28.08.2011

Hamburg

Hallo! Wczorajsza wycieczka do Hamburga udana. Tak jak zapowiadano, pogoda sie pogorszyla i juz z samego rana przwital nas deszcz. Po przyjezdzie na miejsce rowniez padalo, ale tylko do poludnia i na szczescie pozniej sie rozpogodzilo. Sporo sie nachodzilysmy i po kilkunastu godzinach nogi odmawialy posluszenstwa. Jeszcze dzisiaj troche mnie bola... Oczywiscie zobaczylysmy tylko namiastke tego, co tam sie znajduje, tym bardziej, ze chodzilysmy w ciemno ;) Musze jeszcze wrocic do Hamburga, aby zwiedzic dokladniej, bo naprawde jest co ogladac i juz mi sie tam spodobalo :D
Dodaje na razie trzy zdjecia, obszerniejsza relacje dodam po powrocie do domu.
Ciao!

26.08.2011

26 sierpnia 2011 - Bremen

Hallo! Jest przepiekna pogoda i az nie chce sie wierzyc, ze jutro ma byc z 10 stopni mniej. W sumie dobrze sie sklada, bo w podrozy i zwiedzaniu upal nie sprzyja, byle by nie padalo.
Dzisiaj wybralysmy sie do centrum. Pochodzilysmy po sklepach, zjadlysmy lody i porobilysmy zdjecia. Upatrzylam kilka fajnych rzeczy, akurat na jesien. W przyszlym tygodniu pojdziemy na zakupy ;)
I dzis zadebiutuje z moim pierwszym outfitem :) Jak sie podoba?
bluzka Stradivarius, spodenki Orsay, buty Deichmann

24.08.2011

Deutschland

Hallo! Bedzie krotko, ale daje znac, ze zyje ;) Z gory przepraszam za brak polskich znakow, korzystam z niemieckiej klawiatury. Ostatnie kilka dni spedzilam w Braunschweigu i nie mialam dostepu do internetu. Zreszta, nawet gdybym mogla, to nie miala bym czasu. Obecnie jestem w Bremen u kolezanki. Zdjecia postaram sie zamiescic w nastepnej notce. A w sobote, kierunek - Hamburg!

19.08.2011

Niemcy

Wakacje!

Pakowanie

Uff.., jestem prawie spakowana. Dlaczego ja wszystko robię na ostatnią chwilę? Cóż, najważniejsze rzeczy zrobiłam, więc mogę spokojnie ruszać w drogę. Nie będzie mnie jakiś czas, ale postaram się w międzyczasie napisać coś nowego. Do zobaczenia!

A tutaj ciasteczka, które upiekłam na wyjazd. Przepis podam po powrocie.

18.08.2011

Dla mamy

Nareszcie blogger funkcjonuje jak trzeba. Ten problem, który wystąpił, pokrzyżował moje plany. Czas goni mnie niemiłosiernie i teraz robię kilka rzeczy na raz. Aby nie zwlekać, przedstawiam dzisiejsze ciasto, upieczone specjalnie dla mamy z okazji jej urodzin. Co prawda, urodziny ma w przyszłym tygodniu, ale ze względu na mój wyjazd, zrobiłam je wcześniej. A na koniec dodam efekt, właśnie nawiązanej współpracy z Em.
Hiszpańskie ciasto cynamonowe
źródło 

4 jajka
200 g cukru
150 ml oliwy
200 ml mleka
3 łyżeczki cynamonu
350 g mąki + kopiasta łyżka proszku do pieczenia

Ubić jajka z cukrem. Powoli dodawać oliwę i mleko, cały czas mieszając. Wsypać cynamon.
Po dokładnym połączeniu płynnych składników, dosypywać powoli mąkę z proszkiem, cały czas mieszając. Przelać do tortownicy (u mnie 26 cm, ale lepiej w trochę mniejszej, np. 24 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 55 - 60 minut.
Po upieczeniu nie wyciągać od razu ciasta z piekarnika. Zostawić do powolnego ostygnięcia.
Opcjonalnie można polać polewą czekoladową. Ja rozpuściłam mleczną czekoladę w kąpieli wodnej i ułożyłam świeże maliny.
 
