Witajcie :-) Po raz któryś piszę, że mamy weekend. Czasami mam wrażenie jakbym żyła od weekendu do weekendu... A mija tak szybko jak wszystkie inne dni. Ostatnio czas ucieka w ekspresowym tempie, że aż trudno mi uwierzyć. Jest maj, pozostał niecały miesiąc zajęć, zaliczenia, praktyki i... wakacje. Chyba nie nadążam.
Na sobotnie i niedzielne popołudnia proponuję bardzo smaczne i lżejsze ciasto otrębowe. Bez tłuszczu, a za to z owocami jakie tylko lubicie :-)
Otrębowe ciasto z brzoskwiniami (bez tłuszczu)
inspiracja
4 duże jajka (osobno białka i żółtka)
1 szklanka drobnego cukru do wypieków
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka zarodków pszennych (lub otrębów)*
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
500 g dowolnych owoców (u mnie brzoskwinie z puszki)
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Białka umieścić w misie miksera i ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać partiami cukier, łyżka po łyżce, miksując (jak przy bezach). Dodać żółtka i zmiksować.
Mąkę i proszek przesiać. Wymieszać z zarodkami (lub otrębami). Dodać do masy jajecznej, wymieszać szpatułką.
Blachę o wymiarach 23 x 34 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Na papier wyłożyć surowe ciasto, wyrównać. Na wierzch wyłożyć owoce (owoce typu morele, brzoskwinie, śliwki układamy rozcięciem ku górze).
Piec w temperaturze 170 stopni przez 35 - 40 minut, do tzw. suchego patyczka.
Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.
*dałam pół szklanki otrębów owsianych i pół szklanki otrębów żytnich
Miłego weekendu!
11.05.2013
10.05.2013
Parasolka
Dzisiaj jest deszczowy dzień. Bianka wie gdzie się schować, co z tego, że jest w domu ;-)
Od razu sobie zanuciłam... Under my umbrella (Ella ella eh eh eh)...
9.05.2013
Wiosenne burze
owsianka z musli orkiszowym z jagodami Goji
Czy to lato? Nie? A czuję się jakbym już była na wakacjach. Jednak po chwili przypominam sobie, że to jeszcze nie ten czas, a obecnie mam najważniejszy miesiąc. Ostatnie tygodnie zajęć i lada moment zaczną się zaliczenia. Przede mną trochę pracy, więc nie mogę się zbytnio rozleniwić ;-)
Wczoraj była pierwsza wiosenna burza, ach! uwielbiam ten zapach deszczu. Burzowo jest też w moim organizmie. Ciągle coś mnie prześladuje... Tym razem dokucza ból gardła. Stwierdziłam, że najgorszy okres dla mojego zdrowia, to właśnie wiosna. O żadnej innej porze roku nie czepia się mnie tyle różnych dolegliwości. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko to przetrwać.
Wieczorem zabieram się za pieczenie. Ciasto będzie lżejsze, bez tłuszczu. Sądzę, że przypadnie Wam do gustu :-)
7.05.2013
Czekoladowo z Daim
Na początku przepraszam, bo zapowiedziałam przepis na wczorajszy wieczór. Niestety nie wyrobiłam się z innymi zajęciami i coś dobrego przedstawiam Wam dzisiaj. Czekoladowe muffinki dla lubiących mleczną czekoladę - jest na prawdę słodko :-) Ze szwedzkimi batonikami Daim, które podczas pieczenia rozpuszczają się. Chrupkie, maślane karmelki z kawałkami migdałów w mlecznej czekoladzie... i to wszystko we wnętrzu muffinek. Kto lubi Daim powinien spróbować :-)
Czekoladowe muffinki z batonikami Daim
|12 sztuk| inspiracja
3 średnie jajka, roztrzepane
100 g jasnego brązowego cukru
200 g mąki pszennej lub orkiszowej (jasnej lub razowej)
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
150 ml jogurtu greckiego - u mnie jogurt naturalny
50 ml mleka
50 g masła, roztopionego i lekko przestudzonego
2 łyżki mocnej kawy (zaparzonej)
150 g batoników Daim, z grubsza posiekanych
użyłam Daim w wersji cukierków, do kupienia w paczce 200 g
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W naczyniu wymieszać składniki mokre: roztrzepane jajka, jogurt, mleko, masło, kawę. Dodać cukier i zamieszać rózgą kuchenną.
W drugim naczyniu wymieszać składniki suche: mąkę, proszek, sodę, kakao, sól, przesiać.
Zawartość naczyń połączyć razem (jeśli ciasto będzie dość rzadkiej konsystencji można dodać 1 - 2 łyżki mąki), wymieszać widelcem tylko do połączenia się składników, pod sam koniec dodając posiekane Daimy.
Formę do 12 muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasto nałożyć do 3/4 wysokości foremki.
Piec w temperaturze 190 stopni przez 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i piec dodatkowe 10 minut lub do tzw. suchego patyczka (przy sprawdzaniu patyczkiem można trafić na Daimy, one będą się ciągnąć). Wyjąć, wystudzić na kratce.
