Daję znać, że żyję. Jednak walka z czasem trwa, a w przyszłym tygodniu będzie kumulacja oddawania prac zaliczeniowych. W dodatku ta okropna pogoda (przynajmniej u mnie)... wczoraj padało nieco śniegu, ale szybko zmieniło się w deszcz. Mokro, zimno, mgliście i sennie. A dzisiaj miałam pobudkę o 6 rano. Nie byłam zachwycona, ale cóż poradzić. Jednak później byłam w jeszcze gorszym humorze, bo okazało się, że wstałam na darmo. Cudownie. Teraz jestem totalnie nie wyspana. I tak bardzo nie chce mi się tego wszystkiego pisać.
O rety, może Bianka mi pomoże? ;-))
Skoro już wspomniałam o Bianeczce, to będzie coś o kotach. Niedawno kupiłam kalendarz i to już mój kolejny rok z Kotem Simona. W środku były jeszcze naklejki, taki miły dodatek.
Prawda, że uroczy? :-)
Miłego weekendu!
17.01.2014
12.01.2014
Niedzielne śniadanie: domowa pasta jajeczna
Moja walka z pisaniem prac zaliczeniowych trwa. Najważniejsze, że mam pomysły na tematy i wiem o czym dokładnie napisać. To już 3/4 sukcesu ;-)) Ale jak pomyślę, że na głowie mam jeszcze najistotniejszego licencjata, to tracę nieco wiary, haha. Cóż, uroki kończącego się semestru. I tak, tego się spodziewałam, styczeń będzie zdecydowanie pracowitym miesiącem.
A co w weekendowe śniadanie gości na moim stole? Domowa pasta jajeczna! Nie ma lepszej (wg mnie ;-)) i jeśli jeszcze nie próbowaliście, to koniecznie zróbcie. Oczywiście, jeśli lubicie takie pasty :-)
Przepis pojawił się na blogu prawie trzy lata temu - klik. Rety, jestem tutaj już tyle czasu...
I jeszcze na koniec. Może ktoś zauważył lub nie, ale mój cykliczny wpis śniadaniowy przestałam dodawać w soboty. W grudniu całkowicie zrobiłam przerwę, jednak nie zrezygnowałam z tego cyklu. Wraz z początkiem nowego roku, śniadania powróciły, tylko zmienił się dzień. Zamiast sobotnich, będą niedzielne śniadania. Bo w końcu, weekendowe, poranne posiłki są najprzyjemniejsze.
A co w weekendowe śniadanie gości na moim stole? Domowa pasta jajeczna! Nie ma lepszej (wg mnie ;-)) i jeśli jeszcze nie próbowaliście, to koniecznie zróbcie. Oczywiście, jeśli lubicie takie pasty :-)
Przepis pojawił się na blogu prawie trzy lata temu - klik. Rety, jestem tutaj już tyle czasu...
I jeszcze na koniec. Może ktoś zauważył lub nie, ale mój cykliczny wpis śniadaniowy przestałam dodawać w soboty. W grudniu całkowicie zrobiłam przerwę, jednak nie zrezygnowałam z tego cyklu. Wraz z początkiem nowego roku, śniadania powróciły, tylko zmienił się dzień. Zamiast sobotnich, będą niedzielne śniadania. Bo w końcu, weekendowe, poranne posiłki są najprzyjemniejsze.
10.01.2014
Zamieszanie
Od samego początku zamieszanie. Ledwo zaczęłam zajęcia w nowym roku, a już się cieszę, że jest piątek.
Sporo godzin spędzonych na uczelni, późne powroty do domu i w efekcie nie miałam kiedy spokojnie usiąść przed laptopem, a marzył mi się tylko sen. W tym czasie na uczelni zaczyna być gorączkowo, bo zbliża się "ulubiona" sesja. Mam całkiem sporo do pisania i od jutra muszę się zabrać do roboty, aby ze wszystkim zdążyć. Dlatego w najbliższych dniach może być krucho z moją obecnością na blogu. Ale będę się starać zaglądać tutaj i napisać coś sensownego ;-)
Dobrego weekendu!
Sporo godzin spędzonych na uczelni, późne powroty do domu i w efekcie nie miałam kiedy spokojnie usiąść przed laptopem, a marzył mi się tylko sen. W tym czasie na uczelni zaczyna być gorączkowo, bo zbliża się "ulubiona" sesja. Mam całkiem sporo do pisania i od jutra muszę się zabrać do roboty, aby ze wszystkim zdążyć. Dlatego w najbliższych dniach może być krucho z moją obecnością na blogu. Ale będę się starać zaglądać tutaj i napisać coś sensownego ;-)
Dobrego weekendu!
6.01.2014
W czapeczce
Czy łatwo zrobić kotu ciekawe zdjęcie? Nie, a jeszcze trudniej z użyciem dodatków. Przynajmniej tak się ma sprawa w przypadku moim i Bianki. Często próbuję uchwycić w kadrze zabawną lub uroczą sytuację, ale wychodzi mi to z różnym skutkiem. Kocie życie jest pełne takich chwil, tylko żeby tak jeszcze dało się je idealnie sfotografować... Marzy mi się taka mała świąteczna sesja Bianeczki w mikołajowej czapce albo z kokardką. Już w minione święta miałam takie plany, jednak ostatecznie nie zaopatrzyłam się w odpowiednie rekwizyty. I podejrzewam, że współpraca z wyżej wymienioną wąsatą byłaby trudna ;-) Ale nie poddaję się! Zaczęłam od zimowej czapy, pożyczonej od misia. Zakradłam się podczas kociej drzemki, nałożyłam czapeczkę i oto jest! Może takimi małymi kroczkami uda nam się osiągnąć porozumienie w kwestiach stylizacji do zdjęć :-))
Tymczasem pora wracać do codzienności z obowiązkami.
