Żeby nie było, moje życie nie kręci się tylko i wyłącznie wokół włosów ;-) Tydzień pod względem zajęć miałam bardzo lekki, bo praktycznie oprócz wczorajszego niemieckiego i poniedziałkowej konferencji miałam sporo wolnego. W środę poszłam na darmo, bo okazało się, że wykład został odwołany... Bywa.
Z rzeczy bardzo istotnych: jest! Wiosna! Nareszcie ją czuję :D Co prawda dziś deszczowo, ale to taki wiosenny deszczyk z ciepłym powietrzem. Jutro podobno mają być pierwsze wiosenne burze. A w poniedziałek u mnie nawet 21 stopni! Jak miło :-)
Nie wiem czy to z powodu dzisiejszej aury czy może odzywa się mój niedobór magnezu, ale rano obudziłam się ze skurczami w łydkach i bólem w stopie. Myślałam, że jakoś po krótkim czasie przejdzie, ale okazało się, że ta boląca stopa jest spuchnięta... Nie wiem o co chodzi, bo nic sobie nie zrobiłam, nie upadłam ani nic z tych podobnych rzeczy. Chyba, że wędrowałam w nocy a nic nie pamiętam, haha. Mam jednak swoją teorię. To bunt stopy przeciwko obcięciu włosów.
O matulu, idę, bo zaczynam pisać od rzeczy. A! Dziś przecież Dzień Czekolady! Chciałam zrobić na śniadanie czekoladowe pankejki, ale... zaspałam. Mimo tego uczciłam ten dzień i zjadłam porcję czekolady.
Jedna z moich ulubionych. Milka bąbelkowa z karmelem :-)
Pięknego weekendu!