Do muffinek można zrobić polewę czekoladową i oprószyć posiekanymi Daimami. Może następnym razem spróbuję ;-)
Czekoladowe muffinki z batonikami Daim
|12 sztuk| inspiracja
3 średnie jajka, roztrzepane
100 g jasnego brązowego cukru
200 g mąki pszennej lub orkiszowej (jasnej lub razowej)
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
150 ml jogurtu greckiego - u mnie jogurt naturalny
50 ml mleka
50 g masła, roztopionego i lekko przestudzonego
2 łyżki mocnej kawy (zaparzonej)
150 g batoników Daim, z grubsza posiekanych
użyłam Daim w wersji cukierków, do kupienia w paczce 200 g
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
W naczyniu wymieszać składniki mokre: roztrzepane jajka, jogurt, mleko, masło, kawę. Dodać cukier i zamieszać rózgą kuchenną.
W drugim naczyniu wymieszać składniki suche: mąkę, proszek, sodę, kakao, sól, przesiać.
Zawartość naczyń połączyć razem (jeśli ciasto będzie dość rzadkiej konsystencji można dodać 1 - 2 łyżki mąki), wymieszać widelcem tylko do połączenia się składników, pod sam koniec dodając posiekane Daimy.
Formę do 12 muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasto nałożyć do 3/4 wysokości foremki.
Piec w temperaturze 190 stopni przez 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i piec dodatkowe 10 minut lub do tzw. suchego patyczka (przy sprawdzaniu patyczkiem można trafić na Daimy, one będą się ciągnąć). Wyjąć, wystudzić na kratce.
Do muffinek można zrobić polewę czekoladową i oprószyć posiekanymi Daimami. Może następnym razem spróbuję ;-)
6.05.2013
Poniedziałek z owsianką
owsianka z serkiem Philadelphia z Milką i z brzoskwinią z puszki, herbata zielona
Dzień dobry! Mamy poniedziałek, nowy tydzień i powrót do zajęć po długim lenistwie. Pogoda jest wspaniała, od rana świeci piękne słońce i trochę szkoda siedzieć gdzieś w budynku. Dla mnie na szczęście ten tydzień zapowiada się dość luźno, więc postaram się skorzystać z tej cudownej aury.
Niezwykle pyszną owsianką rozpoczęłam majowy tydzień. Ugotowałam na mleku, dodałam resztę serka Philadelphia z Milką i połówkę brzoskwini z puszki. Nie sądziłam, że takie połączenie będzie aż tak dobre! Chyba dokupię serek... A Bianka z zaciekawieniem patrzyła co ja wyprawiam i czy przypadkiem przez okno nie wpadła jakaś mucha ;-)
Owsiankę dołączam do drugiej akcji owsiankowej u wioli.
P.S. Wieczorem zapraszam na coś dobrego :-)
Miłego dnia!
5.05.2013
Moja majówka
Długi majowy weekend dobiega końca. Jak spędziliście ten czas? U mnie było bardzo spokojnie, zwyczajnie. Szkoda, że nie miałam okazji nigdzie wyjechać. Właściwie przez większość dni zmagałam się z alergią. Trochę niezdecydowana pogoda źle wpływa nie tylko na moje zdrowie. Wspólne plany biegania z Weroniką nie wypaliły. Ewidentnie mam ostatnio pecha. Ale wiem, że po każdej burzy wychodzi słońce.
Od wczoraj jest ładniej, cieplej i wspaniale było spędzić dzień u cioci. Był grill, słońce i dużo świeżego powietrza. Ciocia ma piękny, duży ogród i uchwyciłam w aparacie kilka jego uroków.
Poza majówkowym grillem w mijającym tygodniu wpadły w moje ręce nowe buty, spróbowałam różowe Magnum (polecam!) i zjadłam pożywną owsiankę waniliową z bananem i masłem orzechowym.
Tak było. A już niedługo kolejne wolne ;-)
Od wczoraj jest ładniej, cieplej i wspaniale było spędzić dzień u cioci. Był grill, słońce i dużo świeżego powietrza. Ciocia ma piękny, duży ogród i uchwyciłam w aparacie kilka jego uroków.
Poza majówkowym grillem w mijającym tygodniu wpadły w moje ręce nowe buty, spróbowałam różowe Magnum (polecam!) i zjadłam pożywną owsiankę waniliową z bananem i masłem orzechowym.
Tak było. A już niedługo kolejne wolne ;-)
1.05.2013
Maj!
Zawitał maj :-) Wraz z początkiem nowego miesiąca zebrałam trochę
pozytywnej energii i mimo wciąż dręczącej mnie alergii rozpoczynam dobry
czas. Co prawda dziś cały dzień mam problemy z internetem i to będzie
cud jak opublikuje się ten wpis... Chyba router nawala. Och! złośliwość
rzeczy martwych.
Mam nadzieję, że uda się dojść do ładu z tym szwankującym sprzętem i wtedy pojawię się z nową dawką słodkości, nowości i inspiracji. A u mnie maj zapowiada się dość pracowicie i nie powinno być nudno.
Niech to będzie dobry miesiąc!
Mam nadzieję, że uda się dojść do ładu z tym szwankującym sprzętem i wtedy pojawię się z nową dawką słodkości, nowości i inspiracji. A u mnie maj zapowiada się dość pracowicie i nie powinno być nudno.
Niech to będzie dobry miesiąc!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
