3.01.2012

Książki, książki...

Zajęcia na uczelni w nowym roku zaliczone. Spokojnie, bez nerwów.. jeszcze. Sesja zbliża się wielkimi krokami. Trzeba będzie zacząć się uczyć. A ja oczywiście już czytam książki, ale nie te co powinnam. Co poradzę, że pieczenie bułek jest o wiele ciekawsze niż antropologia kultury czy filozofia ;) Niestety, z kulinariów nie będę mieć egzaminu, więc muszę sięgnąć po właściwe lektury.
Dziś chciałabym wspomnieć kilka słów na temat wyżej wspomnianych książek kulinarnych. Jeszcze z dwa lata temu nie pomyślałabym, że będę kupować coś takiego. Moja kolekcja póki co jest skromna, ale mam nadzieję, że z czasem będzie coraz większa. Zawsze będę pamiętać jak się cieszyłam kiedy odebrałam moją pierwszą książkę. Może to śmieszne, ale naprawdę czułam radość trzymając ją w rękach. "Apetyczna panna Dahl" pozostanie tą najważniejszą, bo pierwszą. Oczywiście inne również mają dla mnie duże znaczenie, otrzymałam je od bliskich mi osób, a to tym bardziej miło się kojarzy :) W wolnych chwilach sięgam do którejś.. przeglądam, czytam i zaznaczam co ciekawsze przepisy.
Na to mam ochotę i niedługo wypróbuję :)

1.01.2012

Nowy Rok

Oto jest... 2012! Podobno nasz ostatni, haha. Czuję, że będzie wyjątkowy. Rok zmian, przełomów, spełniania marzeń. A jak tam Wasz Sylwester? Mój był taki, jak przewidywałam. Byłam ja, laptop, muzyka, tv, ciasto na pizze, mąka i Martini. Martini Bianco. O północy skromny toast i oglądanie fajerwerków z okna.
Jak to jest, że wszyscy się bawią, świętują, a ja siedzę w kuchni? Upaprana ciastem, które do końca nie wyszło i cała w mące. Chyba trzeba być mną, bo takie rzeczy to tylko u mnie...
A przepisu nie będzie, bo nie wyszła jak powinna i za dużo się przy niej nadenerwowałam.
Poza tym, to moja droga Mama mnie w to wpakowała. Dzięki Mamo.
Może innym razem ;)

31.12.2011

Sylwester

W starym roku upiekłam coś dobrego na przywitanie Nowego. Śniegowe kuleczki - chociaż prawdziwego śniegu brak, to będzie słodki, jadalny ;)
Ciasteczka orzechowo - pomarańczowe
około 45 - 50 sztuk
przygotowałam z połowy porcji

250 g niesolonego masła, miękkiego
100 g (2/3 szklanki) szklanki cukru
1 łyżeczka olejku pomarańczowego
110 g (1 szklanka) drobno posiekanych orzechów włoskich
6 łyżeczek drobno startej skórki z pomarańczy
375 g (2 i 1/2 szklanki) mąki, przesianej
cukier puder do obtoczenia ciasteczek*

Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Mikserem ubijać masło z cukrem pudrem aż będzie puszyste i kremowe, przez około 10 - 15 minut. Wymieszać z olejkiem, skórką pomarańczową i mąką na jednolitą masę. Zlepiać po 2 łyżeczki ciasta formując kulki, odrobinkę je spłaszczać (tylko troszkę!), a następnie układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec przez 12 - 15 minut lub do czasu aż uzyskają lekko złoty kolor. Studzić przez 5 minut, następnie obtoczyć w cukrze pudrze.
*użyłam specjalnego cukru pudru do dekoracji z cukru gronowego
Chciałam Wam życzyć szczęścia, zdrowia, pomyślności i spełnienia najskrytszych marzeń w Nowym 2012 roku!

30.12.2011

Jeszcze jeden dzień

Rok się kończy, czas podsumowań, przemyśleń i nowych postanowień. Dla mnie ostatnie dwanaście miesięcy przyniosło radości i smutki, zmiany, spełnienie niektórych małych marzeń i nadzieję na jeszcze lepszy przyszły rok 2012. Wiem czego chcę i wytrwale będę do tego dążyć. A Sylwester? Ostatni spędziłam w Niemczech u Weroniki w Bremen i to był mój pierwszy za granicą. Pamiętam jak się cieszyłam na ten wyjazd, choć mróz i góry śniegu nie napawały optymizmem aby gdziekolwiek wyjeżdżać. Mimo drobnych przeszkód szczęśliwie dojechałam i miałam udany początek Nowego Roku. Tym razem będę sama (no, z młodszym bratem, który będzie wlepiony w swój komputer, więc...) z lampką ulubionego wina włączę tv, posłucham muzyki..
I coś jeszcze o muzyce.. Lana Del Rey. Od kilku dni wsłuchuję się w jej utwory. Jeśli ją kojarzycie, to zapewne z piosenki "Video Games", która również mnie urzekła. Jednak polecam przesłuchać także inne kawałki. 
Mnie oczarowały. A to mój faworyt:

28.12.2011

Słów kilka o pierniczkach

Wypadałoby jeszcze napisać coś o świątecznych słodkościach, które pojawiły się u mnie w domu. Przede wszystkim zdecydowanie dominowały pierniczki. Wspominałam, że miałam inwazje i wcale nie przesadzałam. Nie wiem ile ich było dokładnie, ale bardzo możliwe, że ze sto się namnożyło. Ciasta było tak dużo, że w wałkowaniu i wycinaniu musiała pomagać mama i zajęło nam to dwa wieczory. Tylko niewielką część polukrowałam i wystawiłam do ogólnego podziwiania ;) Trochę powędrowało w podarunkach, a reszta leży w pudełkach.
Skorzystałam z zapewne wielu znanym przepisu na pierniczki Aganiok. Fantastyczny! Ciasto przygotowuje się dobrych kilka tygodni wcześniej i odstawia do leżakowania. Myślę, że będzie najlepiej jak przepis podam jesienią przyszłego roku, aby przypomnieć, że już czas na nastawienie ciasta :)
Poza wszechobecnymi piernikami pojawiło się ciasto makowe, upieczone przez moją mamę i lebkuchen, które tym razem niezbyt się udały. To chyba przez pośpiech.. tak, za dużo sobie nawymyślałam, a później czas mnie gonił. Powinnam się lepiej zorganizować i nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę, ale czy potrafię...? ;)
Niestety, ten ciastek stracił rękę już podczas wycinania...

26.12.2011

Święta, święta

Wigilia i pierwszy dzień Świąt upłynęły w rodzinnym gronie. Dzisiaj już sami w domu odpoczywamy i zjadamy to, co pozostało dobrego. Było ciepło i radośnie, bo z najbliższymi. Pyszne jedzenie, rozmowy przy stole i prezenty. Każdy otrzymał miłe podarunki, a ode mnie dodatkowo po paczuszce pierniczków. 
A mnie wciąż dokucza przeziębienie, ale to nic. Najważniejsze, że jak co roku wszyscy się spotkaliśmy i spędziliśmy wspólnie czas.
A jak Wam mijają Święta?