12.04.2013

Włosy

Witajcie :-) Tak jak wczoraj pisałam, obcięłam włosy. Przyznam, że widok obciętych włosów na ziemi w salonie fryzjerskim był odrobinę smutny. Jednak zrobiłam to dla wzmocnienia i odświeżenia. Teraz mam nowy cel: zapuszczam jeszcze dłuższe niż miałam ;-) Na zdjęciach jest efekt przed i po. Wybaczcie małe nieogarnięcie na pierwszym foto, ale tak to już bywa z długimi włosami.
Żeby nie było, moje życie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół włosów ;-) Tydzień pod względem zajęć miałam bardzo lekki, bo praktycznie oprócz wczorajszego niemieckiego i poniedziałkowej konferencji miałam sporo wolnego. W środę poszłam na darmo, bo okazało się, że wykład został odwołany... Bywa.
Z rzeczy bardzo istotnych: jest! Wiosna! Nareszcie ją czuję :D Co prawda dziś deszczowo, ale to taki wiosenny deszczyk z ciepłym powietrzem. Jutro podobno mają być pierwsze wiosenne burze. A w poniedziałek u mnie nawet 21 stopni! Jak miło :-)
Nie wiem czy to z powodu dzisiejszej aury czy może odzywa się mój niedobór magnezu, ale rano obudziłam się ze skurczami w łydkach i bólem w stopie. Myślałam, że jakoś po krótkim czasie przejdzie, ale okazało się, że ta boląca stopa jest spuchnięta... Nie wiem o co chodzi, bo nic sobie nie zrobiłam, nie upadłam ani nic z tych podobnych rzeczy. Chyba, że wędrowałam w nocy a nic nie pamiętam, haha. Mam jednak swoją teorię. To bunt stopy przeciwko obcięciu włosów.
O matulu, idę, bo zaczynam pisać od rzeczy. A! Dziś przecież Dzień Czekolady! Chciałam zrobić na śniadanie czekoladowe pankejki, ale... zaspałam. Mimo tego uczciłam ten dzień i zjadłam porcję czekolady.
Jedna z moich ulubionych. Milka bąbelkowa z karmelem :-)
Pięknego weekendu!

11.04.2013

Co ja zrobiłam?!

Zastanawiałam się, zastanawiałam i chociaż wciąż byłam rozdarta, to w końcu podjęłam decyzję. Nie wiem dlaczego się zdecydowałam... może mnie już trochę denerwowały, plątały, może potrzebowałam odświeżenia, czegoś nowego. Wiedzcie jedno: efekt kilkuletniej wytrwałości, w ciągu około czterdziestu minut przeszedł do historii. Tak trochę dziwnie, ale się przyzwyczaję. A znając moje włosy, odrosną w tempie ekspresowym.
I gdyby ktoś był ciekawy ile cm mi ubyło, to już mówię: około 25 ;-)

8.04.2013

W oczekiwaniu wiosny

Bianka tak samo jak ja spogląda w niebo i czeka na upragnioną wiosnę. 
Dzisiejszy dzień zapowiada, że jest już tuż za rogiem. Czekamy!
A prawdę mówiąc, może i Bianka oczekuje ciepłych dni, ale w chwilach uchwyconych na zdjęciach prawdopodobnie bardziej interesowały ją ptaki za oknem ;-)

7.04.2013

Pierwsze dni kwietnia

Witajcie :-) Pierwszy tydzień kwietnia dobiega końca. Jak tam Wasz weekend? Mam nadzieję, że u Was także nieśmiało wkroczyła wiosna. U mnie temperatura coraz wyższa, a dziś cały dzień błękitne niebo i cudownie świecące słońce. Biance również brakowało słoneczka, bo już od rana wygrzewała się na parapetach. Ach, te koty, cały dzień wylegiwać się w słońcu. Wiedzą co dobre ;-) Tylko skoro wiosna, to i wzmożone gubienie sierści. Od kilku dni znajduję biało - czarne kłaczki fruwające po całym mieszkaniu.

Jutro nowy tydzień i na szczęście pod względem zajęć lekki. Do tego tylko do czwartku, więc mój weekend rozpocznę w piątek.
A wracając jeszcze do mijających siedmiu dni. W piątek byłam na seminarium. Temat mojej pracy dobrze się rozwija, mam prawie gotową bibliografię, zaczynam tworzyć zarys, rozdziały itd., zapowiada się na prawdę obiecująco. Oby tak dalej, a już niedługo zacznę pisać. Po spotkaniu wybrałam się z koleżanką do centrum handlowego. Moim celem były kosmetyki i kupiłam zestaw 3 kroki Clinique. Oczywiście na początek zestaw w wersji mini, w kosmetyczce. Poczytałam trochę opinii i jak to ze wszystkim bywa, zdania są różne, ale raczej większość sobie chwali. Czy któraś z Was używała tych kosmetyków? Jak wrażenia? Ja wzięłam zestaw numer 3 - do cery mieszanej w stronę tłustej.

