19.08.2012

A kuku

Pierwszy tydzień po powrocie minął i w ciągu tych siedmiu dni zdążyłam pójść do kina na najnowszy Madagaskar - król Julian i pingwiny jak zwykle najlepsi ;-), byłam na małych zakupach i spacerze. Zachwycałam się Daliami z ogródka Mamy, zakleiłam zęby karmelem, a Bianka chowała się za oknem.
Jutro nowy dzień, nowy tydzień, a ten zapowiada się upalnie. Korzystajmy jak najwięcej z cudownej pogody.
A kuku!
Pięknego tygodnia!

18.08.2012

Witamy w Holandii! Gouda

Nareszcie! Pierwszy z obiecanych postów z relacją. Mam już wszystkie zdjęcia i jest ich sporo, więc relacja z samej Goudy będzie podzielona na dwie notki.
Cały wyjazd zawdzięczam Weronice, bo to ona mnie zaprosiła i dzięki niej spędziłam trzy fantastyczne tygodnie :-) A wracając do samej podróży..
Dzień był długi i męczący. 12 godzin w pociągach plus około 3 samochodem. Na nogach byłam już po 4 nad ranem i z Gorzowa wyruszyłyśmy o 6. Miałyśmy do przejechania całe Niemcy. Sześć przesiadek nie pozwalało zmrużyć oka, bo każdorazowo jazda trwała około 40 minut i podobnie było z czasem na stacjach w oczekiwaniu na kolejny pociąg. Celem był Dortmund, w którym byłyśmy kilka minut po 18 i stamtąd już samochodem do Goudy. Przy okazji wspomnę, że odwiedziłyśmy nie tylko Holandię, ale choć tylko przejazdem, to wspomniane już Niemcy oraz wybrałyśmy się na małą wycieczkę do Francji i Belgii ;-)
Gouda jest bardzo uroczym miastem znanym przede wszystkim ze swojego sera, a także m.in. z wafli przekładanych syropem - stroopwafel. Ser jak i wafle miałam przyjemność jeść i oczywiście trochę tych smakołyków przywiozłam do domu ;-)
Zielone, kwieciste pola i uliczki, wszechobecne kanały, mostki i mosty, domki ze stromymi schodami..to wszystko ma swój cudowny klimat. Ale żeby nie były same ochy i achy, to już dawno nie pogryzły mnie komary jak właśnie tam. Do tego sporo pająków, a historia z nieproszonymi gośćmi w postaci myszek była najlepsza ;D
Miałyśmy szczęście do pogody, ponieważ pierwszy tydzień był upalny, a i następne dni były ciepłe. Wiadomo, jak gorąco, to i burze z ulewami, ale to najczęściej nocą, poza tym zdarzyło się kilka chłodniejszych dni z deszczem. Jednak zważając na tamtejszą aurę, to nam się udało.

16.08.2012

Z życia Bianki

Któż jak nie koty ma błogie życie. Wybredne, z charakterem, wygodnickie, bałaganiarze (czy Wasze kicie też wyciągają jedzenie i rozlewają wodę z miski?). Ale przede wszystkim są cudownymi stworzeniami, które potrafią okazywać swoją miłość. Bianka każdego ranka wita mnie miauczeniem i ociera się o moje stopy. Kiedy chce się zdrzemnąć przychodzi do mnie na kolana. A jeśli ma ochotę na zabawę, skrada się i zaczepia nogi, co można porównać do zabawy w berka. I często odwiedza mój pokój, bo łóżko pańci jest przecież bardzo wygodne ;-)
Zaczynając od góry z lewej strony:
1. Ziewam
2. Drapią mnie po brzuszku
3. Rozwalam się na łóżku pańci
4. I co tak patrzysz?

Z Bianką mówimy Wam dobranoc :-)

15.08.2012

Herbatki?

Dzień dobry! Dzisiaj chciałam dodać pierwszy z postów z relacją z Holandii, ale niestety jeszcze muszę poczekać. Nie mam wszystkich zdjęć, jednak do końca tygodnia na pewno owa notka się pojawi ;-)
Rzeczy po podróży rozpakowałam i powiedzmy, że mam względny porządek. I jakoś tak... czegoś mi brakuje. Zawsze tyle się czeka na upragniony wyjazd, a kiedy już nadejdzie, kończy się nim zdążymy się obejrzeć. Innych planów wakacyjnych już nie mam i teraz pozostało mi siedzieć w domu. A chciałabym jeszcze gdzieś pojechać. Mimo wszystko uwielbiam ten czas planowania, pakowania i odkrywania nowych miejsc.

Na dzisiejsze śniadanie wypiłam herbatę z mojego nowego holenderskiego kubka i zjadłam kanapkę z pewnym słodkim smarowidłem kupionym w Holandii. Ale na razie nie będę zdradzać cóż to takiego. Będzie osobny post o zakupach spożywczych ;-)
Miłego dnia!

12.08.2012

Z powrotem w domu

Dzień dobry!

Wróciłam! Mój wakacyjny pobyt w Holandii dobiegł końca, aż szkoda było wracać. 3 tygodnie minęły niesamowicie szybko. W domu byłam już wczoraj pod wieczór, po ośmiu godzinach jazdy. Dopiero dzisiaj jakoś się ogarnęłam, ale nadal czekają na mnie ciuchy do złożenia. Poza tym, mam mnóstwo zdjęć i wrażeń, którymi chcę się z Wami podzielić. W najbliższych dniach będę porządkować zdjęcia i możecie spodziewać się kilku notek poświęconych całej podróży :-)

3.08.2012

Nederland

Goeie morgen!

Małe przywitanie po holendersku ;-) Ale nic więcej nie umiem, no, poza 'do widzenia'. Ten język jest dla mnie trochę dziwny... Daję znać, że żyję i świetnie spędzam czas. Jak wspominałam przed wyjazdem, mam dostęp do internetu, ale niestety nie mam jak przerzucić swoich zdjęć na komputer z którego korzystam. Wracam w przyszły weekend, więc dopiero po powrocie podzielę się relacjami i zdjęciami, a jest tego całkiem sporo :-)
Do zobaczenia!

20.07.2012

Holandia

Jestem praktycznie spakowana, pozostały tylko drobiazgi. Nie wiem o której pójdę spać, ale i tak długo nie pośpię, bo około 4:30 mam pobudkę. Nie cierpię pakowania... i tak wczesnego wstawania. Szkoda, że wyjazd nie jest trochę później, ale cóż poradzić.
Celem mojej podróży jest miasto Gouda (tak, to od sera ;-)). Dostęp do internetu powinnam mieć i postaram się w międzyczasie coś napisać. Ale obszerniejszych relacji ze zdjęciami spodziewajcie się w drugiej połowie sierpnia.
Bianka bacznie obserwowała czy dobrze się pakuję ;-)
Och, będę tęsknić za nią..

Do zobaczenia!