12.10.2012

Twórczość zeszytowa

Przeżyłam czwartek - przeżyłam cały tydzień zajęć. Tak wypada w moim planie, że co dwa tygodnie mam paskudne czwartki. Od 8:15 do około 18 plus okienko, a jak jeszcze dodamy szarą, przytłaczającą aurę... Prawie na każdych zajęciach mam kryzys. O tej porze roku zawsze tak jest, nawet w domu, o godzinie 20 mogłabym już iść spać. Nie wiem co zrobić abym nie przysnęła. Oczy same mi się zamykają i to jest tak silne, że nie można się opanować. I wtedy zaczynam rysować. Słucham wykładu, zapisuję i rysuję. Taka moja twórczość zeszytowa - tym razem w jesiennym wydaniu.

Na zwieńczenie tygodnia nauki wybrałam się na zakupy. Miały być spodnie, ale z braku rozmiaru jest bluzka. Przynajmniej w kolorze, który chciałam - burgund. Poza tym, grube rajstopy z wzorkiem, które szczerze polecam ze względu na trwałość. Miałam wcześniej kilka sztuk i długo mi posłużyły. Mimo, że nie należą do tanich, to warto zainwestować. A dla ciała odżywcza emulsja z maliną nordycką, która oczarowała mnie swoim zapachem. Posiadam jeszcze krem do rąk z tą cudowną maliną i na prawdę doskonale nawilża.
Zapowiada się weekend w domu, ale nie zamierzam się obijać. Tylko najpierw się wyśpię.
 bluzka z baskinką H&M
 rajstopy C&A
Miłego weekendu :-)

10.10.2012

Jesienne poranki

Ciemne, chłodne, deszczowe i tylko czasami wyjrzy słońce. Takie są jesienne poranki. Ale moje bywają przyjemnie malinowe. Jeszcze ostatnie z ostatnich świeżych malin z ogródka, w większości zbyt dojrzałe, dały naturalny malinowy soczek.
Zajęcia, zajęcia, notatki, ból głowy, deszcz, zadania, zimny wiatr, spotkania, ciepły kot na kolanach. W tym tygodniu trochę się dzieje. I nie mam zbyt wiele czasu dla bloga, ale postaram się w piątek coś więcej napisać. Trzymajcie cię cieplutko! :-)

7.10.2012

W poszukiwaniu szczęścia

Wczorajsza aura sprawiła, że wpadłam w okropnie nostalgiczny nastrój. Lało, wiało, ba! nawet burza była. Chyba już ostatnia w tym roku, chociaż kto wie... Mama narobiła sporo pysznego jedzenia, bo mieli wpaść do nas goście z okazji jej imienin. Ale niestety, choroba krewnych, siła wyższa. Wśród przygotowanych potraw mnie najbardziej oczywiście interesował deser ;-) Przypomniałam mamie o karpatce, której nie robiła już z 15 lat. A jej karpatka jest najlepsza na świecie! Podzielę się przepisem już niedługo :-)
W minionym tygodniu wstawałam wcześnie, byłam na ciekawym wykładzie prowadzonym w języku francuskim, dotyczącym Georges Méliès i jego wpływie na początki filmu, kupiłam francuskie smakołyki, nowe buty, nowy zapach lolity, upiekłam ciasto bananowe. W końcu wzięłam do ręki ołówek i blok, wsłuchiwałam się w szum silnie wiejącego wiatru i wpatrywałam w zapłakane niebo. Niebo, przez które i moje serce poczuło się smutniejsze.

Miłego tygodnia

6.10.2012

Garderoba na jesień: botki

botki Deichmann
Na sezon jesienny potrzebowałam porządnych butów. Botki na niskim obcasie to dla mnie idealne rozwiązanie. Bardzo wygodne i pasują do wszystkiego. Z zakupem moich wymarzonych miałam mały problem. W pierwszym sklepie pozostały tylko same duże rozmiary 42-44 i mogłam poczekać na dostawę, choć i tutaj nie miałam pewności, że pojawi się moje 40. Dobrze, że mamy drugi Deichmann ;-) Udało mi się kupić ostatnią parę z moim rozmiarem. Ciekawe, że zazwyczaj te buty, które mi się podobają, znikają z półek w ekspresowym tempie. Poszukiwałam również trampek na koturnie, ale oczywiście nie było tych, które sobie wcześniej upatrzyłam.
A Wy, co nosicie jesienią? :-)