Udanego tygodnia!
Tymczasem pora wracać do codzienności z obowiązkami.
Udanego tygodnia!
5.01.2014
Niedzielne śniadanie: Yogo Crunch
Hej! Pogoda za oknem w niczym nie przypomina zimy. A w wiadomościach widziałam, że nieźle przymroziło i zasypało w USA. Mogliby się nieco podzielić tym nadmiarem śniegu ;-) bo u siebie słyszę tylko obijający się o parapet deszcz. Cóż, może jeszcze zawita u nas prawdziwa zima.
Dziś napiszę o pysznym i sycącym musie jogurtowym z płatkami, o którym wczoraj wspomniałam.
Będąc ostatnio na zakupach, wypatrzyłam ciekawe saszetki od Mokate. Yogo Crunch przygotowuje się bardzo szybko i skutecznie zaspokoi głód. Wystarczy dodać tylko wodę i gotowe! Mus jest puszysty, w smaku idealny, nie za słodki i nie za kwaśny. Do tego chrupiący crunch z płatkami owsianymi. Wszystko szybko, prosto i niezwykle smacznie. Można się tym zajadać na pierwsze lub drugie śniadanie, jako przekąska lub na kolację. Myślę, że od czasu do czasu można pozwolić sobie na taką przekąskę :-)
Wypróbowałam na razie dwa smaki. Wczoraj było to połączenie maliny i żurawiny, a dzisiaj truskawki. Oba pyszne! A do zjedzenia są jeszcze trzy inne.
Dziś napiszę o pysznym i sycącym musie jogurtowym z płatkami, o którym wczoraj wspomniałam.
Będąc ostatnio na zakupach, wypatrzyłam ciekawe saszetki od Mokate. Yogo Crunch przygotowuje się bardzo szybko i skutecznie zaspokoi głód. Wystarczy dodać tylko wodę i gotowe! Mus jest puszysty, w smaku idealny, nie za słodki i nie za kwaśny. Do tego chrupiący crunch z płatkami owsianymi. Wszystko szybko, prosto i niezwykle smacznie. Można się tym zajadać na pierwsze lub drugie śniadanie, jako przekąska lub na kolację. Myślę, że od czasu do czasu można pozwolić sobie na taką przekąskę :-)
Wypróbowałam na razie dwa smaki. Wczoraj było to połączenie maliny i żurawiny, a dzisiaj truskawki. Oba pyszne! A do zjedzenia są jeszcze trzy inne.
Czy ktoś z Was już to próbował?
4.01.2014
Pyszne i sycące
Mamy pierwszy weekend w nowym roku, choć nie wyczekiwałam go aż tak bardzo, bo czwartek i piątek miałam jeszcze wolne. Dopiero we wtorek wybieram się na zajęcia. Ale przede mną trochę roboty, co, nieco mnie przeraża. W końcu sesja już blisko i równie ważny licencjat. Tak więc, muszę się zmobilizować. bo inaczej będzie marnie. A przyznam, że ponad dwa tygodnie wolnego rozleniwiło mnie i trudno wrócić do rzeczywistości ;-)
A na razie umilam sobie czas bardzo smacznym musem jogurtowym z płatkami, o którym więcej napiszę jutro :-)
A na razie umilam sobie czas bardzo smacznym musem jogurtowym z płatkami, o którym więcej napiszę jutro :-)
1.01.2014
2014!
Witajcie w 2014 roku! Sylwestrowy wieczór w towarzystwie przyjaciółki był świetny. Dużo rozmów, przekąski, oglądanie filmów, robienie zdjęć i toast. W dobrych humorach pożegnałyśmy stary i przywitałyśmy Nowy Rok.
A po tym czekają na nas nowe plany i wyzwania. Nie mam listy postanowień, ale dwie rzeczy chcę zmienić. Przede wszystkim lepsza organizacja czasu, bo to mój odwieczny problem, a wiem, że jak chcę to potrafię. Po drugie, z myślą o swoim zdrowiu - kłaść się wcześniej spać. Dzięki takim zmianom będę sobie wdzięczna ;-)
Rok temu pisałam o pewnym projekcie. Słoik dobrych wspomnień, czyli każdego dnia zapisywałam na karteczce większe lub mniejsze radości dnia i wrzucałam do szkatułki. Po upływie dwunastu miesięcy wyjęłam wszystkie kartki i poczytałam, co dobrego mnie w minionym czasie spotkało. Kto jeszcze brał udział?
Przyznam, że sumiennie spisywałam swoje wspomnienia i uzbierałam 365 karteczek :-) Miło się czyta i przypomina opisane zdarzenia. To była ciekawa akcja i może jeszcze kiedyś do niej powrócę.
A po tym czekają na nas nowe plany i wyzwania. Nie mam listy postanowień, ale dwie rzeczy chcę zmienić. Przede wszystkim lepsza organizacja czasu, bo to mój odwieczny problem, a wiem, że jak chcę to potrafię. Po drugie, z myślą o swoim zdrowiu - kłaść się wcześniej spać. Dzięki takim zmianom będę sobie wdzięczna ;-)
Rok temu pisałam o pewnym projekcie. Słoik dobrych wspomnień, czyli każdego dnia zapisywałam na karteczce większe lub mniejsze radości dnia i wrzucałam do szkatułki. Po upływie dwunastu miesięcy wyjęłam wszystkie kartki i poczytałam, co dobrego mnie w minionym czasie spotkało. Kto jeszcze brał udział?
Przyznam, że sumiennie spisywałam swoje wspomnienia i uzbierałam 365 karteczek :-) Miło się czyta i przypomina opisane zdarzenia. To była ciekawa akcja i może jeszcze kiedyś do niej powrócę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)