach, pancakes, muffinach, babeczkach i ciastach. Dlatego wciąż wracam do tych orzeźwiających aromatów i znajduję nowe przepisy. Puchate, maślankowe, z małymi, czarnymi drobinkami placuszki dołączyły do mojej kolekcji ulubionych.
Cytrynowe placuszki z makiem
|około 15 sztuk|
1 szklanka naturalnej maślanki
4 jajka
1 szklanka mąki pszennej
szczypta soli
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki sody
skórka i sok z jednej cytryny
1/2 łyżki maku
Białka oddzielić od żółtek. Maślankę zmiksować razem z żółtkami. Następnie dodać przesianą mąkę, sól, cukier, sodę, mak i skórkę oraz sok z cytryny, mieszamy. Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie połączyć z wcześniej przygotowaną masą za pomocą łyżki, starając się, aby masa była jak najbardziej puszysta. Smażyć na teflonowej patelni dodając co jakiś czas łyżeczkę masła (niekoniecznie). Placuszki odwracać na drugą stronę dopiero jak pojawią się na wierzchu bąbelki powietrza.
Pamiętajmy, aby nie smażyć na zbyt rozgrzanym ogniu, ponieważ w środku będą surowe. Podajemy z miodem :-)
inspiracja
Dobrego tygodnia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



