27.03.2013

Miracle

Witajcie :-) Troszkę mnie nie było, ale byłam zajęta porządkami i zajęciami. Do tego gorsze samopoczucie, wczoraj miałam prawdziwy kryzys. Poza tym nie miałam czym się pochwalić, bo do kuchni tylko szybko wpadałam i wypadałam. Jestem z siebie zadowolona, że po części ogarnęłam swój pokój, jednak szafa wciąż czeka i jestem już baaardzo blisko spotkania pierwszego stopnia ;-)
Dziś ostatni dzień na zajęciach i mamy tydzień przerwy. Mogę skupić się na świątecznych wypiekach, chociaż szczerze mówiąc nie mam dla kogo... i poczytam książki, a ostatnio uzbierał mi się mały stosik. Jutro wybieram się do znajomej z wizytą i specjalnie na to spotkanie upiekę ciasto. Obiecałam coś pysznego i nie zawiodę. Wypiekiem z pewnością się z Wami podzielę :-) Ale zanim ciasto, dzisiaj naszła mnie ogromna ochota na coś słodkiego i szybkim rozwiązaniem okazała się domowa czekolada na gorąco. Nie żałowałam sobie i wypiłam cały duży kubek - a co! raz kiedyś można sobie pozwolić. Wyczerpałam swój czekoladowy limit i mam dosyć czekolady na najbliższych kilka dni.

Na koniec trochę muzyki, która rozbrzmiewa u mnie od dobrych kilku dni. Namiętnie wsłuchuję się w nowy album Hurts - Exile. Niesamowity... Płytę promuje singiel Miracle.
To jest post numer 400!
Miłego słuchania, ciao!

22.03.2013

Cytrynowo na przekór

Hej! Jak tam Wasz dzień? Ja dziś miałam wolne i siedzę w cieplutkim domu, bo wciąż leżący śnieg skutecznie zatrzymuje mnie w pokoju. Na przekór zimie wiosną, upiekłam muffinki pachnące słońcem. Miękkie, wilgotne, z małymi kuleczkami maku. Pachną wspaniale orzeźwiająco. Przywołajmy wiosnę!
Cytrynowe muffinki z makiem
|mnie wyszło 13 sztuk| inspiracja

2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki masła
1 szklanka cukru
1 szklanka kwaśnej śmietany - u mnie maślanka
1/2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
skórka otarta z 2 cytryn
2 łyżki soku z cytryny
2 jajka
2 łyżki maku

Masło ubić mikserem z cukrem i skórką cytrynową na puszystą masę. Ciągle mieszając, dodać kolejno jajka. Mąkę wymieszać z solą, proszkiem do pieczenia i sodą. 1/3 tej suchej mieszanki wmieszać do maślanej masy. Wlać sok z cytryny i 1/2 śmietany (maślanki). Wymieszać. Dodać 1/2 pozostałej ilości mąki i resztę śmietany (maślanki). Zmiksować, dodać resztę mąki i mak.
Ciastem napełnić foremki do babeczek (prawie do brzegu). Piec w 180 stopniach przez około 25 minut. Lekko przestudzić. 
Świetnie smakują polane odrobiną miodu :-)

Słonecznego weekendu!

21.03.2013

Pierwszy Dzień Wiosny?

Witajcie :-) Znacznie bardziej pasowałby tu pierwszy dzień zimy, ale cóż... Gdyby nie zajęcia z niemieckiego, nigdzie bym się rano nie ruszała. Sypało, wiało prosto w oczy i chlapa. Na szczęście nie jest szczególnie zimno i część z tego co pada, topi się. Jednak roztopy to nieprzyjemna wizja, przecież takie ilości śniegu, to masa wody! Tylko uważać aby nie zostać ochlapanym w drodze na uczelnię (co już kiedyś mi się przydarzyło).
Kalendarz mówi, że wiosna przyszła, więc oficjalnie witam ją, jeszcze śnieżnie. I mam nadzieje, że szybko się u nas rozgości ;-)
Jutro zapraszam Was na słoneczne muffinki :-)
Dobrej nocy!