Miło mi przedstawić Em, której twórczość możecie zobaczyć tutaj. Jest genialną osobą o świetnych pomysłach. Nasz spontaniczny pomysł nie mógł długo czekać z realizacją i oto jest. Komiks przedstawiający jeden z moich przepisów. Takie komiksy będą pojawiać się co jakiś czas. Mamy nadzieję, że się spodoba :)

15.08.2011

Durch den Monsun

Jak wiadomo (albo i nie ;)) jestem fanką zespołu Tokio Hotel. Dziś mija 6 lat od wydania ich debiutanckiego singla. Dla mnie to tym bardziej istotne, ponieważ jestem fanką od samego początku.
Nawet posiadam owy singiel, choć trafił w moje ręce przypadkowo.
Niesamowite, to już tyle czasu i tyle wspomnień...

Durch den Monsun
dann wird alles gut

14.08.2011

Sushi

Na dzisiejszy obiad poszłam do Sushi baru. Kuzynka zaproponowała aby się tam wybrać. Chętnie się zgodziłam, ponieważ od dawna chciałam spróbować sushi. Miałam obawy czy mi posmakuje, a co istotniejsze czy poradzę sobie z obsługą pałeczek ;)
Powiedzmy, że jakoś je okiełznałam. Najważniejsze, że dałam radę zjeść.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Było pyszne! Na pierwszy raz wzięłam Maki z łososiem. Em, miałaś rację, sos sojowy jest genialny.
Przed następnym razem muszę poćwiczyć jedzenie pałeczkami ;D

Sernik z borówkami

Hej! Dni uciekają nawet nie wiem kiedy. Jeszcze nie dawno było tyle czasu do mojego wyjazdu, a tu zostało zaledwie kilka dni. Teraz zaczął się etap intensywnego myślenia o tym co trzeba zabrać i co muszę jeszcze dokupić. Czuję, że wiele rzeczy będę robić na ostatnią chwilę.
Jednak mimo przygotowań wciąż działam w kuchni. Wczoraj zrobiłam mój pierwszy sernik. Mnie osobiście aż tak nie zachwycił (to wynika z tego, że nie koniecznie lubię smak sera twarogowego, chociaż sernik mamy o wiele bardziej mi smakuje), ale reszta domowników była jak najbardziej na tak :) Ser z dodatkiem borówek stanowi fajny zestaw.

Sernik z borówką amerykańską
przepis znalazłam na blogu Majany

Spód 
200 g ciastek pełnoziarnistych (użyłam 4 zboża Lu Go!)
100 g miękkiego masła
Masa serowa
1 śmietana kwaśna (200 g)
5 jajek
1 kg sera twarogowego śmietankowego
3/4 szklanki cukru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
ok. 250 - 300 g borówek lub jagód

Masło utrzeć z pokruszonymi ciastkami i wyłożyć masą dno tortownicy (u mnie 26 cm) wcześniej wyłożonej folią aluminiową. Wstawić do lodówki.
Wszystkie składniki na masę serową, czyli: ser, cukier śmietanę, jajka i mąkę ziemniaczaną, zmiksować. Na końcu dodać borówki i zmiksować. Ciasto przelać do tortownicy i wstawić do nagrzanego piekarnika o temperaturze 160 stopni i piec ok. 60 minut (ja piekłam prawie półtorej godziny).
Wystudzić i wstawić do lodówki.
  Miłej niedzieli!

11.08.2011

Drożdżowiec mamy

Dlaczego pogoda jest tak mało wakacyjna. Chłodno, wietrznie i co jakiś czas pada deszcz. Czuję się jakby była już jesień... Mam nadzieję, że słońce jeszcze zawita i zrobi się cieplej.
A wczoraj za moją namową mama upiekła jej słynny placek drożdżowy :D Tak się złożyło, że dostaliśmy worek śliwek, więc poszły wprost do ciasta.
Ciasto urosło jak głupie, aż się wylało troszkę z blachy. Ot, uroki drożdży ;)

Ciasto drożdżowe ze śliwkami i kruszonką
przepis mamy 

1 kg mąki
2 jajka całe i 2 żółtka
10 dag drożdży 
0,5 litra mleka
mały cukier waniliowy
pół albo 3/4 szklanki cukru (w zależności jak kto lubi słodko)
pół kostki margaryny Kasi
szczypta soli
aromat waniliowy lub śmietankowy
ew. starta skórka z cytryny
owoce wg uznania - u nas śliwki (przekrojone na połówki)

kruszonkę zrobić taką jak podałam tutaj

Najpierw rozrobić drożdże. Pół litra mleka podgrzać, aby było ciepłe i odlać szklankę, odstawić na bok. Do pozostałego mleka wkruszyć drożdże, dodać łyżeczkę mąki i cukru, rozetrzeć na gładką masę i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Pozostałe składniki wsypać do miski i gdy drożdże wyrosną dodać je do reszty. Podczas mieszania dodać rozpuszczoną wcześniej margarynę. Ciasto mieszać tak długo aż powstaną małe pęcherzyki powietrza. Odstawić do wyrośnięcia.
Przełożyć do blachy wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą. Ułożyć owoce i posypać kruszonką.
Piec w 180 stopniach przez około godzinę.

