Zawitał maj :-) Wraz z początkiem nowego miesiąca zebrałam trochę
pozytywnej energii i mimo wciąż dręczącej mnie alergii rozpoczynam dobry
czas. Co prawda dziś cały dzień mam problemy z internetem i to będzie
cud jak opublikuje się ten wpis... Chyba router nawala. Och! złośliwość
rzeczy martwych.
Mam nadzieję, że uda się dojść do ładu z tym
szwankującym sprzętem i wtedy pojawię się z nową dawką słodkości,
nowości i inspiracji. A u mnie maj zapowiada się dość pracowicie i nie
powinno być nudno.
Niech to będzie dobry miesiąc!
1.05.2013
29.04.2013
Gorsze dni
Dzień dobry :-) Długi weekend w pełni, ale pogoda mogłaby być odrobinę lepsza. Tak z pięć stopni więcej byłoby idealnie. Ale właściwie i tak siedzę w domu, więc bez różnicy... Zresztą przy moim pechu w ostatnim czasie jeśli chodzi o zdrowie, można mieć dość wszystkiego. Nie wiem, coś się na mnie uwzięło czy co, ale już trzeci tydzień z czymś walczę. Zaczęło się od spuchniętej stopy, później ta sama stopa zaczęła boleć i utrudniała chodzenie, a teraz moja alergia weszła w decydującą fazę. Kichanie, smarkanie, łzawiące oczy. Aż spać nie mogłam, tak miałam zawalony nos. To jest męczące... Mam nadzieję, że najgorsze minęło.
W ostatnim tygodniu mało się działo, a w kuchni to już kompletna posucha. Gwiazdą tygodnia był granat, którego pestki zjadłam z omletem i owsianką. I to tyle. Może w najbliższych dniach coś wyczaruję. Przecież mam tyle przepisów do wypróbowania, tylko... motywacja gdzieś się ulotniła.
Cóż, idę szukać moich zagubionych inspiracji i zaglądnę tutaj za kilka dni.
Udanego tygodnia i wypoczynku :-)
//Bianka dzielnie mnie wspiera w gorszych chwilach. Kochana koteczka.
25.04.2013
Pierwsze spotkanie z granatem
omlet na szybko z granatem i cukrem pudrem
Hej :-) Jakiś czas temu wróciłam z kina. Z bratem oglądnęłam "Intruza", film na podstawie książki Stephenie Meyer. Chciałam oglądnąć tą ekranizację, bo kilka lat temu przeczytałam książkę i pamiętam, że mnie zaciekawiła. Film, jak to film, nigdy nie da się wszystkiego przedstawić tak dokładnie jak to jest opisane, ale podobało mi się. Oglądając poszczególne sceny przypominałam sobie jak o tym czytałam. Jednak zważając na to, że dość dawno temu miałam tą książkę w ręku, pokuszę się o ponowne przeczytanie ;-) Wtedy na świeżo porównam sobie z filmem.
Na śniadanie po raz pierwszy spotkałam się z granatem i to spotkanie zaliczam do udanych. Już od kilku miesięcy czaiłam się w sklepach na ten egzotyczny owoc. W końcu był i mimo nieciekawej ceny wzięłam jedną sztukę. Zastanawiałam się z czym zjeść i najpierw pomyślałam o owsiance, ale ostatecznie zdecydowałam się na szybki omlet. To, że jest w kawałkach to efekt mojej niezdarności przy przewracaniu. Mimo tego wyszły fajne "poduszeczki" ;D
Wracając do owocu granatu. Bardzo podoba mi się wnętrze, takie mozaikowe. Pestki w galaretkowej otoczce mają fajny kwaskowy smak. Do tego sporo soku, który jest małym minusem przy wyjmowaniu pestek i pryska na wszystkie strony. A najważniejsze, że owoc jest bogaty w witaminy i niezwykłe właściwości. Całość mnie zachwyciła i na pewno jeszcze nie raz kupię, bo mam ochotę na jakiś deser z granatem :-)
24.04.2013
Wolne!
Dzisiejszego popołudnia rozpoczęłam bardzo długi weekend majowy :-) Tyle wolnego... szkoda tylko, że nigdzie się nie wybieram. Ale poświęcę ten czas w pełni dla siebie. Pogoda zapowiada się średnio, bez upałów, więc z wychodzeniem gdziekolwiek będzie zapewne różnie.