5.10.2012

Uśmiech poproszę

Wiedziałam, że jesień będzie wpływać na mnie przygnębiająco. Prawie cały dzień niebo pokryte chmurami, chłodno, deszczowo. A jak jeszcze do tego dorzucimy gnębiącą Matkę Naturę i zatoki... Mój optymizm gdzieś ucieka. Nawet kiedy mam wolne, to Bianka nie daje mi się wyspać. Wyglądam jak idź stąd i nie wracaj. Całe podrapane ręce i siniaki na nogach, bo niekoniecznie lubię się z moim biurkiem. Cóż, trochę pomarudziłam, ale staram się uśmiechać. W szczególności dziś, w Światowy Dzień Uśmiechu. Lubię mój kalendarz, bo dowiaduje się z niego ciekawych rzeczy ;D Najlepsze jeszcze przed nami.

Trochę to niepokojące, bo moje chęci do pieczenia też mnie opuszczają. Jednak nie poddaję się i kombinuję jak się zmotywować. Nie zadręczam się wymyślnymi przepisami i robię ciasto bananowe.
Jak zawsze przepięknie pachnące i jeszcze lepiej smakujące.

Ciasto bananowe z Nutellą
inspiracja White Plate  

2 szklanki mąki (to ok. 300 g mąki)
3/4 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
1/4 szklanki miękkiego masła
1 szklanka cukru (dałam 3/4 szklanki)
2 dużej jajka
1 i 1/4 szklanki ugniecionych widelcem bananów (użyłam 3 sztuk)
1 łyżeczka wanilii
1/3 szklanki mleka
3/4 szklanki Nutelli (należy ją wcześniej podgrzać, by była płynna)

Piekarnik nagrzać do 170 stopni.
Keksówkę posmarować masłem.
Masło utrzeć z cukrem. Ucierając dodawać po jednym jajku. Dodać banany, mleko i wanilię. Nie miksować zbyt długo, tylko tyle, by składniki się połączyły. 
Dodać mąkę wymieszaną wcześniej z sodą i solą.
Nutellę wymieszać ze szklanką masy bananowej.
Jasną masę wlać do keksówki, na wierzch wlać masę z Nutellą. Nożem porobić w masie esy floresy (dzięki temu po upieczeniu w przekrojonym cieście będzie widać nieregularny wzór).
Wstawić do piekarnika, piec 50 - 60 minut.
Po upieczeniu zostawić ciasto przez 15 minut w formie (najlepiej zostawić je na całą noc, bo następnego dnia będzie smaczniejsze).
Życzę Wam jak najwięcej uśmiechu na weekend i w każdy inny dzień :-)

4.10.2012

Światowy Dzień Zwierząt

Dziś nasi czworonożni przyjaciele mają swój dzień :-) A moja Bianka jak na złość nie chciała pozować. Musiałam się za nią nachodzić i naprosić aby spojrzała w obiektyw. Tutaj siedziała pod ścianą czając się na torebkę, która wisi obok na wieszaku. Ciągle muszę ją przeganiać, bo drapie. Firanki, tapety i przy okazji moje ręce. Szykuje się akcja pt.: "Obciąć pazury".
Wczoraj zrobiłam drugie podejście i tym razem zakupy w stu procentach się udały. Niedługo się pochwalę nowymi butami i zapachem ;-)

I krótko moje dzisiejsze śniadanie.
kawałek ciasta bananowego z nutellą, kromka chleba z masłem orzechowym, jogurt truskawkowy

Ciasto bananowe z przepisem zawita jutro :-)

1.10.2012

Październik

Kolejny nowy miesiąc. Coraz bliżej Święta! ;D Poważnie, jeszcze trochę, a będziemy ubierać choinkę i przygotowywać świąteczne potrawy. I koniec roku. Wybaczcie, że tak wyskoczyłam z tymi Świętami, ale trzeba do czegoś odliczać.
Wracając do dnia dzisiejszego. Moja kochana Mama ma imieniny i z tej okazji objadłam się ciastem oraz pączuszkami. Najwspanialszego Mamo! Poza tym wybrałam się do sklepu w celu sprawienia sobie nowych butów. Cóż, wyszłam z niczym. Z dwóch upatrzonych wcześniej par, były tylko jedne i to w dodatku same wielkie rozmiary. Pływałabym w nich, a nie chodziła... W środę drugie podejście.
Ach! Dziś zaczęli grzać! Nareszcie ciepły pokoik ;-)
Pogodnego, ciepłego tygodnia!