1.10.2012

Październik

Kolejny nowy miesiąc. Coraz bliżej Święta! ;D Poważnie, jeszcze trochę, a będziemy ubierać choinkę i przygotowywać świąteczne potrawy. I koniec roku. Wybaczcie, że tak wyskoczyłam z tymi Świętami, ale trzeba do czegoś odliczać.
Wracając do dnia dzisiejszego. Moja kochana Mama ma imieniny i z tej okazji objadłam się ciastem oraz pączuszkami. Najwspanialszego Mamo! Poza tym wybrałam się do sklepu w celu sprawienia sobie nowych butów. Cóż, wyszłam z niczym. Z dwóch upatrzonych wcześniej par, były tylko jedne i to w dodatku same wielkie rozmiary. Pływałabym w nich, a nie chodziła... W środę drugie podejście.
Ach! Dziś zaczęli grzać! Nareszcie ciepły pokoik ;-)
Pogodnego, ciepłego tygodnia!

30.09.2012

Hagelslag

Ciekawostka i moje małe odkrycie w Holandii. Przyznam, że nigdy o czymś takim nie słyszałam, a już na pewno nie skojarzyłabym z tym przepięknym krajem wiatraków i tulipanów.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w sklepie pudełko a na nim obrazek przedstawiający kromkę chleba posypaną kawałeczkami czekolady, pomyślałam, że chyba wzrok płata mi figle. Ale nie, przyjrzałam się dokładniej i byłam zdziwiona. Bo kto to widział aby jeść chleb z posypką? A jednak.
Przecież posypkami dekoruje się ciasta i ciasteczka, a nie zjada na śniadanie czy lunch. Pomimo, że wydawało mi się to trochę dziwne, to jest strzał w dziesiątkę. Kromka chleba, masło, hagelslag - pyszne! Nie wiem jakby smakowało ze zwykłą posypką kupioną w naszym sklepie, ale podejrzewam, że to już nie to samo ;-) Jeśli będziecie kiedyś w Holandii koniecznie spróbujcie.

Kilka informacji od cioci Wiki:
Hagelslag lub chocoladehagelslag – małe, podłużne, słodkie w smaku granulki z czekolady, którymi posypuje się kromki chleba lub sucharki uprzednio posmarowane masłem, są typowym niderlandzkim produktem spożywczym.
Spożywane tradycyjnie przez Holendrów na śniadanie lub podczas lunchu.
Produkcja polega na rozwałkowaniu do długich, cienkich wałeczków (a la spaghetti) uprzednio przygotowanej masy z kakao, mleka w proszku oraz cukru i po ostudzeniu pocięciu ich na drobne kawałeczki. Tak otrzymane granulki zostają pokryte warstwą cukru, która nadaje im połysk.
Nazwa nawiązuje do opadu gradu: nid. hagel – grad i neerslag – opad atmosferyczny.
W sprzedaży są dostępne różne rodzaje: z czekolady gorzkiej, mlecznej, białej oraz fantazyjne mieszanki granulek o różnych smakach, np. z gorzkiej czekolady z granulkami o smaku waniliowym. Obok tradycyjnych drobnych granulek na rynku pojawiły się granulki w rozmiarze XXL, które są dłuższe i grubsze.
Innym wariantem są hagelslag vlokken (nid. vlokken – płatki) czyli czekoladowe płatki do posypywania kanapek.
Osobnym wariantem jest tzw. vruchtenhagel (nid. vruchten – owoce i hagel – grad), którego podstawowymi składnikami są cukier, soki owocowe oraz sztuczne substancje smakowe i barwiące. Poza zastosowaniem do sporządzania kanapek owocowy hagelslag jest wykorzystywany do dekoracji, np. bitej śmietany.
Hagelslag jest typowym holenderskim produktem spożywczym, który nie jest dostępny w innych krajach, dlatego Holendrzy często zabierają go ze sobą jadąc na wakacje. Wyjątek stanowi Indonezja (była kolonia holenderska), gdzie standardowo można kupić hagelslag w sklepach. Indonezyjczycy wykorzystują hagelslag do dekorowania deserów i ciastek.
*Dziś mija pół roku odkąd Bianka z nami mieszka :-)