Na koniec starego i początek nowego tygodnia zostawiam Wam ostatni z zapowiadanych Wielkanocnych przepisów. Babka - przepis znalazła moja mama i ona także upiekła. Po zeszłorocznej majonezowej tym razem zawitała taka ze zdrowym dodatkiem czyli otrębami. Pyszna!
Udanego tygodnia! :-)
Pyszna babka wielkanocna
inspiracja 

2 szklanki mąki pszennej
pół szklanki otrębów owsianych
200 g masła
1 szklanka cukru
4 jajka
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić z cukrem na sztywną pianę. Dalej ubijając, dodać żółtka. Mąkę wymieszać z otrębami i proszkiem do pieczenia. Roztopić masło. Masę jajeczną wymieszać z mąką, a następnie dodać roztopione masło i wszystko delikatnie wymieszać. Przelać do natłuszczonej formy.
Piec w rozgrzanym piekarniku w temperaturze 180 stopni przez około 45 minut. 
Babkę wyjąć z formy i odstawić do ostygnięcia. Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

5.04.2013

Marchewkowo mi

Witajcie :-) Jak tam Wasze samopoczucie po świętach i powrocie do codziennych obowiązków? Ja jestem najedzona na kilka najbliższych miesięcy... Do wczoraj jadłam resztki sałatki, białą kiełbasę i mazurka. A sernik nawet do dzisiaj przetrwał. No cóż, nasza czwórka to kiepscy jadelnicy i gdyby przemysł spożywczy opierał się tylko na osobach naszego pokroju, to marnie by wyglądał, hahaha.
Po tym ucztowaniu czas wziąć się za siebie, bo latem nie będzie czego pokazywać. Razem z przyjaciółką zamierzamy zacząć biegać. Znalazłyśmy fajne treningi dla początkujących i zapowiada się obiecująco. Mam nadzieję, że motywacja nas nie opuści. Do tego na horyzoncie w końcu widać poprawę pogody, więc możemy śmiało wkroczyć do akcji ;-)
Jednak zanim zaczniemy gubić zbędne kilogramy jeszcze dzisiaj zapraszam Was na nasze świąteczne, przepyszne włoskie babeczki z ciasta marchewkowego, które swoją drogą także do wczoraj stały w lodówce. Ozdobione kremem z serka, marchewkami z marcepanu, piankowymi kurczakami i kolorowymi posypkami. Znakomite połączenie migdałów i marchewki, a do tego w wiosennej oprawie :-)
Włoskie babeczki z ciasta marchewkowego z kremem z serka Turek
|przepis na 12 babeczek, choć mnie wyszło 14|
inspirację znalazłam tutaj

100 g masła lub 75 g oleju
200 g (szklanka) cukru
200 g mielonych migdałów
100 g (pół szklanki) mąki pszennej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 jajka (we włoskim oryginale 1 jajko + 1 żółtko)
300 g (2 szklanki) startej na małych oczkach marchwi
szczypta soli

Krem z serka Turek*
250 g Turek kremowy serek śmietankowy
2 łyżki masła
3/4 szklanki cukru pudru
łyżeczka ekstraktu z wanilii

Umytą i obraną marchewkę zetrzeć na średniej tarce. Jeśli jest bardzo wilgotna, to dokładnie odcisnąć. Przesianą mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą i migdałami.
Jajka utrzeć z cukrem. Stopniowo dodawać mąkę z migdałami i mieszać łopatką. Potem wlać olej/wrzucić masło, dodać sól oraz marchewkę, wymieszać.
Foremkę na muffinki wyłożyć papilotkami. Napełniać ciastem do 3/4 wysokości. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 - 35 minut. Studzić 5 minut w foremce, a następnie wyjąć na kratkę.
Po ostygnięciu ozdobić kremem z serka. A oto jak zrobić krem.
Utrzeć masło z cukrem pudrem, dodać serek do uzyskania kremowej masy i wlać ekstrakt z wanilii.
Jeśli chcemy aby konsystencja kremu była bardziej zwarta i tworzyła ładniejszy "wzorek" przy wyciskaniu, należy dodać więcej cukru pudru. Jednak wtedy krem może być za słodki. 