Na dobry początek jutro idę do kina z bratem. Akurat dla rozluźnienia mojego braciszka po jego ostatnich testach gimnazjalnych ;-) A przed wyjściem na śniadanie będę próbować granat. Jestem ciekawa smaku i moich wrażeń.
Do zobaczenia!
//Bianka ostatnio ma same przygody. Kilka dni temu miała bliskie spotkanie ze szczupakiem i... po próbie zbliżenia się i zbadania nieznanego, ryba nagle się poruszyła, a Bianka zwiała. Dodam tylko, że moja kotka trzpiotka ryb nie jada, więc kierowała nią zwykła ciekawość i skończyło się ucieczką ;D
Oj Bianuś, wystraszyć się ryby...
Na dobry początek jutro idę do kina z bratem. Akurat dla rozluźnienia mojego braciszka po jego ostatnich testach gimnazjalnych ;-) A przed wyjściem na śniadanie będę próbować granat. Jestem ciekawa smaku i moich wrażeń.
Do zobaczenia!
//Bianka ostatnio ma same przygody. Kilka dni temu miała bliskie spotkanie ze szczupakiem i... po próbie zbliżenia się i zbadania nieznanego, ryba nagle się poruszyła, a Bianka zwiała. Dodam tylko, że moja kotka trzpiotka ryb nie jada, więc kierowała nią zwykła ciekawość i skończyło się ucieczką ;D
Oj Bianuś, wystraszyć się ryby...
21.04.2013
Lekko zapachniało latem
Witajcie :-) Weekend znów się kończy zbyt szybko, ale cieszy fakt, że przed nami tylko pięć dni i zacznie się dłuuugi weekend majowy. A ja wczoraj i dziś siedziałam w domu zmagając się z katarem (kochana alergia) i bólem nogi. Czasami się zastanawiam na co ja będę narzekać za kilkadziesiąt lat skoro już teraz leżę i kwiczę, haha. Obym miała jak najmniej powodów do narzekania ;-)
Wczoraj zapowiedziałam ciasto, które było pysznym deserem w sobotnie i niedzielne popołudnie. Naprawdę szybkie i łatwe w przygotowaniu. Angielskie ciasto ucierane - Victoria sponge cake. Ponoć wychodzi zawsze.
Ja robiłam po raz pierwszy i efekt był zachwycający. Na pewno będzie powtórka ;-)
Przepis z Moich Wypieków.
Victoria sponge cake
170 g mąki pszennej
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
170 g masła
120 g drobnego cukru do wypieków
3 jajka
Dodatkowo
250 ml śmietany kremówki, ubitej (można do niej dodać odrobinę cukru pudru)
200 g pokrojonych truskawek lub dżemu truskawkowego
cukier puder do posypania
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Używając miksera masło utrzeć z cukrem na biały i puchaty krem. Wmiksować jajka, dodając je jedno po drugim. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, wymieszać. Można też po prostu wrzucić wszystko do miski i zmiksować... i tak zrobiłam ;-)
Ciasto wyłożyć do tortownicy o średnicy 20 cm (u mnie 21 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Wyrównać. Piec 20 - 25 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjąć, wystudzić.
Ciasto podzielić wzdłuż na 2 krążki. Przełożyć je ubitą kremówką i kawałkami truskawek.
Jeśli zamiast truskawek użyjecie dżemu, wtedy dżemem posmarować dolny krążek, a na niego wyłożyć ubitą kremówkę, przykryć drugim krążkiem. Posypać cukrem pudrem.
Smacznego :-)
Wczoraj zapowiedziałam ciasto, które było pysznym deserem w sobotnie i niedzielne popołudnie. Naprawdę szybkie i łatwe w przygotowaniu. Angielskie ciasto ucierane - Victoria sponge cake. Ponoć wychodzi zawsze.
Ja robiłam po raz pierwszy i efekt był zachwycający. Na pewno będzie powtórka ;-)
Przepis z Moich Wypieków.