29.09.2012

Rotterdam/Utrecht/Delft

Trochę Was jeszcze pomęczę zdjęciami z Holandii. Tym razem kilkanaście obrazów z naszych krótkich wycieczek do Rotterdamu, Utrechtu i Delft. Równie piękne miasta jak Gouda. Wszędzie urokliwe kanały i mostki, uliczki, domy. Cudownie było pospacerować i to wszystko zobaczyć.

28.09.2012

Weekend

Pierwszy weekend od kilku miesięcy na który czekałam. Dobra, nie przepracowałam się, ale jednak świadomość wstawania o 6:30 i spieszenia na konkretną godzinę znowu staje się codziennością. Trzy miesiące mnie rozleniwiły... i bardzo ciężko zwlec mi się z łóżka. A do tego ranki zimne i ciemne. Ciepłe łóżko jest zdecydowanie bardziej przekonujące ;-)
Wczoraj miałam najdłuższy dzień na uczelni. Od 8:15, a w domu o 18. Na szczęście mam tak tylko raz na dwa tygodnie. Poznaję nowe przedmioty i niektóre nie przypadły mi do gustu. Ale trudno, jakoś muszę przez nie przebrnąć.
Tymczasem mam dwa wolne dni i planuję się wyspać. Aż będę mieć takie śpiochy jak Bianka.
Miłego weekendu!

*Bianka ze swoją brudną łapką, którą nie wiem gdzie znowu wsadziła

26.09.2012

Nie ma mnie

Hej! Zaczęłam zajęcia i od razu mniej czasu na inne rzeczy. Co prawda w poniedziałek byłam tylko całe 20 minut, wtorek wolny, ale za to dzisiaj wróciłam przed 17. A jutro najgorsze, bo planowo do 18:30, ale może z racji pierwszych zajęć uda się wcześniej skończyć. Do tego mam okienko. No potrzebne jak dziura w moście...
I komunikacja miejska to zło. Jeszcze trochę i zacznę piechotą chodzić.
Odezwę się w piątek ;-)

23.09.2012

Jesień

Jesień zawitała i mnie nie zachwyciła. Zimne poranki i wieczory i tylko trochę więcej ciepła w środku dnia. Dla mnie ta pora roku jest przygnębiająca. Dni mamy co raz krótsze, zaczął się sezon przeziębień, a jutro zaczynam zajęcia. Szybszy zmierzch uniemożliwia robienie zdjęć popołudniami (bo co to za światło...), jakieś parszywe bakterie próbują mnie zaatakować, co objawia się bólem gardła i moje błogie lenistwo mówi mi do widzenia. Ech, to już drugi rok kulturoznawstwa. Trzeba będzie się przyłożyć.
Skoro to wszystko nie przypadło mi do gustu, to podzielę się zdjęciem kwiatów z ogródka mojej Mamy. Biance się podobają i jesieni jest przeciwna ;-)
Udanego i ciepłego tygodnia!

22.09.2012

Ostatni dzień lata

Lato żegna się z nami hucznie. Rankiem przywitał deszcz i widok był podobny do jednego z dni w Holandii. Ot, wakacyjne wspomnienie. Po południu niespodziewanie nadciągnęły ciemne chmury i grzmoty w oddali, a wraz z nimi błyskawice zapowiadały burzę. Ale jak to czasami bywa, trochę hałasu narobiło i przeszło gdzieś obok. Jednak później zerwał się dość silny wiatr, masy powietrza się mieszały, lekko padało i aura była niesprzyjająca. Matka Natura pokazuje nam, że coś się kończy, a coś zaczyna.
Ja na przekór zatrzymuję lato w sercu i w kuchni. Z radością kupuję kubełek pełen świeżych malin.
I wyczekuję. Następnego lata.