Czeka mnie pobudka o 4:15 i zastanawiam się co ja jeszcze tutaj robię.
Już jutro Berlin i świąteczne jarmarki!
Kilkanaście godzin na nogach, dzień pełen wrażeń.
Miałam ochotę na placuszki. To był mój główny posiłek, ponieważ pewna osoba zjadła mi obiad.
Pachniały pomarańczą i były lekkie jak chmurka.
Placuszki pomarańczowe
od Liski z White Plate
10-12 sztuk
2 jajka
150 g maślanki
100 g mąki pszennej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżka cukru pudru
sok wyciśnięty z 1/2 pomarańczy
1 łyżka wody z kwiatu pomarańczy (pominęłam)
Oddzielić białka od żółtek. Z białek ubić pianę, odstawić.
Żółtka połączyć z maślanką, sokiem pomarańczowym i wodą. Zmiksować. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem, delikatnie wmieszać do ciasta (nie miksować). Następnie powoli dodać pianę z białek, rozprowadzając ją w cieście delikatnie (dzięki temu placki będą miały puszystą strukturę).
Na patelni rozgrzać odrobinę oleju roślinnego. Nabierać 2-3 łyżki stołowe ciasta i smażyć na złoto z każdej strony (ok.1-2 minuty na stronę).
Podawać ciepłe, z ulubionymi dodatkami.
Dla mnie były idealne bez dodatków, chociaż można trochę oprószyć cukrem pudrem.