Należy sprawdzać przez szybkę piekarnika. Bez otwierania. Drożdżowiec nie lubi nagłego dopływu powietrza, ponieważ może opaść.

09.08.2011

Chrzciny

Niedługo wyjeżdżam i jednym z celów jest wizyta u rodziny w Niemczech. Zostaliśmy zaproszeni na chrzciny, ale z różnych powodów jadę tylko ja. Powyżej jest prezent, który właśnie kupiliśmy. Kocyk i poduszeczka. Mamy nadzieję, że się spodoba i pozostanie miłą pamiątką :)

07.08.2011

Pancakes z borówkami

Jak dobrze, że wciąż można dostać borówki :) Jadłam same, z płatkami, a dzisiaj dodałam do pancakes. Były już w wersji klasycznej, z malinami i teraz przyszła kolej na borówki. Niedzielne poranki zasługują na takie śniadania.

Klasyczne pancakes z borówkami
przepis z bloga Kuchnia Agaty 

2 szklanki mąki
2 jajka
2 łyżki cukru (dałam wanilinowy)
1 szklanka mleka
1/2 szklanki maślanki
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżki stopionego masła (lub oleju)
1 szklanka owoców jagodowych (dodałam borówki)

W misce wymieszać suche składniki: mąkę, cukier, sól, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. W drugiej misce: mleko, maślankę, olej i jajka. Wymieszać obie części i dodać owoce.
Smażyć na patelni bez tłuszczu na złoty kolor.
Podawać z miodem, syropem klonowym lub jogurtem naturalnym.
Ja wybrałam miód ;)

04.08.2011

Domowa Granola

Uwielbiam jadać na śniadanie różnego rodzaju płatki. Od jakiegoś czasu moimi ulubionymi są te z dodatkiem otrąb pszennych. Jednak ostatnio przeglądając internet natrafiłam na domową granolę. Przepis wyglądał na łatwy, a taka granola przyrządzona samemu jest na pewno zdrowsza niż ta kupiona w sklepie ;)
Wczoraj zrobiłam, a dziś spróbowałam. Pyszna!

Domowa Granola

300 g płatków owsianych zwykłych (niestety nie miałam i użyłam błyskawicznych)
50 g ziaren słonecznika
50 g ziaren dyni
30 g wiórków kokosowych
60 g dowolnych orzechów
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 
5 lub 6 łyżek miodu
2 łyżki oleju słonecznikowego
60 ml soku jabłkowego
suszone owoce (np. żurawina)
rodzynki

nie dawałam osobno orzechów, żurawiny i rodzynek, tylko użyłam mieszanki żurawinowej (suszona żurawina, rodzynki, migdały i orzechy nerkowca)

Wszystkie składniki oprócz mieszanki i kokosa wymieszać w dużej misce.
Piekarnik nagrzać do 150 stopni. Blaszkę (u mnie duża tortownica) wyłożyć papierem do pieczenia. Wsypać granolę. Piec 15 minut. Po tym czasie dodać pozostałe składniki, dokładnie wymieszać i wstawić do piekarnika na kolejne 15 minut.
Podczas pieczenia mieszać kilka razy, aby granola równo się upiekła.
Po 15 minutach piekarnik wyłączyć. Granolę pozostawić w ciepłym piekarniku aż do całkowitego wystygnięcia.
Przechowywać w puszce.

02.08.2011

2 sierpnia 2011

Hej! Ależ nam czas ucieka. Aj aj aj, już jest sierpień, a dopiero co zaczynały się wakacje. Dobrze, że jeszcze we wrześniu mam trochę wolnego ;)
W oczekiwaniu na wyjazd, ogarniam pokój i powoli zastanawiam się, co będę musiała zabrać. Jutro muszę zanieść ostatnie dokumenty, a w czwartek zakupy. Przerwę tą posuchę, która towarzyszy mi od kilku dni.
Właściwie już zaczęłam. Dziś byłam w kinie razem z bratem. Oglądnęliśmy 'Green Lantern'. Kolejny film o super bohaterze, który musi uratować wszechświat. Jak dla mnie, mimo tego, że było wiadome jak się skończy, zrobił dobre wrażenie. Miło spędzone popołudnie :) I fajnie było zobaczyć Blake Lively w innej roli niż Serena van der Woodsen w Plotkarze ;)