Ozdabiamy szprycą lub tak jak ja nakładamy łyżką tworząc artystyczny nieład ;-) 
Autorka barwiła część kremu na zielono i pomarańczowo aby dzięki szprycy uzyskać marcheweczki. Ja posłużyłam się gotowymi z marcepanu. Do tego różne kolorowe posypki i piankowe kurczaki nadziane czekoladą.
*Oryginalnie autorka użyła do kremu serka Philadelphia, ale mój sklep był ubogi w owy serek i zastąpiłam go z powodzeniem kremowym Turkiem.
Pięknego weekendu!

2.04.2013

Kruche ciasteczka 2w1

Pierwszy z obiecanych przepisów. Dzięki tym ciasteczkom miałam tzw. dwie pieczenie na jednym ogniu. Uczciłam nimi pierwszy rok Bianki w naszym domu i były jednym ze smakołyków na Wielkanocnym stole.
Ciasteczka łatwe w przygotowaniu, choć ja jeszcze nie mam wprawy w równomiernym rozwałkowaniu ciasta ;-) Bardzo smaczne, a dzięki napisom mogą być miłym prezentem.
Przepis zaczerpnęłam z opakowania stempelków, które zamówiłam jakiś czas temu w Tchibo.
Kruche ciasteczka

150 g masła lub margaryny
50 g cukru
1 małe opakowanie cukru waniliowego
100 g masy marcepanowej
250 g mąki 
1 żółtko

Włożyć masło lub margarynę do miski i miksować za pomocą miksera ręcznego aż do uzyskania puszystej konsystencji.
Dodać cukier, cukier waniliowy, żółtko i masę marcepanową, a następnie zmiksować wszystkie składniki na najwyższych obrotach, aby uzyskać jednolitą konsystencję.
Przełączyć mikser na najniższe obroty i stopniowo dodawać mąkę. Jeszcze raz dokładnie wymieszać ciasto ręcznie. Umieścić ciasto w lodówce na ok. 30 minut.
Rozwałkować wałkiem ciasto na grubość 3 - 4 mm.
Teraz można przystąpić do wykrawania i stemplowania ciastek. Dodać trochę mąki na foremki i stempelki, aby ciasto do nich nie przywierało.
Położyć ciastka na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 150 stopni z termoobiegiem lub w 175 stopniach z nagrzewaniem od góry i od dołu na środkowej szynie przez ok. 10 - 12 minut, dopóki brzegi ciasta nie osiągną jasnobrązowej barwy.
Pozostawić ciastka na blasze do ostygnięcia.

Została mi jeszcze porcja marcepanu, więc szykuje się druga partia ciastek :-)

1.04.2013

Wielkanoc

Jak co roku Niedzielę Wielkanocną spędziłam u cioci. Przy stole pełnym smacznego jedzenia, wśród rozmów i uśmiechów. Tylko pogodzie coś się pomyliło... sprawiła nam białe święta, ale nie te co trzeba. Jednak muszę napisać coś co mnie trochę denerwuje odnośnie informacji na temat owej pogody. Wszędzie podają jaka to katastrofa w całej Polsce, śnieżyce, zawieje, dramat. Ogółem, jak żyć?! Ale mam małe sprostowanie: u mnie w Gorzowie żadnego dramatu nie było, żadnej śnieżycy i tym podobnych zjawisk. Z rana lekko prószyło i to wszystko. Na ulicach jeszcze gdzieniegdzie zalegają resztki śniegu, a poza tym sucho. Nawet po południu zza chmur nieśmiało wyjrzało słońce. Dziś podobnie, słonko jakiś czas świeciło, a niedawno lekko popadał biały puch. Wybaczcie ten mój wywód, ale od jakiegoś czasu irytuje się oglądając telewizję. Czy to wiadomości ogólne czy prognozy pogody, widać jak mało i pobieżnie wspomina się o krańcach Polski zachodniej. Nie wiem jakie jest uzasadnienie takiego zjawiska, ale najwidoczniej nie jesteśmy ciekawym obszarem.
Wracając do Świąt. Wspólnie z mamą napiekłyśmy słodkości i w ciągu następnych dni zamieszczę trzy przepisy. Będą babeczki z ciasta marchewkowego, kruche ciasteczka i babka z otrębami owsianymi. Poza tym tradycyjnie był sernik z rosą mojej Mamy (przepis podawałam rok temu o tutaj) oraz mazurek.
Smacznie i rodzinnie spędziłam ten czas. I tak jak sobie obiecałam, założyłam nową sukienkę! Chłód mnie nie odstraszył, a ja podobno ładnie wyglądałam ;-)
Trzymajcie się cieplutko :-)