Victoria sponge cake
170 g mąki pszennej
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
170 g masła
120 g drobnego cukru do wypieków
3 jajka
Dodatkowo
250 ml śmietany kremówki, ubitej (można do niej dodać odrobinę cukru pudru)
200 g pokrojonych truskawek lub dżemu truskawkowego
cukier puder do posypania
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Używając miksera masło utrzeć z cukrem na biały i puchaty krem. Wmiksować jajka, dodając je jedno po drugim. Wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, wymieszać. Można też po prostu wrzucić wszystko do miski i zmiksować... i tak zrobiłam ;-)
Ciasto wyłożyć do tortownicy o średnicy 20 cm (u mnie 21 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.
Wyrównać. Piec 20 - 25 minut w temperaturze 180 stopni. Wyjąć, wystudzić.
Ciasto podzielić wzdłuż na 2 krążki. Przełożyć je ubitą kremówką i kawałkami truskawek.
Jeśli zamiast truskawek użyjecie dżemu, wtedy dżemem posmarować dolny krążek, a na niego wyłożyć ubitą kremówkę, przykryć drugim krążkiem. Posypać cukrem pudrem.
Smacznego :-)
W minionym tygodniu...
//1. zapachniało latem... jogurtowe placuszki z dodatkiem truskawek//2. pierwsze lody w tym sezonie! ulubiona Bajka ♥//3. Bianka wygrzewała się w porannym słoneczku//4. Frugo w postaci żelek :D//5. nowy krem nawilżający do mojej buziuchny//6. Victoria sponge cake na weekendowy deser
20.04.2013
Sobotni deser
Hej! Jak mija Wam weekend? Pogoda nareszcie dopisuje, choć w porównaniu do czwartku jest znacznie chłodniej. Jednak jest tak akurat, wiosennie :-) Wczoraj miałam wolne jeśli chodzi o zajęcia, ale prawie pół dnia spędziłam na chodzeniu po sklepach i pod wieczór jeszcze ćwiczyłam na świeżym powietrzu. Oczywiście byłam bardzo zmęczona, a kiedy usiadłam na spokojnie w domu zaczęła boleć mnie stopa... Myślałam, że to chwilowe. Aha, tak samo jak tydzień temu sądziłam, że opuchlizna po chwili zniknie. Nie wiem co się dzieje, ale łapię ostatnio jakieś kontuzje i to tej samej, prawej stopy. Jeeej, przez to nie pobiegałam dzisiaj, bo dziadostwo boli. Muszę znowu nasmarować porządnie żelem i mam nadzieję, że do jutra trochę złagodzi ból.
Dobra, pomarudziłam. Sądzę, że bardziej Was ciekawi to ciacho u góry niż moje żale ;D To mój dzisiejszy deser i jest to... A nie powiem! Poczekajcie do jutra ;-)
Dobra, pomarudziłam. Sądzę, że bardziej Was ciekawi to ciacho u góry niż moje żale ;D To mój dzisiejszy deser i jest to... A nie powiem! Poczekajcie do jutra ;-)
Zostawiam Wam Biankę wygrzewającą się na słońcu.
Miłego wieczoru!
18.04.2013
Prawie jak latem
Dzień dobry :-) Dziś czuję się jakby był już jeden z czerwcowych dni. Słońce od samego rana, ciepłe powietrze, przyjemny wiatr, truskawki na śniadanie i na termometrze plus 25. Przy tak pięknej aurze nie miałam problemu aby wstać z łóżka, trochę się porozciągać - poranna gimnastyka musi być ;-), niespiesznie się umyć i usmażyć placuszki. Porcja akurat dla jednej osoby. Szybko, smacznie, letnio. Przepis od wioli. :-)
Placuszki z jogurtu naturalnego
1 małe jajko
4 łyżki mąki
3 łyżki jogurtu naturalnego
szczypta sody oczyszczonej - około 1/5 łyżeczki
Wszystkie składniki wymieszać i smażyć na rozgrzanej patelni na wolnym ogniu.
U mnie podane z truskawkami i dla słodyczy polane miodem.
Ciao!
Placuszki z jogurtu naturalnego
1 małe jajko
4 łyżki mąki
3 łyżki jogurtu naturalnego
szczypta sody oczyszczonej - około 1/5 łyżeczki
Wszystkie składniki wymieszać i smażyć na rozgrzanej patelni na wolnym ogniu.
U mnie podane z truskawkami i dla słodyczy polane miodem.
Ciao!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