20.03.2013

Sukienka prosta i elegancka

Orsay
Obiecałam i jest, moja nowa sukienka. Właśnie takiego kroju poszukiwałam od jakiegoś czasu. Nie jestem fanką mini, zdecydowanie lepiej czuję się w trochę dłuższych kreacjach. Ta sukienka spełnia moje oczekiwania. W jasnym kolorze, z paseczkiem ozdobnym w talii, z ciekawymi zakończeniami rękawów i sięgająca długością do kolan. Ma również przyjemny, grubszy materiał. Świetnie nada się na nadchodzące święta, ale z pewnością sprawdzi się podczas egzaminów lub innych codziennych wyjść. Jestem tym bardziej zadowolona bo kosztowała mnie tylko 30 zł, nie mogłam przepuścić takiej okazji ;-)

Borówki na start

Dzień dobry! Jestem już po smakowitym śniadaniu i niedługo wychodzę na zajęcia. Za oknem to samo co wczoraj, ale przynajmniej nie napadało nic nowego. Przez tą pogodę męczy mnie jakiś dziwny katar... nie wiem, czy to już początki wiosennej alergii czy jakieś małe przeziębienie. W każdym razie jest to denerwujące. Kichanie, smarkanie, kichanie, chusteczki się mnożą w niezłym tempie.
W niedzielę pisałam o sukience, którą wypatrzyłam z przyjaciółką w Orsay. I muszę się pochwalić, bo już jest w moich rękach! Pokażę Wam wieczorem mój nowy nabytek ;-)
Moje dzisiejsze śniadanie - owsianka z płatków owsianych błyskawicznych i otrębów owsianych, posłodzona cukrem trzcinowym i borówki. Do tego zielona herbata zaparzona w kubku o jakim marzyłam od jakiegoś czasu. Miałam zamiar kupić taki kubek, ale okazało się, że mama ma bardzo podobny w pracy i nie korzysta z niego od dłuższego czasu. Tak oto znalazł się w moich rękach. Teraz bez problemu mogę parzyć liściastą herbatę.
Miłego dnia!

19.03.2013

Czy to żart?

Nie do wiary... śnieg, zamieć. Pogoda chyba sobie żartuje. Nawet już nie mam słów aby mówić cokolwiek więcej. Pojutrze Pierwszy Dzień Wiosny, a wygląda jakby był środek stycznia. Pozostaje nam tylko przetrwać te wybryki natury i wyglądać ciepłego słońca.
Dzisiaj w przygotowaniu śniadania bardzo pomocna była Bianka. Oj, miała chrapkę na sałatę i łososia.
A oto z czego dokładnie składał się mój poranny posiłek: jajko na miękko, bułka fitness z sałatą, twarogiem lekkim i łososiem wędzonym/twarogiem i zieloną papryką. Zdrowo i sytnie na początek dnia. Jutro zjem borówki, tylko z czym... ;-)
Ciao!

17.03.2013

Czasem słońce, czasem śnieg

Niedawno wróciłam z krótkiego wypadu do galerii handlowych. Wybrałyśmy się z Weroniką na poszukiwania czegoś ciekawego w Orsay. W końcu ma się te zniżki ;-) Upatrzyłyśmy cudowną sukienkę i już wiemy, że będzie nasza. Jednak musimy się pospieszyć i w ciągu najbliższych kilku dni udać się do sklepu, bo takie okazje lubią szybko uciekać. Poza tym odwiedziłyśmy też empik. Jestem w trakcie poszukiwania literatury do mojej bibliografii licencjackiej i udało mi się znaleźć kilka książek oraz coś ciekawego w jednym z magazynów kulinarnych. Dwie z nich mam już zamówione, a magazyn kupiony. Jestem zadowolona z wyboru tematu mojej pracy licencjackiej, bo naprawdę to wszystko mnie interesuje.

Mijający tydzień nie był najgorszy. Choć bywały lepsze. Na pewno było smacznie, zimowo i słonecznie. Ślady łapek Bianki na śniegu na balkonie znowu mnie rozczuliły... Tak samo jak widok wygrzewającej się na słoneczku na kuchennym blacie. Zdecydowałam się na zakup książki o życiu pewnej polki w Japonii. Jak tylko ją przeczytam, napiszę moją skromną opinię.
Jutro nowy tydzień i znowu trochę zajęć. Niech to będzie dobry tydzień!